Kochane Ciociunie!

meldujemy sie i przepraszamy za cisze.
Kilka razy tu zagladalam i zaczynalam cos pisac, ale Filipek w domu budzi sie co godzine, a nawet co pol i wcale nie poprzestaje na budzeniu, ale zwykle konczy sie to cycem. Zdarza sie tez, ze wtedy odpadam...
Bylo nam bardzo milo goscic u nas Stynke i Nadie
Filip jak prawdziwy facet, najpierw sie dobrze wyspal, podczas gdy Nadia czekala juz od dawna na dole. Poszlam go w koncu obudzic, bo przegapilby odwiedzinki

Na poczatku Fifi troche sie krygowal, ale wkrotce poszli z Nadia i Aleksiem pogrzebac w piaskownicy, potem dreptali razem po trawce i troszke bawili sie w salonie.
Bylo bardzo fajnie!

Teraz, tak jak pisala Stynka, mielismy pare milych dni nad morzem, na poludniu UK. Na poczatku w ogole nie chcialo mi sie jechac, bo bylo zimno. Poza tym zaraz sobie wymyslilam, ze ciagle ostatnio gdzies sie pakujemy i wyjezdzamy (do szpitali) i ze w domu najlepiej... Ale na szczescie ocknelam sie (zakwaterowanie w domku dla rodzin dzieci z nowotworami dostalismy w prezencie od Olivii naszej Social Worker) i pomyslalam, ze po pierwsze ktos chcial nam zrobic radoche, a po drugie skoro tak mi sie nie chce, to pewnie bedzie fajnie. Mielismy drewiany duzy domek kempingowy z trzema sypialniami, salonem, kuchnia z jadalnia i lazienka. I cale 2 dni bylo slonce i bylismy na plazy i dzieci byly zachwycone

Aleks mial piach i wiaderko i lopatki i pilke itd, Filip mial pileczke i zaczepki brata i mnostwo ptaszkow dookola. Slowem zachwyt!

Jutro musimy wrocic do rzeczywistosci. Nasz onkolog chce zaczac pierwszy z 4 blokow chemii, z jednym nowym dragiem. Ponoc przez 4 dni bedziemy musieli tylko wpadac na podanie chemii, a dzien 5 i 6 bedziemy musieli spedzic w szpitalu. Czyli w sam raz sobote i niedziele Wielkanocna spedzimy w szpitalu
W ogole przez ostatni tydzien mielismy na mailu nawal poematow od Mitchella, bo zdecydowalismy przeniesc Filipka pod opieke lekarzy w Londynie - z uwagi na te wszystkie problemy w kontaktach miedzy szpitalami - i jak tylko pogadalismy o tym szczerze, to nagle gosc zaczal sie dwoic i troic i porozumiewac z innymi lekarzami, zeby jak najszybciej zaplanowac dalsze leczenie Filipka. PET scan, na ktory tyle czekalismy, bedzie 15 maja w zupelnie innym szpitalu w Londynie. Rezonans nie wykazal zadnych nieprawidlowosci, dlatego po 2 chemiach bedzie ten PET scan i wtedy decyzja co dalej. Lekarze sa zdania, ze dodatkowe 2 chemie wystarcza, ale biora pod uwage rowniez kolejna operacje lub radioterapie.
Filciu naprawde odzyl biedaczek. Zmienia mu sie buzka, bo wyrosly rzeski i brewki i cala masa wloskow na glowce. Ma wciaz narazie 6 zabkow i wyglada mi, ze niebawem wyjda dolne dwojki. Poza tym je, bawi sie, drepta i ciekawi wszystkim. Jak widzi ptaszki lub lampy, to mowi 'mm' i odrazu wiadomo, ze cos chce pokazac

Zajada sie chrupkami kukurydzianymi i nauczyl sie, ze najpierw karmi nas, wystawia raczke z chrupkiem i trzeba ugryzc i wtedy z radoscia zajada On. Pochwale sie tez, ze od kilku dni umie pic wode butelkowana z takim plastikowym dziubkiem (czy jak to nazwac?), jak sie dossie to pije i pije, az konczy mu sie powietrze i wtedy puszcza

w ten sposob wypija duzo wody w ciagu dnia, co jest dobre, bo powinien duzo pic ze wzgledu na nereczki. Umie tez pic z Doidy Cup i potrafi ssac musy owocowe z saszetek z dziubkiem. Chcialam zamowic na Allegro przed przyjazdem mamy bidon Nuby z rurka, o taki:
NUBY Bidon pstryczek 320 ml Kwik-Flo kubek 0%BPA (2192345296) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej., ale oszusci wklejaja zdjecia bidonu od 6 msc, a faktycznie wysylaja bidon od 9 msc, z ktorego jest trudniej pic, bo trzeba najpierw przygryzc rurke i dopiero ssac.
Poza tym goi sie bardzo ladnie, chyba go swedzi ranka, bo jak go przewijam, to probuje sie skrobac po tych wychodzacych moczowodach. Nie ma zadnych rurek, ani woreczkow na siusiu, po prostu dwie wystajace z brzuszka jakby kuleczki (troche jak pepuszek) i tymi kuleczkami non stop cieknie, czasem tryska w gore siusiu.
Korzystalismy z wolnosci ile sie dalo, zwlaszcza, ze byla piekna pogoda. Bywalismy na placach zabaw i w sklepach i wszedzie bez strachu, ze ktos nas czyms zarazi i trafimy do szpitala. Ospa wietrzna, mysle, ze byla troche na wyrost, bo chlopcy nie byli w bliskim kontakcie z ta dziewczynka w szpitalu w Oxfordzie, ale lekarze zdecydowali, ze Filip dostanie lekarstwo, a Aleks szczepionke przeciw ospie. Za miesiac trzeba szczepienie Aleksia powtorzyc i zastanawiamy sie czy nie poslac go znowu do przedszkola na 2 dni.
Sorki za ten slowotok, jak sie dlugo nie pisze, to potem wkrada sie balagan.
Zagonie Tomka do Photoshopa (tak tak
Mijusia!

) zeby wkleic troche fotek.
Ach!
Ewcia! Wroclaw bedzie na pewno na naszej mapie podrozy do PL i na pewno bedzie tez Gdynia. Wiec spotkamy sie

Buziaki dla Was wszystkich i Waszych Dzieciaczkow! :*