reklama

Wątek główny

  • Starter tematu Starter tematu Izzabela
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
MamaOli - długo mnie nie było, więc jeszcze nie zdązyłam pogratulować. A więc mocno spóźnione, ale serdeczne GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Domyślam się, jak musisz byc zmęczona i jak ci czasem trudno, ale jestem przekonana, że już wkrótce twoja trójeczka się zgra i będziesz dumna jak paw :)

MamaOli, nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak Ci jest ciężko ale i tak zazdroszczę :-):-) tak jak dziewczyny piszą- za rok, dwa będzie już super;-)a my się dalej będziemy zastanawiać;-)
ja tak jak Asioczek, boję się że jak już odwyknę od nocnego wstawawnia i pieluch, to będzie ciężko się zdecydować .
a teraz mój G jest tak przerażony wizją następnego dziecka że chyba musiłabym być wiatropylna żeby zajść w ciążę:wściekła/y::wściekła/y:a jak już mu ten strach minie (o ile minie) to ja już będę za stara:dry:

U mnie identycznie! Wczoraj dłuuuuga rozmowa z mężusiem o drugiej dzidzi, ale na razie stanęło na niczym... A im więcej czasu mija, tym trudniej się będzie zdecydować.
 
reklama
Witam
MamaOli nie bede oryginalna bo juz dziewczyny wszystko napisaly i podpisuje sie pod wszystkim , jestes dzielna i prosze Cie mysl tylko pozytywnie, ja tak pisze bo sama jestem przerazona.

Wiecie tak wpadam czasem na BB i chce cos napisac a pozniej juz sily nie mam albo czasu, pomimo ze mam tesciowa, ale (juz o tym rozmawialam z Kati) jak to z tesciowymi bywa czasami zamiast pomagac to jakos tak jeszcze wiecej jest do roboty. Wiem ze powinnam o tym napisac na watku o tesciach ale nie mam sily, wybaczcie. Owszem i stara sie ale jakos po swojemu , ja od niej oczekuje czegos innego i pomimo ze jej to dalam do zrozumienia (czasem zartem) to i tak robi po swojemu. A ona to sie wciaz pyta a co dzisiaj robimy na obiad , a co Marysia bedzie jadla albo pila , i tak w kolko i jeszcze zapewne uwaza ze ja Marysie slabo karmie bo przeciez mleko pije a moglaby grysik i wogole juz powinna wszystko wpierdzielac a nie tylko niesolone potrawy co jej zrobie . JAk ostatnio zostalam sama z Marysia to jakos taka bardziej odprezona bylam bo nie mialam wrazenia ze mi ktos na rece patrzy czy daje cos Marysi do jedzenia czy nie. No i chcialabym aby mi brala mala na spacery dluzsze i bez proszenia ale coz swojej mamusi bym nie nic tluc bo ona z tych co sie od razu domysla ale jakos dam rade. Nie wspomne juz o obiadach bo mowilam jej ze sie ciesze ze przyjechala to mi w gotowaniu pomoze (bo ja pomimo ze lubie gotowac to w ciazy tak jakos ciezej i barzdiej smierdzi mi ) wiec jeszcze sama obiadu nie ugotowala a jest miesiac , pierogi to tez robimy razem bo ciasto schnie przeciez, ale zapomialabym o plackach ziemniaczanych , sama zrobila.

Ale swinia jestem co, krytykuje tylko ale wiecie ja sie wcale odciazona nie czuje , a podobno przyjechala mi pomóc, nawet maz sie zaciął i kategorycznie jej zakazal isc do pracy tu ze wzgledu na to . A tam co bede tu gadac i Was zanudzac, jedno jest pewne ja nie potrafie z nia tak szczerze rozmawiac i dlatego jej tego nie powiedzialam i chyba nie powiem .
Poza tym czuje sie nawet dobrze , no chyba ze za duzo polaze to mi nogi do tylka wchodza i te zylaki wstretne sie daja we znaki. Tylko jakas jestem niezorganizowana i nieprzygotowana wogole do tego drugiego rozwiazania . Wciaz mamy jakies niepozalatwiane sprawy z miesiaca na miesiac cos wynika a ja taka glupia jestem ze zamiast sobie nie zawracac glowe pozniejszymi sprawami to o wszystkim na raz mysle i potem z tego wszystkiego chodze taka zakrecona i nabuzowana. Ale juz koniec tego uzalania chociaz to nie mialo tak zabrzmiec , no ale chyba zabrzmialo;-).

Marysia zaczela smigac od dwoch tygodni , chodzi jak perszing a w parku to nawet za raczke nie chce tylko juz swoimi drogami:-), szycie jej sie goi ladnie, jedynie mi zaczyna ostatnio zdziwiac z jedzeniem bo nauczyla sie kiwac glowa "nie" i mowic "nie" i jak jej cos nie spasuje to od razu kiwa. Ale nie ma co narzekac poza tym jest slodka jak wiecie jak moga nasze skarby byc slodkie.:-)
Dobra ide spac , pozdrawiam

Aaaaa zapomnialabym zyczyc powodzenia wszystkim starajacym sie:-) i nawet nie chce o tym myslec ale wyobrazcie sobie ze ja jeszcze dobrze drugiej dzidzi nie urodzilam a wiem ze moj maz mi nie podaruje starania sie o syna (i daje mi to do zrozumienia nawet dzisiaj zartowalismyna ten temat ) . Licze na to ze nie od razu , przynajmniej bede sie bronic ;-):-) rekami i nogami.
Dobranoc a raczej spokojnego Swieta wszystkim .
 
Witajcie kochane dziewczyny!!!! :) Ale się za Wami stęskniłam!!!!! Niby tak zupełnie odcięta od Was nie jestem, bo mam na maila zamówione powiadomienia dzienne o postac na kilku wątkach, na skrzynkę mailową, do której jako jedynej mam dostęp w pracy - bo niestety internetu nie mam w pracy :( Ale od sierpnia troszkę awansuje w pracy i będę go mieć + fajne stanowisko :)

Jeszcze raz WIEEEELKIE GRATULACJE Aniu - Mamooli!!! Kamilka jest cudowna!!!!! I wiem, że jest Ci cieżko - podziwiam Cię, jestes niesamowicie silna i dziewczyny mają rację, z dnia na dzień będzie coraz łatwiej, lżej... trzy cudowne, zdrowe dzieciaczki to skarb, pomyśl jak super już będzie za rok, za parę lat. Jak im będzie dobrze, (będzie, bo za parę lat i dalej, tak naprawdę odczują jak fajnie jest mieć rodzeństwo), że mają właśnie nie tylko mamę i tatę, ale siebie nawzajem!
P.S. Moja propozycja odwiedzin i zabrania Maksa i Oli na spacer, nadal aktualna (jesli tylko by ze mną poszli) -i mam nadzieje, ze uda to się zrealizować jakoś w wakacje, bo przez najbliższy miesiąc to niestety na pewno nie :( bo...

.... no wlasnie ostatni czas to dla mnie niezly sajgonik.... moze zaczne od tego, ze od stycznia już nie wymieniamy sie z Marcinem w opiece nad Filipkiem, tylko pomaga nam tesciowa... Moja mama, która mieszka w Krakowie jeszcze pracuje, wiec niestety nie mogla nam pomoc, na nianie nas nie stac, wiec padlo na tesciowa... Tyle, ze ona normalnie mieszka w Trzebini, wiec wyszlo tak, ze do nas przyjezdzala na tydzien (pon-pt), a na weekendy jezdzila do domu. W tych naszych dwoch pokojach trzy dorosle osoby z dzieckiem - zero prywatnosci... Ja jeszcze w dodatku mam ZUPELNIE inny charakter niz moja tesciowa (mimo, ze ja bardzo lubie), ale nie jestem w stanie zniesc pewnych jej pogladow, sposobow wykonywania pewnych czynnosci, ktore normalnie bym tolerowala i na pewno by mi nie przeszkadzaly, ale przy wspolnym mieszkaniu jednak troszke inaczej to wyglada. Poza tym ja już przyzwyczailam sie do mieszkania samodzielnego i bylo mi ciezko. Tymbardziej, ze co drugi weekend mam zjazd (bite CALE dwa dni), wiec tak naprawde rzedko czulam, ze faktycznie jej nie ma... Pierwsze dwa miesiace byly jeszcze ok - wiadomo, poczatek, ale pozniej juz coraz gorzej... dodatkowo tesciowa jest strasznie "zachlanna" na Filipka, czasem czuje, ze najchetniej to by mi go zabrala... wiem, moze dramatyzuje, ale naprawde nie moglam juz zniesc tej sytuacji, juz sie nawet zastanawialismy nad zlobkiem i prawie Filipka juz zapisalismy... a tu wyszla kolejna sprawa... nasze mieszkanie mialo byc oddane w grudniu 2006, w lutym otrzymalismy pismo, ze "z zwiazku z trudna sytuacja na rynku budowlanym" (skoro wszyscy wyjechali do Anglii badz Irlandii... ) to sie opozni... mialo byc przelo kwietnia/maja i tak tez bylismy umowieni z wlascicielka mieszkania, a tu sie nagle okazalo, ze jednak koniec maja... (wg ostatnich informacji najwczesniej 22 czerwca dostaniemy klucze... grrrr....) i zanim zdazylismy pogadac z wlascicielka, ona nam wymowila wynajem... :( Bo poodbno chca sprzedac to mieszkanie. Ok, rozumiem, ale nawet nie mieli jeszcze kupca - nie mogli wiec zaczekac z wyrzuceniem nas? Mi przeciez nie przeszkadzaloby, ze ktos przychodzilby mieszkanie ogladac... no ale coz, to jej wlasnosc i jej decyzja... Niestety znalezienie mieszkania w kilka dni (musielismy wyprowadzic sie w ciagu tygodnia) jest trudne, tymbardziej, ze na krotki okres czasu w ogole jest ciezko cos wynajac... No i w zwiazku z tym, ze moja mama niestey nie ma warunkow mieszkaniowych dla 5 osob, przeprowadzilismy sie do tesciow do ... Trzebini.... i teraz codziennie pokonujemy w dwie strony ponad 100 km (nie mowie jak czesto jestesmy na stacji benzynowej...) w sumie ok. 2,5 godzin dziennie w trasie.... o ile wczesniej trzeba wstac... nie mowiac o tym, ze tak naprawde rozpakowalam tylko rzeczy Filipka i nasze ciuchy, bo po co reszte, skoro za chwile z powrotem wyprowadzka.... a ze pakowalismy sie troche na wariackich papierach to po prostu wszystko mam wszedzie... = nie wiem gdzie co mam - DRAMAT!!! Poza tym jeszcze szkola, zaliczenia - szukanie elementow do wykonczenia i wyposazenia mieszkania...sajgon w pracy - zaczelam juz nawet szukac nowej... chodzilam czesto na rozne rozmowy - kilka bylo ciekawych tylko, ze za troche za male pieniadze, nie moge zejsc ponizej tego co zarabiam teraz...a tu niespodzianka... dostalam awans, tzn, jeszcze nie, ale wskocze na jedno stanowisko, bo w zwiazku ze zmianami w organizacji - fuzja bankow, troszke sie tez u nas zmienia i w koncu przestane pracowac na tych cholernych "sluchawkach"!!!! juz nie moge sie doczekac, jeden bol, ze dopiero po moim urlopie czyli na poczatku sieprnia :( moze dotrzymam, choc juz powoli zaczynam tracic glos....

To tyle o mnie - moze cos o Filipku :)
Zaczal stawiac wiecej kroczkow jakies 2 tygodnie przed roczkiem :) A idelanie w roczek zaczal po prostu chodzic :) Teraz juz nie chodzi - teraz biega ;) ;D I.... co najcudowniejsze na swiecie!!! Mowi MAMA!!! calkowicie swiadomie!!! to jest taaakie slodkie :)))
I mowi jeszcze oczywiscie tata (i na tate i na wiele innych rzeczy ;)) i mowi na lampe-bampa, na sciane-ciała, na zegar-tik tak, na pieski-cos co niby ma byc hau hau, ale baaardoz malo podobnie brzmi :) no i umie pokazac kilka zwierzatek na rysunku, umie pokazac jak robi rybka, pokazuje czesci ciala swoje i czyjes :) Cudowny jest :) Szkoda tylko, ze w ogole go nie mam ostatnio :( Przez te dojazdy... czesto po pracy trzeba cos zalatwic i zanim dojedziemy do Trzebini to on juz spi ... :( Ale czuje, ze mimo to jest ze mna zwiazany, a wrecz coraz bardziej, prakltycznie z dnia na dzien widze, ze coraz bardziej swiadomie odbiera nasze wyjscie do pracy, bo to cyganskie dziecko zawsze bylo i w sumie po chwili oswojenia nie bylo problemu zeby z kims zostal bez nas. A teraz rano jak mi usiadzie na kolanach to juz nie chce zejsc i placze czesto :( Z jednej strony zal, a z drugiej cieplutko na serduszku mi sie robi, ze mimo, ze mnie nie ma to mnie potrzebuje, bo jestem cholernie zazdrosna o tesciowa, ze jest z nim - tzn ze zna go lepiej niz ja :( Ale juz postanowilismy, ze koniec z tym po przeprowadzce, bedziemy mieszkac w bloku obok kolezanki mojej mamy (bardzo fajna babka), jest na takiej emeryturze pomostowej i jak mama jej kiedys zaproponowala by siedziala z Filipkiem to bardzo powaznie do tego podeszla. No wiec na razie tak wstepnie, ale chyba bedzie niania dla Filipka, mama zaproponowala ze pomoze nam finansowo, zeby troche jej zaplacic, a mieszka blisko wiec to duzy plus. Ja juz naprawde chce zyc sama swoim zyciem... nie wytrzymam dluzej z tesciowa, mimo, ze ja lubie, troche paradoksalne co? Paradoksalne zreszta jest tez to, ze odkad ona nam pomagala to mialam mniej czasu na wszystko generalnie... dziwne nie?

Obejrzalam tez zdjecia maluszkow, od momentu kiedy przestalam miec czas na BB - to jedyny watek jaki nadrobilam, jak moglabym inaczej :) Są cudowne, wszystkie bez wyjatku!!!!!


Buziaki ogromne dla WAS i cudownych DZIECIACZKOW!!! I oczywiscie równiez dla tych jeszcze nienarodzonych! Mam nadzieje, ze kiedys wroce do regularnego wpadania na BB!

Postaram sie tez zaraz wrzucic pare najnowszych fotek Filipka :)



P.S. Uff... ale się rozpisałam :)
 
Catherinko, milo Cie widziec.

Gratuluje awansu:)
Szkoda ze to mieszkanie sie tak opoznia i musicie sie meczyc z tesciowa, no ale juz niedlugo.

Wiem jak ciezko jest dojezdzac do pracy, sama mam 60km w jedna strone co dziennie daje 120km, do tego mam remont po drodze np. w poniedzialek do pracy jechalam 2h a z pracy1,5. Ja co prawda pracuje na 2/3 etatu i juz o 15tej wychodze z pracy wiec jeszcze nie ma tak wielkiego ruchu jak po 17tej. Do domu dojezdzam jeszcze jak jest widno. Przed Patrykiem pracowalam do 17tej i zwykle w domu bylam dopiero ok 19tej przez korki. Na benzyne tez mi idzie kupa forsy a jeszcze jezdze terenowa kotra sporo pali, do tego doliczyc nianie na ktora idzie pol mojej wyplaty...Ech co zrobic.

Super ze Filipek tak ladnie sie rozwija. Ucaluj go koniecznie. I wpadaj jak tylko bedziesz miala chwile.Caluski
 
Witaj Kasiu

równiez gratuluję awansu, i mimo wszystko troszke zazdroszczę
że juz niedługo będziecie męczyć sie z teściową... (awansu też :) )

ja co prawda nie z tesciową ale z mamą - ale u mnie brak perspektyw na własne cztery kąty...

juz niedługo a będziecie sie cieszyć lepszą pracą, własnym kątem i spokojem :)
 
reklama
caterinka SUPER ze sie odezwalas i dalas znak zycia!mam nadzieje ze sytuacja sie ustabilizuje szybciutko.ja juz bylam przekonana ze wy na swoim.............a tu prosze :wściekła/y: ,a tesciowa...zawsze to osoba trzecia i nie jest juz tak komfortowo jaka by nie byla cudowna-tesciowa lub nawet wlasna mama...mam nadzieje ze juz w czerwcu to mieszkanko bedzie wasze,trzymam kciuki za egzaminy,ucaluj filipka!

wie moze ktoras czy mozna brac cos na alergie dla mam karmiacych cycem?bo ja wysiadam!oczy pieka lzawia i nos zapchany!!!nie moge funkcjonowac
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry