Dziewczyny! Wyć mi się chce.................. Dzwoniłam do gina w sprawie cesarki, tak jak byłam wcześniej umówiona i co słyszę: "proszę do mnie zadzwonić w poniedziałek rano, jak pani dotrwa". Nie wiem jak będę rodzić, a mam wadę wzroku - 6 na każde oko i astygmatyzm. Siatkówka jest ok, i mam wskazania jedynie do skrócenia drugiej fazy porodu, a ja nie zgodzę się na żadne kleszcze lub próżnociąg. Poza tym mały ma już ok. 4 kg. Niby mam mieć cesarkę, ale "jak dotrwam", masakra.... i to czekanie do poniedziałku. A niech mnie już jutro chwycą skórcze, bo synek jest już baaaaaaardzo niziutko, bo chyba oszaleję z tym czekaniem.
Trzymam kciuki,żebyś dotrwała do poniedziałku






Wy dziś o stanikach, a ja musiałam lecieć po buty, bo mi się na sam koniec ciąży rozwaliły. Wzięłam najzwyklejsze adidasy, na te pare dni do końca ciąży - to nie będe szaleć z butami, bo potem to o 2 rozmiary mniejsze będe potrzebować


I wróciłam do domu, ide do wc- a tam .... o.... chyba mi czop odchodzi. Sluz z krwią ciemną zmieszany.Hura!!! Czyli coś się ruszyła ta moja szyjka po badaniu i może wreszcie zaczęła się skracać


To może uda mi się samej urodzić, zanim zdążą mi wywołać poród


A jeszcze nie serduszkowałam, a już jest postęp, to chyba na samą myśl o bzykaniu





