Dziś mam anioła, ale wcale nie chwalę,żeby nie było
;-)Jednak powrót do dietki dobrze mu zrobił, gorzej z mamusią
Pasibrzuch, nic się nie martw,mała zacznie przybierać, tylko się dziwię, że każą dokarmiać, ale w sumie mi w szpitalu też kazali, bo dużo spadł
zAgatka współczuję problemów, dobrze że już wszystko ok
Macy 3mam kciuki i mam nadzieję, że wytrwasz dzielnie
KlaraM mi też kilka razy ulał nosem wcześniej się zaczął kaszleć i chlust, ale to nie jest nic strasznego, jak się człowiek zakrztusi to też nosem herbatkę odda
a co do raczek, to moja mama mówi(a mam do kobiety zaufanie w kwestii dzieci 3 własnych wychowała i 6 wnuków, moich nie bo mieszkam za daleko, ale telefonicznie służy radą
)że jak dziecko ma chłodne łapki, to znaczy, ze zdrowe
;-). Nie ma co panokować, za paznokcie mu nie zajdzie
A pamiętaj o jednym, że małemu nie zaszkodzi chłodek, gorsza sprawa z przegrzaniem.
wronek mały ładnie rośnie
Sylwia będzie dobrze, bo....nie ma wyjścia
Miałam ochotę na miły wieczór, fajną kolację itd. a mąż stwierdził, że kiepsko się czuje i zwiał do wanny, a w dooopie to mam. nie to nie
;-)Jednak powrót do dietki dobrze mu zrobił, gorzej z mamusią
Pasibrzuch, nic się nie martw,mała zacznie przybierać, tylko się dziwię, że każą dokarmiać, ale w sumie mi w szpitalu też kazali, bo dużo spadł

zAgatka współczuję problemów, dobrze że już wszystko ok

Macy 3mam kciuki i mam nadzieję, że wytrwasz dzielnie

KlaraM mi też kilka razy ulał nosem wcześniej się zaczął kaszleć i chlust, ale to nie jest nic strasznego, jak się człowiek zakrztusi to też nosem herbatkę odda
a co do raczek, to moja mama mówi(a mam do kobiety zaufanie w kwestii dzieci 3 własnych wychowała i 6 wnuków, moich nie bo mieszkam za daleko, ale telefonicznie służy radą
)że jak dziecko ma chłodne łapki, to znaczy, ze zdrowe
;-). Nie ma co panokować, za paznokcie mu nie zajdzie
A pamiętaj o jednym, że małemu nie zaszkodzi chłodek, gorsza sprawa z przegrzaniem.
wronek mały ładnie rośnie

Sylwia będzie dobrze, bo....nie ma wyjścia

Miałam ochotę na miły wieczór, fajną kolację itd. a mąż stwierdził, że kiepsko się czuje i zwiał do wanny, a w dooopie to mam. nie to nie

bo jak chciałam ją nakarmić pierwszy raz, to oczywiście buzia w ciup i usta nie otwarły się ani na milimetr, więc musiałabym ją budzic i w sumie to nie wiem, czy mam ją budzić, czy nie? 

