reklama

SZKOŁA RODZENIA

własnie wróciłam z pierwszych zajec w Szkole Rodzenia....:)dzis połozna nakresliła nam o czym na poszczególnych spotkaniach bedziemy rozmawiac...rozmawiałasmy o ciazy, o stresie w ciazy i na porodówce i jak sobie z nim radzic:)...w piatek kolejne spotkanie...dowiem sie czegos o pierwszym etapie porodu i czego sie spodziewac na sali porodowej:)i wiecej bedziemy wiedziały tym lepiej:)
 
reklama
w piatek byłam na drugim spotkaniu które w całosci było poswiecone pierwszemu etapowi rodzenia :)....wczesniej przez 45 min cwiczyłysmy na sali gimnastycznej:)
 
moja wykładowczyni zdietetyki w zeszłym roku w Warszawie wypróbowała 2 szkoły rodzenia i powiedziała że takich bzdur min na temat żywienia nie słyszała jak żyje i że nie poleca, natomiast Mirka siostra zachwycona, mojemu nie za bardzo uśmiecha się chodzić ja do ońca przekonana nadal nie jestem
 
Agao - z tym jedzeniem i dietą po prorodzie to bywa różnie. Ja jadłam tylko gotowane kurczaki i mięso wołowe, oczywiście gotowane, ziemniaki, rosól na w/w mięsie. Suchą bułkę, absolutnie bez masła. Zadnych warzyw, owoców, bo albo Jacek miał uczulenie na ciele, albo krzyczal bo go brzuszek bolał. Po kawałku pomidora, chorował dwa dni. :( Teraz tez sie tego boję, że będzie podobnie. Np. dopiero niedawno Jacek ( 5,5 roku) zaczął jeść nabiał, ponieważ wcześniej powodował On podrażnienie gardła i wywoływał ataki astmy. :( Dopóki tego nie wiedziałam to był cały czas chory, bo na zewnątrzy nie było widać uczulenia. Była wiosna, a ja ani truskawki, ani czereśni, ani malin. Co prawda był plus: szybko schudlam i polubiłam gotowane mięso :).
 
dzis połozna dokładnie nam objasniła na czym polega pierwszy etap porodu,co sie dzieje,czego sie spodziewac,co robic,czego nie,jak sie przygotowac itp....nie takie to straszne jak to opisuja....wiele zalezy od nas!grunt to denerwowac sie nie "spinac"...spokój przede wszyskim...a pójdzie zdecydowanie szybciej i sprawniej....no chyba ze wyskocza jakies inne okolicznosci:)
 
No własnie te inne okoliczności ;D ;D ;D ... Do nich nietety się nie przygotujesz...
Sorry, może jestem sceptyczna i oby każdy miał taki poród jak jest w książkach i każdy mógl dokładnie wykonywac to czego sie nauczył na szkole rodzenia :) :). Sobie też tego życzę :)
 
Ja chce pojsc do szkoly rodzenia- ale poniewaz maz nie umie po polsku, wezme ze soba mame, juz ja pytalam i powiedziala ze chetnie ze mna pojdzie, tak samo jak bedzie ze mna przy porodzie- mysle ze jest do tego odpowiednia osoba, bo 25 lat pracuje jako pielegniarka i na pewno bedzie w stanie mi pomoc.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry