reklama

Wątek główny

  • Starter tematu Starter tematu Izzabela
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Aqua niech sie domek szybko buduje i bezproblemowo. My zaczynamy w sierpniu wiec stan surowy otwarty liczymy ze stanie we wrzesniu. Reszte bedziemy dokanczac na wiosne przyszlego roku. I na jesien 2008 chcemy sie wprowadzac, ale to tylko nasze gdybanie a jak bedzie sie okaze.
 
reklama
Trochę tych budujących się namnożyło - i bardzo dobrze, nie ma to jak własny domek:-)Wytrwałości życzę, bo na pewno będzie potrzebna w dzisiejszych czasach.

Ja należę do grupy blokowców. Mam nadzieję że za 2-3 tygodnie uda nam sie spowotem wprowadzić do naszego mieszkanka po generalnym remoncie. Chylę czoła przed wszystkimi budującymi się, bo ja mam dość a to tylko 64m2 - latałam z wywieszonym jęzorem a mój mąż tym bardziej. Ciągle trzeba coś dokupić, wybierać, sprawdzać.
Do tego jeszcze kupiliśmy działkę (rekreacyjna) z domkiem i tam tez mały remont no i ..sprzedaliśmy samochód. Teraz jeździmy autem moich rodziców bo nawet nie mamy czasu popatrzewć w ogłoszenia, żeby znaleźć coś nowego:wściekła/y:
Od 25 czerwca mam tydzień urlopu, który spędzę..... na sprzątaniu naszego M. :-D
Ale cieszę sie jak głupia:rofl2:
 
Powodzenia wszystkim remontującym i budującym się - oby się wszystko udało tak, jak sobie wymarzyliście i zaplanowaliście, bo przecież nieważne czy mamy 30m2 czy 200 - ważne, że nam tam dobrze i że mamy tam, tak jak sami chcemy.
 
Viola30 o polityce mówisz... taaaa.... tyle, że np. ja pojęcia nie mam co się tam teraz wyprawia... Od wyborów prezydenckich rzadko TV oglądam, a wiadomości unikam jak ognia :-)
hahaha o chcialam choc trozke zmeinic temat ale widac ze chyba mi nie wyszlo:rofl2:;-) ale zawze trzeba probowac, a kto nie probuje ten nie wie
 
Powodzenia wszystkim remontującym i budującym się - oby się wszystko udało tak, jak sobie wymarzyliście i zaplanowaliście, bo przecież nieważne czy mamy 30m2 czy 200 - ważne, że nam tam dobrze i że mamy tam, tak jak sami chcemy.

Dokładnie
Lolcia wazne ze własne i z dwoma kochanymi męzczyznami.
 
Mnie to chyba intuicja jakaś ratuje, że jak na forum kolejna ostra wymiana zdań, to ja akurat nie mam czasu i nie zaglądam... No i dobrze, potem poczytam tylko z dystansu, co się działo, ale przynajmniej się nie angażuję w te spory.
Ja tam zdecydowanie wolę, jak jest miło :)

Budujące i remontujące mamusie - życzę dużo wytrwałości, siły i cierpliwości. Dla nas budowa domu, mimo że wymagała wiele zachodu i poświęceń, była w sumie wielką przygodą, która bardzo nas do siebie jeszcze zbliżyła. Tego i Wam życzę!
 
Pytio-czekam na Was!
Aqua bardzo sie ciesze z Wami-wlasny dom to naprawde szczyt moich marzen! W naszym wypadku budowa nie wchodzi w rachube a jedynie kupno i to na kredyt( moze nastepnej wiosny).
No i moja malzowina mnie dzis zaskoczyla - jest sam z Jasiem-przejechal z nim samotnie 300km samochodem dzisiaj ( odwozili mnie na pociag do Bratyslawy z perypetiami i bladzeniem), wykapal i nawet uspil-i Jas nawet nie zaplakal! Nie wiem o co ja sie tak strasznie martwilam! Tylko mam nagle mase wolnego czasu tak ze nie wiem co z nim zrobic..jak ja dawno nie bylam sama! Nawet nie pamietam co ja robilam calymi dniami:-)
 
i co na to wszystko mam odpisac:confused:

chyba tak: mozna wyrazac swoje zdanie, tylko dlaczego przy tym ranic innych? bo przeciez "wyrazenie wlasnego zdania" to nie znaczy " ja powiem co mysle, a jak ktos sie z tym poczuje to juz jego sprawa"
bo jesli wyrazamy juz swoje zdanie, to chcemy by ktos nas wysluchal tak? a jesli zaczniemy taka wypowiedz z tonem, ktory od razu na wstepie rani sluchacza to juz na wysluchanie przez niego nie mamy co liczyc. i w efekcie nie mamy do kogo tego swojego zdania powiedziec.


ja przyjelam-chyba bardzo dobrze- izolowac sie od pewnych spraw.
jesli powrot ivki jest drazniacy to poprostu ignorujmy jej posty- im mniejszy odzew na jej zaczepki, tym ochota na tworzenie nowych rowniez bedzie mniejsza.

spor miedzy ivka a azik, trwa widze dluzszy czas i kazda z nich w poscie tej drugiej dopartuje sie rzeczy o ktora mozna burze rozpetac... tylko po co? dla sammego faktu ze znow cos jest nie tak, ze krew znowu sie napsula czy cos jeszcze innego...
kazda z was jest jaka jest i posty tej drugie (czy nawet pewnie moj wlasny) tego nie zmieni to po co "sie z koniem kopac" (takie powiedzenie mojego taty, na rzeczy ktorych zadna sila zmienic sie nie da)

na prosbe mojego meza:
czy ktoras z was, albo ktorejs maz zajmuje sie profesjonalnie tworzeniem stron internetowych, domen i takich tam rzeczy?? prosze o kontakt.
 
felqua: nie docenilas instytucji meza ;-) zaufaj jemu i Jasiowi, to sa dwa chlopaki- a oni zawsze sie dogaduja. ;-):tak: bedzie dobrze, ty sie zrelaksujesz co nieco, maz zwiaze sie z jasiem, a jas pozna uroki ojcowskiego "pozwalam na wiecej niz mama" ;-):-D
 
reklama
Hej :-) Jestem i pobalowałam :-) Było fajnie, oczywiście na balu pożegnalnym

Wiecie co? Poczułam się lubiana przez te dzieciaki. Tak mi się dobrze z nimi tańczyło :D I nawet (jako jedyna nauczycielka) zostałam poproszona do tańca :szok::szok::szok:

Jestem po prostu w szoku :cool::cool::cool:


Jedyne co mnie zmartwiło, to fakt, że Karola przed snem płakała i mówiła mamma :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry