Dzieki Cioteczki! :*
No to tak... wczoraj bylismy w szpitalu MK i Malenki dostal 100ml krwi, bo Hb znowu poleciala ponizej 8. Niunio zniosl dobrze transfuzje, tylko MK hospital nie bylby soba, gdyby czegos nie zaniedbal.
Krew skonczyla kapac i przez calutka godzine nie bylo komu przyjsc i odpiac mu tego, dopiero jak T poszedl i zrobil mine i zapytal jak dlugo jeszcze dziecko z rakiem ma czekac, to pare osob zrobilo oczy i przyszly go odpiac. Ja naprawde rozumiem wiele, ale to nie jest dziecko, ktore przyszlo na oddzial po pomoc, bo ma biegunke np., mamy na niego uwazac, bo ma niska odpornosc, a oni trzymaja nas posrod dzieci z roznymi chorobami i to do oporu, w pewnym momencie juz obaj Filip z Aleksem zaczeli plakac, bo Tom juz po nas przyjechal, bylo pozno i dzieci mialy dosc. No nic musialam sie wyzalic, bo bardzo ten nasz szpital mi zalazl za skore, juz od pierwszych wizyt z przedluzajaca sie zoltaczka Filipa, poprzez zdiagnozowanie zaparcia, gdy juz guz zaczal zaciskac pecherz i odbyt, a im sie nie chcialo zrobic USG, tylko wyslali nas na cala noc do domu, choc Filciu juz wtedy 6h nie siusial. Zreszta ten szpital jest na dole listy szpitali w UK, a historie wielu ludzi potwierdzaja tylko ich brak kompetencji. Nawiasem mowiac calkiem powaznie rozwazamy przeprowadzke do Oxfordu, z paru powodow, a w tej chwili po prostu z uwagi na chorobe Filipe i poczucie bezpieczenstwa, jakie szpital w Oxfordzie nam daje, oraz ze prawdopodobnie jeszcze dlugo ich pomocy bedziemy potrzebowac...
W piatek 2 grudnia mamy znowu rezonans, przed nastepnym blokiem chemii, wynik bedzie mial pewnie wplyw na to czy zmienia chemie czy pozostana przy starej.
Filciu czuje sie ogolnie dobrze, choc caly czas od ostatniej chemii ma katar i zaczerwienione powieki, poza tym ida mu dwie gorne jedyneczki i taki bidulek jest. Z jedzeniem bez zmian, czyli nie tyka warzyw, probowalam podac obiadek z mieskiem oraz kaszke kukurydziana z bananem, ale na wszystko zaciska usteczka, wyjatek stanowi cyc i gotowa owsianka z Cow&Gate w sloiczku - potrafi zjesc prawie caly sloiczek!
Aleksiu ma sie dobrze

chodzi do przedszkolka, wcina prawie wszystko, zrobil sie misiowaty na zime

Babcia czyta mu co wieczor bajeczki na dobranoc

Babcia narobila nam tone pierogow do zamrazarki, mam zamrozone chyba cale menu na swieta i w sobote bede plakac jak bobr, bo Mama wraca do PL

przez 2 tygodnie rzadzila w kuchni, a ja mialam 'tylko' dzieci

Postaram sie wkleic jakies nowe foteczki

Sciskamy mocno wszystkie Mamusie i Babelki :*