hej duszku, ja jestem przykladem bezdusznej polityki umowy zlecenia w stosunku do kobiet w ciąży. W połowie miesiaca - czyli w trakcie trwania umowy zlecenia, trafilam do szpitala z poronieniem zagrażającym, nie wiedząc wcześniej ze jestem w ciąży. Intensywnego krwawienia dostałam w domu. I niestety - po wyjaśnieniu mojej sytuacji-kiedy spedzilam 4 dni w szpitalu- pracodawca był w stanie zmienić mi tylko termin obowiązywania umowy zlecenia, czyli faktyczną ilość dni jakie przepracowałam, wypłacił pieniążki, pozdrowił. I tyle. Wiadomo bylo ze nie prędko wróce do pracy - bo przez parę tygodni po wyjsciu ze szpitala musiałam lezec. We wrześniu mam planowany termin porodu. Teraz jeszcze musze leżec w domu, i to bez pracy (bo zaden pracodawca teraz nie zatrudni kobiety w ciąży) i bez prawa do urlopu macierzyńskiego (wynikającego tylko z umowy o pracę).