reklama

Szymonek - 27 tc. - 590 g

Madziu, nieustannie myśle o Was i trzymam kciuki.
W sumie dobre wieści dziś przyniosłaś:) Mam nadzieję, że...może uda się wam uniknąć PEGa w ogóle..
Trzymaj sie ciepło
 
reklama
Dziewczyny dziękuję;-)
Marta ta sonda wizualnie nie różni sie od tej do żołądka,poza tym,ze jest trochę grubsza i moze byc nawet kilka m-cy bez wymiany.Szymka zaczeli karmic 24h/dobe jak był jeszcze na sondzie do żołądka ze względu na wymioty,dostawał 32 ml mleka przez godz więc na biężaco powinien to trawic ale ze nadal wymiotował to założyli sonde do jelitka,zeby uniknąc kolejnych infekcji spowodowanych dostawaniem sie mleka do płuc.Dzieki temu na razie chociaż płucka ma ochronione,chociaz ciężko bedzie jak wyjdzie,chociażby z tego powodu,ze muszę chodzic do szkoły z Dominikiem a on jednak przywiązany cała dobe do tej maszyny:-(ale damy rade...
 
Dokładnie tak.Szymon dostaje mleko przez pompe tyle,ze jest karmiony dojelitowo:tak:Karmienie strzykawką nie przeszło u nas ze względu na chlustajace wymioty po kazdym karmieniu.Karmienie pompa 90ml/godz tez nie przeszło,dlatego teraz niestety non stop pompa i to do jelitka bo inaczej tez wymiotuje:-(Dostaje 32ml mleka przez godzinę i dopiero teraz sobie biedaczek odpoczywa od tych wymiotów,tylko ze teraz pewnie musi byc głodny cały czas....
 
Tak Marta,ta pompa działa na takiej samej zasadzie.Tyle,ze nasza jest troche wieksza od tych do leków i jest przymocowana do takiego stojaka który ma wysoko haki do zawieszenia worka z mlekiem(cos takiego jak przy kroplówkach).Mam nadzieje,ze rozwiałam juz Twoje wątpliwosci:-)
Szymonka w końcu dzisiaj przewiezli do naszego szpitala!Ale dopiero jutro będzie cokolwiek wiadomo po obchodzie lekarzy co dalej i kiedy ewentualnie wyjdzie do domu.Mam nadzieję,że niedługo,bo nie ma juz go w domu baaardzo długo,nawet nie pamiętam ile:-(
 
Madzia to juz jestem w stanie sobie taka pompe wyobrazic:) ciemna masa ze mnie dlatego troche to trwalo hehe:)

jak tam po obchodzie? lekarze mowili cos nowego? kiedy Szymek wychodzi do domciu?
 
Szymek w piątek wieczorem wyszedł do domu:-)
Ale jest ciężko,nawet bardzo....Nie ma opcji,zeby poruszyc sie z nim po domu,ciężko jest go kapac,nie wspominam juz o jakimkolwiek wyjściu na spacer.Wszedzie tyle rurek,no i wszystkie maja ok 1m długosci.Dzisiaj pierwszy dzień ide z Szymkiem do szkoły z Dominikiem.Wiem,ze przedszkole to ostatnie miejsce gdzie powinnam go zabierac,ale nie mam wyjścia.No i na te pół godz dopóki nie wrócę tez bedę musiała go odłączyc od pompy...Nie mam juz siły,czuje sie bardzo zle psychicznie.To wszystko mnie przerasta,nie mogę zniesc,ze nie mozemy normalnie funkcjonowac,chodzic na spacery itd...Mały ma straszny kaszel znowu,przez jakis czas było troche lepiej.Robimy mu 10x na dobe inhalacje(chyba wszystki mozliwe)i nic:-( wymiotuje sama flegmą albo z żółcią,czasami z krwią.Nie wiem czy to sie kiedys skończy:-(
 
reklama
Super, że Szymuś jest już w domku! :-)
Madzia jestem w stanie sobie wyobrazić jak bardzo jest Ci ciężko i źle i, że czasem z pewnością brak Ci już na wszystko siły i chce Ci się tylko płakać w poduszkę. Ja nie przeżyłam nawet namiastki tego co Ty, a mój stan psychiczny był koszmarny. Był nawet czas, w którym lekarka Kuby proponowała mi wizytę u psychologa... Może skorzystaj z porady psychologa. Musisz być silna i skadś czerpać te siłe... może specjalista Ci pomoze. Nie wiem co mam Ci doradzić. Chciałabym Ci w jakiś sposób pomóc, lecz nie wiem jak...:-(Siły Madziu, siły... dasz radę!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry