Gdyby nie to, że mam "cyce jak donice", to chodziłabym chyba cały czas bez stanika! Nienawidzę tego szatańskiego narzędzia. Jak widzę szczupłe dziewczyny z małymi piersiami, które mogą bez problemu ubrać jakiś obcisły top i piersi tak kształtnie się zarysowują, to... się zastanawiam, czy bi nie jestem, że mi się to tak podoba :/
Ale wracając. Z domu wychodzę zawsze w. Strefa buforowa musi być zdyscyplinowana, ale jak tylko przekraczam próg domu, to biegnąc na siku do łazienki, jeszcze w drodze rozpinam i ściągam stanik. I czuję się jak królowa wolności. Śpię oczywiście też bez. Mąż jest zachwycony, także nie ma problemu ;P