reklama

szpitale - co gdzie i jak...

Temat na forum 'Dzieci urodzone w marcu 2008' rozpoczęty przez ninjacorps, 9 Listopad 2007.

  1. ninjacorps

    ninjacorps Marcóweczka 2008

    Tu będziemy miały miejsce do wymieniania się opiniami, kontaktami, wrażeniami itd. :tak:
     
  2. *Doris*

    *Doris* Zadomowiona(y)

    Ninja - To ja tu odpowiem na tezę, ze wg praw pacjenta za poród rodzinny się nie płaci. Szpitale obchodzą to w taki sposób, że opłata jest za indywidualną salę do porodu, a nie za poród rodzinny. Mogą tez wyprosić męża, jesli kobieta rodząca w tej samej, wieloosobowej sali nie wyrazi zgody na jego obecność, bo jej prawo pacjenta pozwala na poród tylko w obecności personelu i ew. innych pacjentów, a mąż jest już osobą z zewnątrz. Jeśli więc się nie chce ryzykować, to lepiej zapłacić, choć osobiście wątpię, zeby jakaś kobieta nie wyraziła zgody. Musiałoby się trafić na jakąć kompletną zołzę.

    PrzyszłaMamusia - ja też słyszałam o zaletach porodu w wodzie i bardzo bym chciała tez tak urodzić, chociaż czasami są jakieś przeciwskazania. Wiem, że w innych szpitalach jest możliwość leżenia w wannie lub pod prysznicem w pierwszych fazach porodu (podobno to łagodzi bóle i przyspiesza rozwarcie), ale w Zofii pozwalają urodzić do wody. Podobno dziecko też przeżywa wtedy mniejszy szok związany ze zmianą środowiska.
     
  3. reklama
  4. niekat

    niekat Fan(ka)

    jak rodziłam Oli poprosiłam zeby zrobiły cos te prukwy bo zaraz pójdę do domu tak mnie bolało to mnie wsadziły do wanny... ulga była ale ze zapomniały o mnie o po 20 min woda wystygła to znów sie zaczełam drzeć... tak sobie myśle ze w wodzie byłoby mi łatwiej rodzic:tak:
     
  5. Elip

    Elip Zadomowiona(y)

    Ja pierwsze dziecko rodziłam w szpitalu w Wołominie, okolice Warszawy :D
    i płaciłam za osobną sale 300zł i leżałam w wannie z wodą z bąbelkami, ja wiem czy to pomagało, i tak byłam podłączona pod oksytocyne,
    w Wołominie też jest sala do porodu w wodzie z wielką wanną.
    Ja i tak bym nie urodziła w wodzie bo miałam zielone wody płodowe a to mnie wykluczało
     
  6. *Doris*

    *Doris* Zadomowiona(y)

    No właśnie można mieć plany porodu w wodzie, a co będzie, to i tak okaże się w trakcie.
     
  7. ninjacorps

    ninjacorps Marcóweczka 2008

    Na portalu nasza-klasa.pl znalazło się na razie 9 osób z liceum, z tego 7 dziewczyn i tylko 1 nie ma dzieci - RESZTA JEST W CIążY :-):tak::-D;-)
    Nic dziwnego, że straszą brakiem miejsc w szpitalach.

    Wczoraj w radio mówili, ze dziewczynę z wcześniaczkiem wieźli z Gdańska do Bydgoszczy bo nie było ani jednego wolnego inkubatora w Trójmieście i okolicach!!! Wyobrażacie sobie? :no::no::no:
     
  8. niekat

    niekat Fan(ka)

    tez o tym słyszałam!!!Szok!!:szok:Jak słysze takie rzeczy to włosy mi sie jeżą na głowie - zwłaszcza teraz jak sama jestem w ciązy:szok::wściekła/y::no:
    z mojej klasy razem ze mna przynajmniej 6 dziewczym na juz dzieci (min. jedno), jedna jest w ciązy z pierwszym a co do reszty nie wiem;-)dziwne tylko ze żaden z chłopaków sie nie rozmnozył a tylko jeden chajtnął...hmmm:sorry::dry:
     
  9. weronikaa

    weronikaa 19-03-2008 18-07-2009

    Doris - też bym chciałabym rodzić w wodzie, ale w w Rzeszowie jest wanna tylko w jednym szpitalu a i tak chyba za często jej nie używają :dry: Zresztą kiedyś wynalazłam jakieś forum na temat szpitali i porodówek na podkarpaciu (gółwnie mi chodziło o Rzeszowskie szpitale) i tak ogólnie to kobiety się kiepsko wypowiadały na ich temat. No i na dzień dzisiejszy zdecydowana jestem rodzić w moim miasteczku czyli w Łańcucie, chyba że coś z dzidziem będzie nie tak - odpukać:eek:.
     
  10. reklama
  11. PM1

    PM1 marzec 2008

    ojej tu nikt nie zagląda....:confused:
    Wioletta- jeśli chodzi o karową to ja chodzę do takiej młodej dr. Szczudlik bardzo fajna (załatwiła mi ją położna z karowej, która będzie przy moim porodzie). Położną mam znajomą ... kontakt został po tym jak rodziła tam moja bratowa. Z tego co wiem nacinają kobiety gdy nie ma wyjścia, aby nie doszło do pęknięcia (bo zdarzało się, że kobieta nie zgodziła się na nacięcie i pęknięcie miała do odbytu:szok:).Także nie tną rutynowo.
    A do prof. Czajkowskiego chodziła moja bratowa. Bardzo była zadowolona! I podobno ten Czajkowski to taki postrach na Karowej...każdy się go boi, ale ma też ogromny autorytet.
    A co do porodu i pozycji to można chodzić, brać prysznic i jest też piłka do skakania, także nie trzeba leżeć plackiem. Dopiero na III fazę porodu kładą na łóżko.
    A gdzie chodzisz do gina teraz? Bo ja bałam się, że mogą mnie nie przyjąć do szpitala z uwagi na brak miejsc to załatwiłam sobie lekarza prowadzącego tu na karowej no i dodatkowo-położną. Bo inaczej podobno mogą robić problem jak nie ma miejsc:baffled:.
     
  12. weronikaa

    weronikaa 19-03-2008 18-07-2009

    Marzenka - tak więc odpisuje na pytanie z wątku głównego:
    Ja co prawda mieszkam w Łańcucie, do Ginki chodzę prywatnie też w Łańcucie ale ona jako tako przyjmuje na Lwowskiej w Rzeszowie. Miałam duży dylemat gdzie rodzić, bo nie słyszałam dobrych opinii właśnie o szpitalu na Lwowskiej, jedynym "za" jest to że właśnie Ginka by była ze mną. ale to wsumie nie jest powiedziane czy by faktycznie przyjechała do porodu.
    Tak więc na dzień dzisiejszy mam zamiar rodzić w naszym Łańcuckim szpitalu - wiele koleżanek tu rodzilo i choć nie jest zbyt pięknie to położne i pielęgniarki są podobno super! ;-)
    No i do Szkoły Rodzenia tez tu chodzimy, ze względu na to że mąż kończy pracę o 17-tej i byłoby ciężko jechać jeszcze do Rzeszowa.
     

Poleć forum