zmuszona bylam jechac do dermatologa bo dostalam swedzacej wysypki na brzuchu,piersiach i w pachwinach....Potem szybkie zakupy,troche sprzatanko,prace biurowe,obiado-kolacja...uff....rzeczywiscie mega len

Teraz leze wysmarowana jakims srodkiem na swedzenie,pije wapno musujace (bleee) i obzeram sie ciachem,ktore wczoraj upieklam....czyli relax;-)
Ja dostałam wysypki w piątek, tzn na początku myślałam, że mnie meszki pogryzły. Miałam może z dziesięć krostek-niby ugryzień na ramionach. Niestety jak obudziłam się w sobotę to miałam całe ramiona i nogi zsypane i SWĘDZIAŁO NIESAMOWICIE. Myślałam, że się na śmierć zadrapię. Oczywiście na początku panika...różyczka, ospa etc. ale dzięki bogu objawy się nie zgadzały. W porozumieniu z ginem i dermatologiem ustaliliśmy, że to nic innego jak alergia na mandarynki/ pomarańcze. Gin absolutnie zabronił mi brać jakiekolwiek leki albo czymś się smarować. Alergie same znikają po odstawieniu alergenów a swędzenie trzeba dzielnie znieść. Większość leków i maści na alergię są na sterydach - nie ma sensu obciążać mały organizm dzieciaczka. Jedyne co to nie mogę jeść mandarynek a pomarańcze trzeba przed obraniem umyć gąbką i płynem do naczyń, żeby zmyć te wszystkie syfy, jakimi je posypują w celach przeciwgrzybiczych i konserwujących. Dzisiaj już wysypka "przyschła" i "zbladła".
Ale strasik miałam niesamowity.
Ostatnio koleżanka pielęgniarka mówiła mi, że datę porodu wyznacza się przez dodanie 140 dni do pierwszego dnia kiedy poczułyśmy ruchy

Z tych obliczeń wychodzi mi 3 styczeń. Szkoda, że nie pamiętam dokładnie kiedy poczułam ruchy z Szymonkiem, bo bym sprawdziła
Wydaje mi się to mało prawdopodobne. Przecież to, kiedy kobieta poczuje ruchy zależy głownie od ilości wód płodowych (przy małowodziu czuć wcześniej), figury przyszłej mamusi - kobiety szczupłe wcześniej oraz oczywiście ilości przebytych ciąż. Czasami dzieciak wyprawia harce dużo wcześniej zanim przyszła mama zorientuje się, że to właśnie to a nie np. burczenie w brzuchu

Strasznie mało dokładny sposób.
zakończony to on nie jest

tylko jeden pokój kończymy póki mąż ma wolne to robimy bo potem całe dnie w pracy siedzi wiec wszystko będzie stało aż do kolejnego wolnego wiec staramy się wyrobić bardzo szybko choć z 1 pokojem ;-)
rok temu malowałam małej obrazi na ścianach i powiem szczerze że już więcej tego nie zrobię całe 2 dni się z tymi obrazkami uporać nie mogliśmy

pomalowane by było w 15 minut normalnie a tak 2 dni kombinowaliśmy
Według mnie nie ma sensu malować nic na ścianach- dużo pracy przy tworzeniu jak i usuwaniu takich ozdób, oraz oczywiście spore koszty. Nie uważam też aby dzieciak -taki malutki - miał frajdę ze ścian pomalowanych na jeden kolor np tylko niebieski. Nie ma na czym oka zawiesić to raz, a dwa im bardziej kolorowo tym lepiej - wspomaga to rozwój dziecka. Najlepiej chyba pomalować ściany na biało/kremowo lub jakiś jasny kolorek a jako ozdoby nakleić naklejki ścienne. Nie zostawiają śladów, łatwo je się zdejmuje a do tego można je wielokrotnie przyklejać i odklejać. Moja siostra to przetestowała i super, dzidzia nie marudzi np na przewijaku bo ogląda kolorową żyrafę na ścianie etc..
A'propo kolorów to przypomniało mi się, że czytałam w jednej z gazet dla młodych mam, że niemowlaki przez bardzo długo nie widzą koloru niebieskiego, a szczególnie błękitnego. Najszybciej widzą kolory czerwone i pomarańczowe. Warto o tym pamiętać kupując grzechotki, ozdoby czy jakieś gadgety dla nowonarodzonych.
Dołączam link do strony z naklejkami:
Naklejki wielkoformatowe - najpiekniejszetapety.pl
(polecam wybrać w rubryce "producent" nouvelles images, wydaje mi się, że są najładniejsze dla dzieci)
Ja mam krowy i barany, moja siostra słonie i żyrafy. Efekt super.
Wszystkiego najlepszego dla solenizantek
