reklama

Teściowie

reklama
a my jadąć w sobotę do moich rodziców wstąpiliśmy do misia babci a tam była jego mama moja ukochana teściowa - akurat odwiedzała swoją mamę no cóż ale była do rany przyłóż poleciała do ogrodu po orzechy jabłka zrobiła herbatę i ciasto przyniosła nic nie wzięłam może chce mnie otruć?????????//
 
kasianka....doskonale cie rozumiem ...sama przechodziłam "tortury" ....ale najgorsze było dla mnie to ,ze pewna kolezanka strate mojego kochanego dziecka nazwała " skrobanka"........chyba pojecia pomyliła....od tego czasu nie utrzymuje z nia kontaktu.....zreszta dodam na marginesie - stara panna-(31 lat i bardzo chce sie jej dziecka tyle ze nie ma kto jej "zrobic")
 
ale własnie niektore kobiety ,które nigdy nie przezyły tak traumatycznego przezycia.....tak sie zachowuja...i nie rzycze tego najwiekszemu wrogowi....to dziwne ale wraz ztym dzieckiem zmarła jakas czesc mnie...zmieniłam sie...

na szczescie moja tesciowa zachowała sie wspaniale....zawsze jest taktowna...i jesli ja nie podejmuje jakiegos tematu ona milczy....zreszta wychowała mojego meza na wspaniałego faceta ;D i mam jej za co dziekowac :)
 
moja przyjaciółka (myślałam już że w miarę oswojona z ta tragedią) 1 listopada poszła na cmentarz zapalić lampke dla maleństwa... (dzidzię straciła sierpniu 2004)

ja też nie od końca rozumeim wasze uczucia... to zbyt duży ogrom bólu...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry