Szymek w piątek wieczorem wyszedł do domu:-)
Ale jest ciężko,nawet bardzo....Nie ma opcji,zeby poruszyc sie z nim po domu,ciężko jest go kapac,nie wspominam juz o jakimkolwiek wyjściu na spacer.Wszedzie tyle rurek,no i wszystkie maja ok 1m długosci.Dzisiaj pierwszy dzień ide z Szymkiem do szkoły z Dominikiem.Wiem,ze przedszkole to ostatnie miejsce gdzie powinnam go zabierac,ale nie mam wyjścia.No i na te pół godz dopóki nie wrócę tez bedę musiała go odłączyc od pompy...Nie mam juz siły,czuje sie bardzo zle psychicznie.To wszystko mnie przerasta,nie mogę zniesc,ze nie mozemy normalnie funkcjonowac,chodzic na spacery itd...Mały ma straszny kaszel znowu,przez jakis czas było troche lepiej.Robimy mu 10x na dobe inhalacje(chyba wszystki mozliwe)i nic:-( wymiotuje sama flegmą albo z żółcią,czasami z krwią.Nie wiem czy to sie kiedys skończy:-(