Hej, ja Cię rozumiem, to wszystko co czujesz jest ok. Ja też się zastanawiałam nad szczepieniem

ale kiedy przeanalizuje się źródła NAUKOWE, to ilość argumentów "ZA" przeważa - tak naprawdę oprócz straszenia jakimiś nieokreślonymi skutkami ubocznymi "antyszczpionkowa" strona dyskusji nie ma wielu argumentów opartych na dowodach. Choć wciąż rozumiem decyzję o nieszczepieniu w szczególnym czasie ciąży, mimo, że sama podjęłam inną.
Nie rozumiem za to straszenia nie wiadomo czym i wielkiej pewności w wypowiedziach osób, które nawet nie mają ochoty czytać i weryfikować naukowych źródeł, kiedy się je przedstawia

zastanawiam się, czy ten sceptycyzm znajduje zastosowanie w innych dziedzinach życia takich osób - czy u dentysty i kosmetyczki też proszą o ulotki stosowanych produktów, studiują etykiety kupowanych pokarmów i kosmetyków, dbają o profilaktykę i higienę życia... Czy tylko wybiórczo szczepionkom się dostało