Syn dopiero na początku października ma termin w poradni psychologiczno pedagogicznej na diagnozę logopedyczna, wcześniej terminów nie ma a bez tego w przedszkolu logopeda nie może z nim pracować.Przedszkole znosi dobrze choć rano gdy się obudzi jest płacz i po drodze też ale jak już wejdzie do sali to się bawi i wychodzi zadowolony.Mnie został tydzień do przyjęcia do szpitala i zaczynam łapać strasznego doła, jutro mam wizytę u lekarza prowadzącego i pewnie ktg.Na ostatniej wizycie w zeszłym tygodniu chciał mi zrobić KTG ale się wymigalam, czuje ruchy dziecka choć nie jest to rewelacja ale podobno przy ZD ruchy płodu są dużo słabsze.Nie wiem jak wytrzymam jutro na KTG, strasznie mi psychika siada, jeszcze lekarz powiedział no że to jest "taka ciąża", czyli jaka????Szkoda że lekarze niektórzy boją się nazywać rzeczy po imieniu, wyszłam strasznie wku**** z wizyty, lekarka do której jeżdżę do Krakowa ma przynajmniej podejście ale lekarz prowadzący kiepsko wypada.W zasadzie to tylko chodze do niego bo mam całe badania na NFZ i mam blisko. Ale mam doła nieziemskiego, boję się w jakim stanie dziecko się urodzi, jeszcze teraz jak starszak zaczął przeszkole i mnie potrzebuje, bo ja go odwożę i przywożę i on na to czeka zawsze. Czuje się starasznie że muszę ich zostawić na nie wiem jak długo, zależy od stanu dziecka.