Pati, ORZECHÓWKA mojego męża:
świeże orzechy włoskie (takie zielone prosto z drzewa, młodziutkie, zanim zrobi się twarda łupina, zbierane były chyba w sierpniu)
wódka
spirytus
cukier
Orzechy kroimy na ćwiartki (takie młode kroją się łatwo, ale uwaga: bardzo brudzą ręce, koniecznie w rękawiczkach) i zalewamy pół na pół wódką i spirytusem do przykrycia orzechów. Leżakuje 6 tyg. Potem odlewamy nalewkę, rozcieńczamy wodą do odpowiedniej mocy, dosładzamy (syropem z cukru i wody).
Można pić od razu, ale najlepsza jest po około roku. Wtedy jest mniej ostra i cierpka, a robi się pyszna orzechowa.
Trochę trzeba poczekać, ale warto.