Dziekuje Kochane!
musze Wam napisac co mnie znowu dreczy...
Wczoraj zadzwonil doktorek z Londynu i powiedzial, ze rezonans pokazal, ze prawy wezel chlonny, ten przy guzie, jest powiekszony i ze podczas operacji pobiora wycinek do zbadania i jesli sie okaze, ze jest zaatakowany to Malenki bedzie mial radioterapie po operacji, choc moze byc tak, ze jest powiekszony po prostu z powodu infekcji. Przerazilam sie bo w ogole jaka radioterapia skoro Filciu jest na nia za maly.
No i zapytalam go co bedzie z cewka moczowa, skoro trzeba wyciac prostate (jedno siedzi na drugim), a lekarz mowi, ze bedzie trzeba wyciac cewke, choc oczywiscie narazie nie wiadomo jak duzo i ze Filip raczej nie bedzie mogl siusiac normalnie...
Juz sie troche uspokoilam po wiadomosci o tym, ze uda sie zachowac pecherz i jelitka, a tu znowu cos nie tak, znowu podejrzenia i watpliwosci...
Ja juz chyba nie mam sily myslec i mowic o tym, bo dzisiaj Mama mnie zapytala jak sie czuje i wtedy pomyslalam, ze nie umiem tego nawet opisac.
Z doktorkiem mamy sie spotkac i wtedy poznamy wszystkie szczegoly. Teraz sie znowu zastanawiamy czy nie powinni w takim razie zrobic biopsji tego wezla przed operacja... Napisalismy do naszego Mitchella i zobaczymy co on na to...