reklama

Wasi partnerzy/ mężowie

no wlasnie moze jak rozmowa nie pomaga to daj mu to do zrozumienia swoim zachowaniem....ja mam podobnie jak kamcia tez jak sie wkurze to sie ambicja unosze i jak przyjdzie to mowie, ze nic od niego nie potrzebuje i niech najlepiej idzie i sie polozy albo oglada te swoje cholerne bajki...nie robie tego specjalnie...taki juz moj dziwny charakter....:sorry2:

Tak, tylko że mój Ł w takich sytuacjach "słucha się" i wraca do swoich zajęć - no bo przecież pytał czy mi pomóc... :wściekła/y:
Może po prostu zamówie taksówkę chociaż to dobry kawałek drogi do Galway i pojadę z małą... miałam do aniiaaa wdepnąć na kawę a jeszcze nawet jej na PW nie odp...
 
reklama
Tylko raczej trudno samej (nawet bez małej na rękach) wytargać wór ze smieciami z kubła bo waży chyba ponad 20kg a już nic sie w nim absolutnie nie mieści... a prace "lekkie" które wymieniłaś mam tymczasowo z głowy...
Miałam jutro jechac do miasta a sonia miała z nim zostać, ale w takiej sytuacji nie zamierzam jej mu zostawiać a zabrać nie bardzo moge bo pogoda do bani i nie chce jej narażać... no i wyprawa autobusem itd...
to mu powiedz że taki z niego ojciec że sama z dzieckiem musisz w taką pogodę jechać autobusem, do miasta a jak powiedz żebyś ją zostawiła to powiedz że ie bo ie umi się nią zająć... i już i zacznij małą grubo ubierać.. ciekawe co zrobi.
A i worek zacznij targać ;) niech widzi jaki jest "do bani" (bez obrazy)ale napewno tak sobie pomyśli że za takiego go masz że sama wszystko lepiej zrobisz
 
...
A i worek zacznij targać ;) niech widzi jaki jest "do bani" (bez obrazy)ale napewno tak sobie pomyśli że za takiego go masz że sama wszystko lepiej zrobisz

Nie zobaczy bo cały dzień bedzie siedział w fotelu przy kompie... :dry:
Kamcia, uwierz mi - standardowe "metody" i pomysły w jego przypadku nie mają racji bytu... Tu potrzeba ekstrymalnych...
Właśnie napisałam smska do aniiaaa - jak jej bedzie pasowało to troche u niej posiedze, moze pogoda na spacer dopisze... nie wiem kiedy wróce (z małą) a tel wyłączam i mam go w d..e
 
ja mysle, ze bedzie oki tylko potworny dol cie zlapal.... nie wiem co ci poradzic bo w sumie sama znasz go najlepiej...ja czasem mysle, ze im to sie wydawalo,ze to bedzie jak na amerykanskich filmach....sama sielanka, dziecko bedzie tylko lezec spac i w ogole nic przy nim nie trzeba bedzie robic tylko sie pobawic czasem jak sie bedzie mialo na to ochote....a tu nagle zderzenie z rzeczywistoscia....
 
reklama
ja mysle, ze bedzie oki tylko potworny dol cie zlapal.... nie wiem co ci poradzic bo w sumie sama znasz go najlepiej...ja czasem mysle, ze im to sie wydawalo,ze to bedzie jak na amerykanskich filmach....sama sielanka, dziecko bedzie tylko lezec spac i w ogole nic przy nim nie trzeba bedzie robic tylko sie pobawic czasem jak sie bedzie mialo na to ochote....a tu nagle zderzenie z rzeczywistoscia....
Chyba masz racje - a propos wyobrażeń... Tylkko wiesz...gdyby to jeszcze trudne dziecko było a Sonia naprawdę jest kochana i grzeczniutka. Płacze WYŁĄCZNIE wtedy kiedy o coś jej chodzi, bez przyczyny nie płacze, potrafi często sama się soba zająć no i wogóle super...
Ja nie wiem co to by było gdyby bardziej płaczliwa i marudząca dzidzia nam sie trafiła..
A Sonia? Jesli jest najedzona i odbita, ma sucho, ciepło to wystarcza jej tylko odrobina uwagi - np ona sobie siedzi w leżaczku obok mojego fotela i bawi sie maskotkami i tylko sprawdza czy jestem w zasiegu wzroku i cośtam sobie gada... :tak:
Eeeehhhh, dopijam wino i też idę spać...
Ale do pokoju go dziś nie wpuszczę :no: oooooo nieeeeeee przeholował dzisiaj... niech sobie śpi w gościnnych pokojach
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry