Kochana Bubbles, kochane dziewczyny!
W sumie rozmawialysmy dopiero co. Ale jeszcze raz, bo wszystkie te pytania i emocje trzeba tyle razy przerabiac ile potrzeba. To normalne, ze nie umiesz sie pogodzic z tym wszystkim co sie u Was dzieje, naprawde nikt inny nie umialby, ta droga do choc niewielkiej rownowagi wewnetrznej w tak nienormalnej sytuacji naprawde jest bardzo trudna i dluga, nikt nie ma recepty jak to zrobic, trzeba zawsze samemu ja sobie w czasie i z wielkim mozolem wypracowac. Wiec sie sama nie popedzaj, nie zlosc na siebie i sobie tego nie wyrzucaj.
Ciezar tej sytuacji jest naprawde przytlaczajacy. Dlatego najlepiej, aby dac w ogole rade, trzeba skoncentrowac sie na codziennych szczegolach i zawiesic na jakis czas snucie planow i cale to myslenie globalne. Isc do przodu powoli, drobnymi kroczkami, jeden dzien na raz. To cale doswiadczenie to wielka lekcja cierpliwosci.
Sprawa z nowotworem jest o tyle powazna, ze tak w sumie to tu trzeba szybko operowac na guzie, ktory w zasadzie jest nieoperacyjny ze wzgledu na swoja lokalizacje. Poza tym to bardzo duzy guz jak na takie male dziecko, nie reaguje tak jak powinien na terapie, no i jest bardzo rzadki i malo zbadane sa mechanizmy jego wzrostu . Tu w Niemczech jest tylko 100 przypadkow rocznie. Mysle, ze Wasz onkolog nie chce Wami manipulowac – on jest specjalista w swojej dziedzine, wie jakie duze ryzyko wiaze sie z niepodjeciem wlasciwej akcji teraz. Moze brakowalo mu juz argumentow albo bal sie poprostu, ze nie rozumiecie, ze uzyl az takiego porownania, ale chcial Wam doglebnie uzmyslowic powage sytuacji bez owijania w bawelne. Nie chce go tu bronic, ale na ogol lekarze wyspecjalizowani w takich specyficznych dziedzinach to w wiekszosci technicy i brak im nieraz przygotowania do stawiania czola takim sytuacjom z rodzinami ich wlasnych pacjentow.
Podejrzewam, ze Wasz szpital nieczesto spotyka sie z takimi przypadkami. My jestesmy w stolicy, w najwiekszym berlinskim szpitalu, a i tu maja tylko jakies 2-3 przypadki miesakow u dzieci rocznie. Zatem, jako ze maja mala stycznosc sami lekarze, a ich wiedza opiera sie bardziej na tym co przeczytali, niz na praktyce, jak im sie juz trafi taki przypadek i na dodatek zastosowana przez nich terapia nie zdaje egzaminu, wowczas oni sami popadaja w panike, bo czuja, ze sytuacja wymyka im sie spod kontroli. Dlatego wtedy te opinie innych specjalistow, ktorzy maja wieksze doswiadczenie praktyczne sa takie wazne.
Tu nie chodzi o to, ze macie wybierac czy zgodzic sie na wyciecie tylko guza czy tez guza z pecherzem i gruczolem krokowym. Tej decyzji i tak nikt nie moze podjac juz teraz, bo nikt, ani Wasz onkolog, ani Wasz urolog, ani ci w Londynie ani ci w Bristolu, a tym bardziej ta doktor w Paryzu do konca nie wiedza. Jak juz Ci mowilam, zdjecia USG czy MRT czy nawet roentgen nie oddaja w 100% sytuacji w brzuszku Filipka. Dopiero po otworzeniu okaze sie co jest mozliwe a co nie. Wy przed operacja musicie podpisac zgode na nia, a w niej beda zawarte wszystkie ryzyka jakie ona niesie, i posrod tych sa tez i takie. Musicie zatem zaufac lekarzom. Teraz chodzi o to byscie wybrali szpital, ktoremu chcecie powierzyc swoje dziecko i wszystkie jego drogocenne organiki. Niezaleznie jak zdecydujecie, pamietaj, ze na pewno nikt z tych specjalistow nie wytnie wiecej niz bedzie trzeba i na pewno kazdy z nich zostawi w spokoju organy, jesli nie bedzie to pociagalo duzego ryzyka wznowy dla Filipka. Wszyscy oni maja na uwadze przede wszystkim jego zdrowie!
Trzymaj sie, kochana i pomimo wszystko mysl pozytywnie! Masz tu cala armie wspierajacych Cie przyjaciolek, ktore przesylaja cale tony dobrych mysli i modlitw.
Spokojnego dnia dla Was wszystkich!