reklama

Wcześniaki z 33 tc

Majka obroty przed chorobą zaczął co raz częściej ćwiczyć teraz chwilowy regres. Stopek do buzi jeszcze nie wkłada, a jak go trzymam na rękach to nadal jest wiotki i te mięśnie plecków ma bardzo słabiutkie.
Wiem że trzeba mu dać troszkę więcej czasu i że powinien to wszystko nadgonić, ale czasem jest mi ciężko jak widzę że dziecko umysłowo to chciało by już więcej poznawać a ciało go ogranicza. Mam nadzieję że za dwa lata nie będzie widać że miał taki poślizg rozwojowy.
Andzia wiem że niektóre dzieci na początku, są czasami takimi "leniuszkami" a potem idą jak burza. Może i u nas tak będzie? Oby, doczekać się nie mogę:tak:
 
reklama
Monik, wiem co czujesz - ja też przez długi czas widziałam, że Adaś umysłowo jest do przodu w stosunku do rozwoju ruchowego i jak bardzo go to frustruje. W przypadku Oskarka na pewno nie są bez wpływu choroby - mój jak miał zapalenie oskrzeli też zatrzymał się w rozwoju i widać było, że jest sporo słabszy. Trzymam kciuki, żeby z Oskarkiem teraz już było tylko lepiej.
 
Idzie się załamać. Dopiero co skończyła się jedna choroba a już następna jest :wściekła/y::no::angry: Oskarek znowu dziwnie świszczy i przy kaszleniu czasami ma ataki duszności:-( Chyba jakieś mocniejsze leczenie trzeba będzie zapodać.
Ale są też i pozytywne wieści, wczoraj Juniorek pierwszy raz wsadził sobie stopkę do buzi:-) Byliśmy na spacerze i widziałam jak sobie oglądał bucika, i tak manewrował aż w końcu udało się i bucik trafił do buźki;-) Na dodatek dzisiaj zaczął też pierwszy raz mówić tata, ta da:-D Chyba się młody w końcu zreflektował że trzeba matkę troszkę podbudować na duchu;-)
 
Monik gratuluję postępu! no i zdrowia życzę dla twojego małego chorowitka ;-)a co do siedzenie to Kacper sam usiadł w 8 msc w ogóle między 8-9 msc strasznie ruszył do przodu sam usiadł, zaczął raczkować, stawać w łóżeczku a nawet chodzić przy meblach tak więc spokojnie Oskarek ma jeszcze czas:)
 
Monik współczuję choróbska, ale gratuluje postepów :-)
Magdzik macie wyznaczony już nowy termin operacji? My jutro idziemy na konsultację do chirurga. Szczerze to trochę się boję...
 
Dzisiaj straszny dzień był. Zaczęło się tym że Oskarek obudził się z dusznościami a potem poszarzał na buzi i zbladł:szok::no: Pediatra zleciła zastrzyk rozszerzający oskrzela i mały poczuł się lepiej. Astma staje się co raz bardziej realna:-(:no:
Na razie się inhalujemy i jak stan zapalny przejdzie to do pulmonologa idziemy i będziemy działać dalej żeby tych ataków było jak najmniej.
A ja psychicznie już wysiadam i tym bardziej podziwiam mamy tych wcześniaczków które miały ten najcięższy start gdzie nie wiadomo było czy przeżyją. Jak wy to ogarniałyście?!
 
Magdzik operacja jest niezbędna, do tego okazało się, że Kuba ma tą przpuklinę dosyć specyficzną-bo otwór(dziurka) znajduje się nad pępkiem. Termin zabiegu mamy wyznaczony na 24 sierpnia. Boje się, tym bardziej, że zabieg wykonywany będzie powiedzmy "prywatnie z uwzględnienim NFZ", tzn. w prywatnym centrum medycznym, które ma podpisaną umowę z NFZ. Dziecko przychodzi w dzień wyznaczonego zabiegu, po kilku godz. jest zabieg. Po zabiegu, w ten sam dziecko dziecko jest zabierane do domu. Następnego dnia trzeba jechać (już prywatnie) na kontrole do swojego chirurga i tydzień po zabiegu na kolejna kontrolę. Boję się, czy po zabiegu, jak juz mały wybudzi się z narkozy wszystko będzie ok. Boje sie tak od razu zabierać go do domu...niech coś się nie daj Boże stanie... Podobno ta narkoza, którą Kuba dostanie nie jest tak silna jak narkozy, które podawane sa w naszym szpitalu wojewódzkim... ehhh...
 
Kamea, kochana, spokojnie.. Jakby cos było nie tak, jakby mały po narkozie nie czuł sie dobrze, to nikt Was do domu nie wypuści.. A czy mały bedzie zaintubowany? Skoro narkoza ma być słabsza to pewnie i intubacji nie będzie..ale kurka nie wiem, głośno myślę. dzieci po operacja przepuklin naprawdę świetnie dają sobie radę. Zazwyczaj tylko 1 dzień potrzebują środków p bólowych.
Ale rozumiem Twoje obawy, troskę.. Kubulek jest juz duży, na tyle duży, ze spokojnie zniesie operację a na tyle mały, że nie będzie rozumiał , co się dzieje. I to mu pomoże...
 
reklama
Kamea ja Ci powiem że po tym jak nas odesłali to uspokoiłam się trochę;-) najpierw bardzo dokładnie zbadali małego zajrzeli do uszek buzi badali go chyba z 15 minut i niby wszystko ok ale gardziołko im się nie podobało i nie podjęli się tego tak więc wydaję mi się że mały będzie w dobrych rękach, ja się przejdę jutro zapisać małego ale w państwowym szpitalu. a co do przebiegu to jak rozmawiałam z panią anestezjolog to najpierw dostanie jakiś syropek w stylu głupiego jasia a potem zzo tylko gdzieś nad pupą będą się wkłuwać, i dopiero jak go uśpią to założą mu wenflon żeby wcześniej go nie męczyć, jedynie co mnie martwi że sala wybudzeń jest przy bloku operacyjnym i nie będę mogła być przy nim jak się będzie wybudzał:-(
a co do pobytu to niby tego samego dnia mamy wyjść ale wcześniaki powinny zostać na obserwacji ale po Kacperku już nie widać oznak wcześniactwa to będzie zależało od tego jak będzie się czuł po zabiegu no i kontrola w 3 dniu i po tygodniu.
Teraz mam tylko dylemat bo niby chciałabym mieć to jak najszybciej za sobą ale z drugiej strony zaczynają się wakacje i będę miała 7 letniego brata na głowie i nie wiem czy nie wstrzymać się do września
Majka a co tam u Adasia słychać?? :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry