Cześć Wiolu,
wracamy teraz do pierwszego szpitala gdzie się Jaśko urodził, tam jest oddział neonatologii, tu byliśmy gościnnie 56 dni, bo przy pierwszym szpitalu nie było chirurgii.. już jutro go przewożą i mam stresa o niego!! ale będziemy bliżej domu, choć nie powiem łezkę uroniłam dziś żegnając się z ciociami które były takie kochane dla Jaśka..
Nie dziwie się że się martwisz jak nie ma kupki zostanie nam ten lęk już zawsze..ucałowania dla chłopaków a zwłaszcza dla Szymcia.
wracamy teraz do pierwszego szpitala gdzie się Jaśko urodził, tam jest oddział neonatologii, tu byliśmy gościnnie 56 dni, bo przy pierwszym szpitalu nie było chirurgii.. już jutro go przewożą i mam stresa o niego!! ale będziemy bliżej domu, choć nie powiem łezkę uroniłam dziś żegnając się z ciociami które były takie kochane dla Jaśka..
Nie dziwie się że się martwisz jak nie ma kupki zostanie nam ten lęk już zawsze..ucałowania dla chłopaków a zwłaszcza dla Szymcia.

musze poprosić męża !! już w nowym szpitalu leżymy od soboty i już złapał Jasiu gronkowca !! Szlak nas z mężem trafia bo znów cały w siniakach po wenflonach ale co poradzić muszą mu dawać antybiotyk
Od poniedziałku zacznie się nauka jedzenia! Serce mnie ściska bo jest co raz bardziej świadom tego co się dzieje wokół niego a to tylko szpital, zimne światła, co chwila inne ręce ... Oj Dzięki Bogu że żyje i niedługo w domu ...