reklama

Wasi partnerzy/ mężowie

reklama
Moj A twierdzi tez ze malej smierdza kupki :baffled: ale ja zupelnie tego nie czuje:sorry2: potrafie rozroznic zapach czystej pieluchy od brudnej, ale nigdy nie powiedzialabym ze to smrod :dry:
no u nas to nie da sie tego przeoczyc.....:-D czasem idzie fala uderzeniowa az odrzuca jak bomba atomowa:-D:-D:-D moze to dlatego, ze ona robi te kupki niezbyt czesto....ale w kazdym razie maja moc:-D
 
Mam potężnego doła! :-(:-(:-(
Po raz kolejny na przestrzeni ostatnich tygodni pożarliśmy się strasznie.
Chodzi o to że czasami czuję się jakbym miała dwoje dzieci...:wściekła/y:
W domu jak wiecie non stop jest cos do zrobienia (to pranie posegregować, to zakupy, to odkurzyć, to umyć, to smieci... jak to w domu...) no a ja się przecież nie rozdwoje! Zreszta nie widze powodu dlaczego ja mam cały czas zap..ać!:wściekła/y:
A kiedy poprosze o cokolwiek Ł to zaczyna jęczęć, stękać, a dlaczego, a po co... i tak w kółko... A jak mówie ze ostatnio to tylko ja w tym domu zaiwaniam to mówi "to nie rób" :wściekła/y: W zasadzie jemu nie przeszkadzają ani śmierdzace skarpety, ani brudne naczynia, ani klejąca się podłoga...:wściekła/y: Uważa że ja WYMYŚLAM to wszystko bo się NUDZE!!! :wściekła/y:
Na dodatek dziś juz przeszedł sam siebie...
Umówieni byliśmy że wieczory należą do niego jeśli chodzi o opiekę nad Sonią. Nie oczekuję że skoro chodzi teraz do pracy że będzie wstawał do niej w nocy czy nad ranem ale te kilka godzin wieczorem do jasnej cholery mógłby sie nią zająć... i znowu - stęka, jeczy, a dlaczego, a bo on zmęczony... A gdzie ja w tym wszystkim?
Ja niby jestem wypoczeta...?
Tym bardziej ze wieczorem Sonia jest naprawdę mało absorbująca - słownie kilka godzin od 18 do 22 bo o tej godzinie już zasypia na dobre...
Dzis trochę marudziła, to połózył ją na play macie i spowrotem do komputera do gierki. ja w kuchni słysze ze ta placze... i płacze... i płacze... dobre 2 min mineły zanim do niej podrzedł a miał dosłownie 5m, wsadził jej smoka i zasiadł na fotelu spowrotem:no::no::no::no:
a ona dalej płacze...
Starałam sie nie reagować, żeby zrozumiał że opieka nad małą to nie tylko karmienie i przewijanie...!!
No to wręczył mi ją kiedy za chwile znowu zaczela płakac :szok:
Mówię że to przeciez twój czas... a on że chce odpocząć...:szok::wściekła/y: Rozumiem gdyby był padniety i chciał iść spać ale nie - on statkami kosmicznymi.... bo ważna misja...!!!! :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: NO JA PIER..E!!!!!!:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
A gdzie czas na mój odpoczynek...???
Zaczynam obawiać się że decyzje o dziecku podjął zbyt pochopnie...:-(:-(:-(
Płaczę już od godziny bo czuje sie bezsilna...
Nie chcę żeby zajmował się nią bo "musi"..,. Już nei pamiętam kiedy zrobił coś z własnej nieprzymuszonej woli...
Naprawdę zaczynam łapać depresje bo on sprawia że coraz mniej go kocham :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
Siedze teraz w pokoju, mała nakrmiona usypia przy karuzelce a ja łyknęłam coś na uspokojenie i topie smutki w winie.... tak wiem... to nie jest rozwiązanie...:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
 
Mam potężnego doła! :-(:-(:-(
Po raz kolejny na przestrzeni ostatnich tygodni pożarliśmy się strasznie.
Chodzi o to że czasami czuję się jakbym miała dwoje dzieci...:wściekła/y:
W domu jak wiecie non stop jest cos do zrobienia (to pranie posegregować, to zakupy, to odkurzyć, to umyć, to smieci... jak to w domu...) no a ja się przecież nie rozdwoje! Zreszta nie widze powodu dlaczego ja mam cały czas zap..ać!:wściekła/y:
A kiedy poprosze o cokolwiek Ł to zaczyna jęczęć, stękać, a dlaczego, a po co... i tak w kółko... A jak mówie ze ostatnio to tylko ja w tym domu zaiwaniam to mówi "to nie rób" :wściekła/y: W zasadzie jemu nie przeszkadzają ani śmierdzace skarpety, ani brudne naczynia, ani klejąca się podłoga...:wściekła/y: Uważa że ja WYMYŚLAM to wszystko bo się NUDZE!!! :wściekła/y:
Na dodatek dziś juz przeszedł sam siebie...
Umówieni byliśmy że wieczory należą do niego jeśli chodzi o opiekę nad Sonią. Nie oczekuję że skoro chodzi teraz do pracy że będzie wstawał do niej w nocy czy nad ranem ale te kilka godzin wieczorem do jasnej cholery mógłby sie nią zająć... i znowu - stęka, jeczy, a dlaczego, a bo on zmęczony... A gdzie ja w tym wszystkim?
Ja niby jestem wypoczeta...?
Tym bardziej ze wieczorem Sonia jest naprawdę mało absorbująca - słownie kilka godzin od 18 do 22 bo o tej godzinie już zasypia na dobre...
Dzis trochę marudziła, to połózył ją na play macie i spowrotem do komputera do gierki. ja w kuchni słysze ze ta placze... i płacze... i płacze... dobre 2 min mineły zanim do niej podrzedł a miał dosłownie 5m, wsadził jej smoka i zasiadł na fotelu spowrotem:no::no::no::no:
a ona dalej płacze...
Starałam sie nie reagować, żeby zrozumiał że opieka nad małą to nie tylko karmienie i przewijanie...!!
No to wręczył mi ją kiedy za chwile znowu zaczela płakac :szok:
Mówię że to przeciez twój czas... a on że chce odpocząć...:szok::wściekła/y: Rozumiem gdyby był padniety i chciał iść spać ale nie - on statkami kosmicznymi.... bo ważna misja...!!!! :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: NO JA PIER..E!!!!!!:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
A gdzie czas na mój odpoczynek...???
Zaczynam obawiać się że decyzje o dziecku podjął zbyt pochopnie...:-(:-(:-(
Płaczę już od godziny bo czuje sie bezsilna...
Nie chcę żeby zajmował się nią bo "musi"..,. Już nei pamiętam kiedy zrobił coś z własnej nieprzymuszonej woli...
Naprawdę zaczynam łapać depresje bo on sprawia że coraz mniej go kocham :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
Siedze teraz w pokoju, mała nakrmiona usypia przy karuzelce a ja łyknęłam coś na uspokojenie i topie smutki w winie.... tak wiem... to nie jest rozwiązanie...:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
MARY mnie tez D wkurza czasem niemilosiernie ale co zrobic....tez mam wrazenie, ze o wszystko trzeba sie prosic i czesto go o to opieprzam, ale nie klocimy sie jakos strasznie....raczej ja sie czest wkurzam....jak mowie, ze trzeba posrzatac to on pyta co??? a ja jak to co zawsze jest cos do zrobienia,jak sama mowilas, a on, ze dla mnie to zawsze jest cos do zrobienia, a ja ze dla niego to nigdy....i tak w okretke....:sorry2:co zrobicjedno szczescie to, ze on ma dosc ulegly charakter i w koncu to robi, ale kurce czemu ja musze zawsze sie upominac...tak to jest z tymi facetami... zawsze mu mowie, ze jak chcial dziecko to teraz ma obowiazki i niech sie wezmie w garsc!!!
tr\yamj sie kochana napewno bedzie dobrze, zawsze sa lepsze i gorsze momety:tak:
 
biedna mary:-( naprawdę Ci współczuję..
nie wiem co zaradzić .. D nawet jak chodzi do pracy to jak go budzę w nocy żeby przebrał małą to to robi...
może Ł nie podjął pochopnnie decyzji tylko nie wiedziął że to aż taki obowiązek..
nie możesz płakać tylko porozmawiaj z nim..
ja miałam jednego dnia tak że D powiedziął że on pracuje po ileś tam godzin i jest z,męczony ale od razu zrównałam go z ziemią wzrokiem i powiedziąłam że ja pracuję 24h przy Vicky bo nawet jak śpi i si ledwo poruszy to ja już nie śpię..
następmego dnia nie dałam mi jej ani na chwilę i powiedziąłam że skoro jest zmęczony to niech odpoczywa .. i już nie ma gadki a wszystko gra :tak:
nie mówi mi że ja nie pracuję choć ie powiedziął mi tego tylko sama tak stwierdziłam że on to myśli że ja nie pracuję... zawsze mi pomaga i jst na każde zawołanie jeśli chodzi o pomoc przy małej...
albo porozmawiaj z Ł albo olej go na jeden dzień może pomoże :tak:
życzę powoidzenia i dojścia d porozumienia..
i pamiętajk nie tylko my jesteśmy wykończone psychicznie bo oni też się o wszystko martwią (D tak mówi) i co gorsza boją się naszej reakcji jak coś źle zrobią....
 
Kamcia
Próbowałam z nim rozmawiać! Ale on NIE WIDZI PROBLEMU a jak mu tłumacze to NIE ROZUMIE i uważa że wymyślam i szukam dziury w całym :-(
Nawet dupy zza komputera nie ruszył... tylko popatrzył w moją stronę i spowrotem w monitor..
 
Kamcia
Próbowałam z nim rozmawiać! Ale on NIE WIDZI PROBLEMU a jak mu tłumacze to NIE ROZUMIE i uważa że wymyślam i szukam dziury w całym :-(
Nawet dupy zza komputera nie ruszył... tylko popatrzył w moją stronę i spowrotem w monitor..
to powiedz mu że skoro nie chce się zajmować Sonia to nie i sama się nią zajmuj przez cały dzień nawet włączie z takimi pracami jak wkładanie pranbia do pralki czy składanie ciuchów... męczące ;-)ale skutkuje D od rzu przylecał i zabrał mi ją z rąk i jeszcze pytał czy ma poskładać za mnie ... a ja "urażona " składałam dalej:-D
tylko niech widzi co robisz :tak:
 
no wlasnie moze jak rozmowa nie pomaga to daj mu to do zrozumienia swoim zachowaniem....ja mam podobnie jak kamcia tez jak sie wkurze to sie ambicja unosze i jak przyjdzie to mowie, ze nic od niego nie potrzebuje i niech najlepiej idzie i sie polozy albo oglada te swoje cholerne bajki...nie robie tego specjalnie...taki juz moj dziwny charakter....:sorry2:
 
reklama
to powiedz mu że skoro nie chce się zajmować Sonia to nie i sama się nią zajmuj przez cały dzień nawet włączie z takimi pracami jak wkładanie pranbia do pralki czy składanie ciuchów... męczące ;-)ale skutkuje D od rzu przylecał i zabrał mi ją z rąk i jeszcze pytał czy ma poskładać za mnie ... a ja "urażona " składałam dalej:-D
tylko niech widzi co robisz :tak:

Tylko raczej trudno samej (nawet bez małej na rękach) wytargać wór ze smieciami z kubła bo waży chyba ponad 20kg a już nic sie w nim absolutnie nie mieści... a prace "lekkie" które wymieniłaś mam tymczasowo z głowy...
Miałam jutro jechac do miasta a sonia miała z nim zostać, ale w takiej sytuacji nie zamierzam jej mu zostawiać a zabrać nie bardzo moge bo pogoda do bani i nie chce jej narażać... no i wyprawa autobusem itd...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry