Znachorka - współczuję sytuacji w domu, to przykre, że matka nie zdaje sobie sprawy że stracić dziecko można w każdej chwili (ja np. rozmawiałam wczoraj z teściową, która jest na szczęście bardzo daleko) no i ona się martwi że ja nie chodzę do pracy i co potem będzie z pracą (mój teściu też się o to martwi, tak jakby oni mnie kiedykolwiek utrzymywali lub bali się że będa nas utrzymywać. Nigdy nie było nawet takiej potrzeby, jesteśmy samodzielni i samowystarczalni). A tak wogóle to lubię teściów, tylko oni tak suie trzęsą o tą pracę moją : a nie ta, to inna, ja tam sie nie mam zamiaru stresować, dziecko jest teraz najwazniejsze.