powiedz jak było- nie ma co ukrywać. przypadek to przypadek.
ja jestem straszną zazdrośnicą i potrafiłam zrobić awanturę (ogromną) o zdjęcia na nk czy fb... a i telefon potrafię sprawdzić. ale to długa historia, która ma początek dawno dawno temu

jednak nic nie dzieje się bez przyczyny.
jak mawia moja babacia (która miała 3 mężów): strzeżonego pan bóg strzeże.
przed ciążą też byłam zazdrosna bardzo, ale jakoś tłumaczyłam sobie, a ten głupek się cieszył, że jestem zazdrosna- bo było to w normie.
teraz jest w normie ale to dlatego, że nie jesteśmy już razem. więc przeważa po prostu wściekłość