ha, to moi tesciowie w pelni rozumieja potrzebe wozenia dziecka w foteliku, nawet dali kase na Tobiego, za to moi rodzice uwazaja, ze to moja fanaberia (tata), albo naiwnosc (mama). Juz mialam setke awantur z nimi na ten temat. Mama twierdzi, ze to tylko nabijanie kasy producentom fotelikow, tata, ze dziecku w foteliku niewygodnie, a jak sie jedzie bezpiecznie to przeciez nic sie nie stanie... niedlugo mamy jechac nad morze (500 km) i tata wymyslil, ze przeciez bedzie jechal bocznymi drogami, wiec mozemy jechac bez fotelika!!!
hmm, no skoro on tak bezpiecznie i przepisowo jezdzi to mu powiedz, ze w kodeksie jest zapis ze koniecznie i bezapelacyjnie dzieci przewozi sie do 12 rozku zycia w specjalnych fotelikach, a za lamanie tego przepisu mozna dostac mandat, i zadne drogi boczne czy jakiekolwiek inne tego nie zmieniaja.
bo przepis to przepis!!
a jak by go okradli nawet na 2 zlote, to zrobilby pewnie awanture- bo przeciez kradziez to kradziez, a nie "mala szkoldiwosc czynu"

boszz, jak mnie takie gadanie wkurza!
ja naszczescie z tym nie mam problemu. powiedziane bylo na poczatku ze bartek bedzie jezdzil w foteliku i nie ma innej opcji, tesciowie dolozyli sie nawet do niego, chciaz sami nie maja auta to nie woza malego. moi z kolei nie wyobrazaja sobie zabrac gdzies bartka na kolanach- ale nie zdarzylo sie tak zeby go gdzies zabrali w ogole
no i wlasnie przechodze do sedna sprawy.
wiecie ze mieszkamy z moimi rodzicami. i ostatnio zauwazylismy (choc nie mowilismy sobie tego nawzajem) ze rodzice troche sie zaczynaja inaczej zachowywac. sa poddenerwowani, obrazeni, zmeczeni

i tak myslimy ze to przez nas, meczy ich juz to wspolne mieszkanie... bartek jest glosniejszy, wszedzie wlazi, stale sie rusza, gania itp. i to ich chyba juz drazni.
wiec trzeba bedzie szukac czegos do wynajecia, ale za co jak \kasy nie mamy


pawla pensja+ moja renta, to niewiele, nie wystarczy na zycie, rachunki i jeszcze wynajmowanie mieszk.
i d... wyc sie chce!!
