reklama

Wada Serca Zespół Downa u Plodu

reklama
Operacja w poniedziałek jeśli jej stan na to pozwoli, jest to operacja bardzo wysokiego ryzyka, profesor powiedział że jest to uporczywe leczenie i to my musimy wyrazić zgodę, ja się zgodziłam na operację bo w zasadzie choć wolałabym żeby odeszła to nie skaze jej na kolejne miesiące leżenia na intensywnej bez interwencji jeżeli taka może być podjęta..wiecie co ...straszne ale ja mam nadzieję żeby ona nie przeżyła tej operacji...lub żeby się po niej nie pozbierała wtedy już nie będą ja leczyć uparcie..choć mogłabym się nie zgodzić na operację...ale w zasadzie nie miałam wyjścia... skazałabym ja na powolna śmierć i duszenie się mimo respiratora..moja decyzja byla nie tyle co z przekonania i nadzieji że będzie z nami ale z pobudek humanitarnych żeby nie skazywać ja na tą powolna śmierć...proszę ja w duchu...żeby odeszła...ma sondę dodwunastnicza, 60 procent tlenu na respiratorze, zwiększone leki na krazey i na serce, antybiotyk na bakterie w moczu, jest bladziutka, a saturacje przy...60procent tlenu ma 92-94. To operacja jest chyba dlatego że nie ma innego wyjścia ale rokowania są kiepskie...
 
@NewMom , pomimo, że to straszne, życzyć sobie śmierci dziecka, to rozumiem co masz na myśli. Ciężko patrzeć na przedłużane cierpienie.
Patrzę na tę buzię na avatarze i chciałoby się, żeby wyzdrowiała, żyła jak najdłużej... Ale jeżeli jest to niemożliwe, to skazywanie na kolejne miesiące pod aparaturą medyczną, z mnóstwem leków, z dala od domowego ciepła, jest okrutne.
To okropna decyzja do podjęcia, nie wiem jak sobie dajesz radę. Ja się rozpadam na kawałki od samego czytania Waszej historii i patrzenia na tę niewinną twarzyczkę.
 
W takich sytuacjach rodzic się nie rozpada na kawałki, bo... nie może. Nawet jak się chce to nie można. Kiedyś usłyszałam od jednej mamy, że matka wszystko przetrzyma i to prawda.
@NewMom czytam wszystkie posty i bardzo przeżywam los twojej córki. Niezmiennie uderza mnie beznadzieja tej całej sytuacji.
Trochę może poprzez własne doświadczenia, czasem mam wrażenie że czytam o sobie sprzed ponad roku.
Cokolwiek się nie wydarzy rozmawiaj z przyjaciółką, siostrą lub pisz o tym tu na forum, bo o problemach trzeba mówić, żeby się z nimi oswoić. Ja miałam wtedy wieczną gonitwę myśli. Ale mnie wspierał mąż i dużo o córce rozmawialiśmy. Trzymaj się 💛
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry