• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Styczniówki 2010 !!

reklama
Melduję, że żyję, jeździłam na szmacie od rana plus żelazko, bo ostatnio zbyt często robiłam przerwy i nie zdążyłam. Teraz mam połowę obiadu i czekam na męża żeby skończyć obiadek, bo ma dowieźć zakupy. mój stres rośnie, a tu tyle laseczek chce rodzić dzisiaj, to chyba dobry dzień jest. Może jeszcze ktoś dołączy?:-)
 
Co się dzieje? Ja już się gubię:confused: To dzisiaj wszyscy rodzą czy jak?:happy2: Już nie wiem kto pojechał do szpitala a komu wody odchodzą. Chyba pełnia to już była nie??? Do wieczora nikt nie zostanie?
 
Dobrze, że mój M miał przyjemnośc uczestniczyć w porodzie starszego syna to mam nadzieję, że to pamięta nadal. Smutno mi się aż zrobiło, że teraz cc i będę sama.
Kaja, ja też będę sama. Też mi smutno, ale najważniejsze, że potem będziemy razem.
macy dobrze, że ty przygotowana z obrazkami bo tu naprawdę wysyp jak na pełnie :-D
Bo Macy ma nosa do takich spraw.:-D
Mi też bardzo zależy, żeby M był ze mną przy porodzie ... i wiem, że on też tego chce
a babcię swoją myślałam, że zamorduję, jak go zaczęła przekonywać, żeby sobie odpuścił, bo tylko będzie przeszkadzał, na pewno mu się słabo zrobi, jak 'to' zobaczy i będzie miał potem wstręt do mnie :wściekła/y:
do tego doszły jeszcze opowieści z jej pielęgniarskiej kariery sprzed 50 lat, jak to mężowie od żon odchodzili po porodach :no:
nie ma to jak wsparcie :baffled:
JoL, babcia mojego męża robiła to samo. On chciał i przy porodzie był. Bardzo to nas do siebie zbliżyło. Najważniejsze, żeby faceta nie zmuszać.
:-D teraz sobie tak przypomniałam, że nasza sunia ma zawsze cieczkę, jak coś ważnego się ma wydarzyć :-D
Pasibrzuch, ja poproszę o wypożyczenie suni na tydzień. Może i u mnie się sprawdzi?;-)

Roxeen, czekamy na wiadomości. Mocno trzymam kciuki. Wszystko będzie dobrze. Najważniejsze, żeby Borysek był zdrowy.
Wronek, mąż i synek będą mieli urodziny dzień po dniu?
Morka, mnie nic nie rusza. Nawet czołgiem się nie dam. A co! ;-)
 
Ooo ...czyżby następne styczniowe maluszki się na świat wybierały ??? Roxeen, Wronek, powodzenia !!!
Paula, ja też jestem przekonana, że te wszystkie uszczypliwości wynikają z zazdrości, że nas i naszych 'Mów' może spotkać wspaniałe doświadczenie, które te wszystkie ciotki, babki i inne zołzy ominęło ... ale to już ich problem :-p
Ja wiem, że w cale nie musi być tak różowo, ale przecież nie będę wymagała od M, żeby odebrał poród ... sama nie wiem, czy chciałabym całą 'akcję' oglądać z drugiej strony :confused: ale wiem, że będę się czuła o wiele spokojniejsza, jak M będzie choćby tylko stał i trzymał mnie za rękę :tak:
 
reklama
Dziewczynki dziekuję za miłe słowa;-) Nie ma co ukrywac - poród boli jak cholera, ale da sie przeżyć - a cieplutkie ciałko dzidziusia, pierwsze spojrzenie tych małych oczek i to, że wyjmują krzyczącego niemowlaka - kłada wam na piersi i on was poznaje i się uspokaja - to jest najpiękniejsze przeżycie w życiu! Jakbym wiedziała, że to takie cudowne to bym się godzine z partymi nie mordowała tylko czym prędzej bym Misię wypchneła:-D No i jeszcze Wam powiem tym co się boją SN, że po porodzie będziecie z siebie bardzo dumne, że dałyście radę - takie malutkie pocieszenie:happy2:

Dziś Was podczytuję więcej - to znak, że chyba zaczynam się lepiej organizować:-) A tu wysyp dzieciaczków będzie chyba - trzymam kciuki!

JoL: na porodówce to trochę na żywioł sie idzie - było mi tak obojętne kto mnie ogląda, jak wyglądam i czy jestem nago czy nie, że aż sama zdziwiona jestem sobą. Położna raczej nie daje męzowi patrzeć jak dziecko wychodzi, bo ma pomagac żonie, a nie przeszkadzać położnej:) Poród odbierała mi położna, na końcówke przyszła druga do pomocy. Lekarza nie widziałam cały poród :))
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry