reklama

Wieści od cieżarówek

reklama
Dziewczyny
Jestem, wróciłam:)/sorki, ale jeszcze zakupy wypadły i wizyta kolegi/ do czwartku...w czwartek mam przed 10 się pojawić i powiedziała żebym lepiej miała torbę.na ktg jeszcze nic nie wyszło, ale podobno coś z szyjką drgnęło /jakoś dziwacznie określiła, że podgięta czy jakoś tak/.ale tak mnie ostro „tam”zbadała, że długo jeszcze nie mogłam normalnie iść.a jeszcze T mnie nastraszył, że może też mi jak poprzednio nic nie powiedziała i wsadziła czopka na skurcze i teraz zaczął brzuch boleć.no ale mój plan jest taki, że w czwartek idę, w piątek rodzę, chłopiec ma być zdrowy i po weekendzie do domu:)a jutro myję szafę i odkurzam-czyli biorę sprawy w swoje ręce.niech się w końcu coś zadzieje.
Angelka, i Ciebie upominam-nie Twoja kolej jeszcze!!!!
Jankesowa, no łazienka to i dla mnie wyzwanie, zwłaszcza wanna, bo zdarzyło mi się parę razy stracić równowagę i odruchowo chciałam się o zasłonę prysznicową wesprzeć.niezła masakra by była.uważaj na siebie
Martuś, mój dziś na ktg grzeczny był i się nie przekręcał.to widzę, że z wizytami łeb w łeb idziemy:)i z którejś w końcu nie wrócimy tak szybko:)
Ola, jak widzać u nas dzisiejszy poranne sexik też nie wiele zdziałał.ale jak powiedziałam położnej, że może zacznę łazić po schodzach, to ona stwierdziła, że są przecież przyjemniejsze metody;)tyle tylko, że T jakoś się boi teraz sexić i to więcej śmiechu jest niż wszystkiego:)
Gosia, cieszę się , że wyniki ok.a Twojej koleżanki dziecię to całkiem spore żeby rodzić siłami natury.ja się też trochę boję, że może moja szyja nie zechce współpracować...
Kairko, jeszcze odrobina cierpliwości:)

[FONT=&quot]Kurka, no mam nadzieje na ten czwartek,ale tylko w sytuacji, że nie będę musiała bezczynnie przez weekend leżeć. Słuchajcie, bezcenna mina T, jak zobaczył mnie na korytarzu, że jednak nie zostaję-wręcz głośno rozczarowany[/FONT]:)
 
o jesteś Julitko:-) a ja myślałam, że już stękasz na porodówce, ale mam nadzieję,ze w czwartek coś Ci się ruszy. Ja to chodzę na wizyty do swojej przychodni i na KTG też tam a do szpitala to mam trochę dalej ale nie daleko, z jednej strony to dobrze, że na miejscu mam swoją lekarz 3 dni w tygodniu. Tylko zmartwiła mnie jedna rzecz nie mogę sobie wybrać szpitalu tylko jechać tam gdzie mają ostry dyżur i boję się, że trafie do szpitala, w który straciłam swoje pierwsze maleństwo.

A Julitka czy Ty też się tak pocisz w nocy? Bo my nawet na noc nie grzejemy a ja mokra cała?
 
Martuś, no ja to rodzę w tym szpitalu, gdzie moja lekarz jest.nie widzę inaczej.skoro płacę za wizyty, to liczę, że przy rodzeniu pomoże:)
a pocić, to się pocę jak się zmęczę i sapkę dostaję.w nocy nie ale też nie grzejemy.generalnie mi duużo cieplej niż tak normalnie, bo zwykle zmarzluch jestem, a T wręcz odwrotnie.ale 2 dodatkowe L krwi robią swoje no i ja chodzę przykręcam grzejniki i wietrzę pokoje, a T łazi za mną i klnie i zamyka okna, bo mu zimno:)a może masz jakąś piżamkę sztuczną, albo pościel.ale pocenie się pod koniec ciąży i na początku połogu jest normą i masakrą podobno po porodzie, bo te hektolitry wody się z Ciebie wylewają.
idę się chyba położyć, bo z tych przeżyć, to mi brzuch twardnieje cosik często.
 
Witam wieczorem...


U nas nie wesoło...:-(:-(

Mam ciągnięcia w podbrzuszu... doktorek kazał jechać sprawdzić do szpitala...
Byłam w szpitalu, lekarz- dyżurujący nawet nie zszedł i kazał mnie przyjąć na oddział...
Stwierdziłam, że poczekam aż zejdzie, ale w między czasie doszłam do wniosku, że może jeszcze mój doktorek jest w gabinecie i pojechaliśmy z K. do Niego- na szczęście był i nie musiałam wracać do tego szpitala...


Mięśnia prawie wcale już nie mam... i te bóle z tego, że to on się rozchodzi...
przepisał mi leki i powiedział, że powinno wytrzymać do środy (w środę wizyta w klinice) i raczej zostaniemy już tam do końca...

poród, to będzie wyłącznie interwencją, aby Krzysia ratować, a w którym tyg. nie wiadomo... w zależności jak sytuacja będzie wyglądać...

ale sądząc po minie lekarza na pewno nie damy rady do kwietnia...

tak bardzo się boję...:-(:-(


wzięłam właśnie leki, idę się kąpać i do łózia... raczej zaglądać nie będę...
bo do środy będę tylko leżeć i do toalety chodzić...

żeby jeszcze wytrzymać choć z 7 tygodni...
 
ewcia badz dzielna. dacie rade wytrzymac i ja w to wierze. Lez i odpoczywaj tak jak pisalas. A my bedziemy trzymac kciuki za Was.
julitkaa jednak jestes :tak:

Moja babcie do szpitala wlasnie pogotowie zabralo nie dosc ze ma dusznice bolesna, przepukline to miesiac zwlekala z pojsciem do lekrza (taki kaszel miala) w koncu dzis poszla no i zapalenie oskrzeli a teraz sie nalozylo wszystko dusznosc plus kaszel no i wiadomo ale nikogo nie sluchala ze ma isc predzej.
 
reklama
witam dziewczynki..ja tez po wizycie :-) nie zapowiada sie zeby Klusek zechcial wyjsc wczesniej ;-) pozamykany na cztery spusty :-p:laugh2: wyniki idealne i cc raczej mi nie zagraza juz bo nawet gin pytal czy bede chciala rodzic ze znieczuleniem :confused: powiedzialam ze raczej nie ale w drodze do domu przedyskutowalam to z K i stwierdzilismy ze jednak taka ewentualnosc wezme pod uwage i bede przygotowana bo moze sie przydac...a jak bedzie w miare znosnie to nie musze tego wykorzystac :sorry2: a jak to u was z zzo????
Olaf wazy ok 2800 wiec idealnie i jak to okreslil ginek nie powinien przekroczyc 3500g przy porodzie ;-)
ewcia dacie rade z Krzysiem.....musi sie udac wytrzymac chociaz te 7 tygodni.....:-( przytulam......
jankesowa &&& za zdrowko Babci :tak:
reszcie niestety nie odp-skleroza :zawstydzona/y: wybaczcie...ale czytam codziennie :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry