czesc SŁonka!przywitam się i zmiatam, bo termin oddania pracy goni, a forma niestety spada coraz bardziej.
She, Asiu, może w końcu coś się zadzieje!!!już tu wszystkie jak na szpilach siedzimy.ja mimo, że nie piszę, to zaglądam, co u Ciebie...a skoro już książki edukacyjne są, to najwyższa pora
Kaira, ja mam/miałam problem okropny jelitkami, jeśli np 2 dni się nie załątwiłam, to brałam czopka glicerynowego-pomagał, ale teraz mam inną metodę

o pierwsze ze 3 jabłka dziennie.rano kefirek, sniadanko, kawka i szklanka wody/brzmi to może masakrycznie, ale później wizytuje nawet 2-3 razy/.niektórzy radzą jeść śliwki-mi akurat nie pomagały, za to winogrona bardzo!!!to, że dużo wody to ok, ale prawda jest taka, że sama woda nie pomoże, bo potrzebny jest błonnik, więc owoce ze skórką

możesz spróbować.nie poskutkuje może z dnia na dzień, ale zapewniam-ja jestem bardzo oporna w TYCH sprawach, więc skoro mi się udało
Ola, mi kazała iść na glukozę w 22 tyg...bo tak mi wypada następna wizyta, więc nie wiem,kurna.mam nadzieje, że się nie okaże że za wcześnie, bo na samą myśl wypicia tego ulepku mnie telepie.bleee
Karolka, rozumimem Twoj stres.o dziwo, ja teraz też ciągle z cyckami świruję.mnie już przestały boleć, więc jak tylko wydaje mi się, że są mniejsze, to latam co chwilę sprawdzać...co do początków i mdłości...mi się zaczęły też koło 7 tyg i nie wymiotowałam, tylko właśnie taka klucha w przełyku i wszystko śmierdziało.cycki też mnie od początku nie bolały,chyba koło 8-9tyg zaczęły, ale o ile pamiętam, bolały znacznie mniej niż poprzednio i też mnei to martwiło.ale wszystko jest ok, więc jak sama widzisz każda ciąża rzeczywiście jest inna!!!po necie też nie grzebię w poszukiwaniu chorób

ale na forum - zwłaszcza wieści warto zajrzeć

trzymam kciuki za dobrą betke /a w ogóle to robiąc przed terminem @ betę chyba nie spodziewałaś się wyniku 5-6 cyfrowego

?/i za tydzień do lekarza!!!!
Kasikz, POLA to kolejna królewna z naszego forum

3mam kciuki za wytrwałość i żeby wszystko szybciutko wróciło do normy!!!
GosiaLew, fajnie, że odstawił Ci dupha, ja się do 22tyg "męczę"/choc wciąz nie wiem po co.../
Lili, zdjęcia koniecznie!!!!specjalnie zajrzę wieczorkiem!!!
Aniołki, trudna w takiej sytuacji wybrać najlepsze rozwiązanie, ale myślę, że ważne jest co napisałaś, że ufasz swojemu lekarzowi.mogę tylko obiecać kciuki i zdrowaśkę za Was.ale na pewno wszystko będzie w porządku.nie sądzę,że gdyby lekarze widzieli realne zagrożenie, t obraliby się za operację.a poza tym skoro Kropek duży i silny, to na pewno da radę
Agatka, BRAWO!!!!jak zwykle słuszna uwaga - a raczej rada dla ojców tym razem!!!podpisuję się 1000razy pod Twoimi słowami.niestety często to zauważam, że faceci myślą sobie, że siedzenie w domu i opieka nad dzieckiem to relaxik, ale wystarczy, że taka mama wyrwie sie na godzinkę, dwie na zakupy, a w międzyczasie dostaje 100 telefonów od sfrustrowanego i wykończonego opieką ojca.mysle jednak, że od czasu do czasu trzeba ich stawiać w takiej sytuacji.dla ich dobra, bo rzeczywiście wielu uważa, że ich rola skończyła sę na spłodzeniu potomka, a instynkt ojcowski budzi sie dopiero w momencie, jak dziecko zaczyna rozumiec i mozna się z nim dogadać-na zasadzie"idz się pobaw, tatuś musi odpocząć"...
Przepraszam, że nie wszyskim odpisałam, ale wszystkie ściskam mocno i głaszczę rosnące brzuchole
KAROLCIA!!!WIDZISZ GŁUPTASKU!!!JAK TO MÓWI MÓJ TATA- NIE MA CO SRACZKOWAĆ
PS.mam do Was jeszcze pytanie...czytałam, że jeśli łożysko jest na przedniej ścianie, to słabo odczuwa się ruchy dziecka...czy któraś z Was tak miała?kurde, ja czuję jak mały tam buszuje, i poczułam tez ze 3 razy mocniejszy ruch i to takie piękne uczucie, że aż mi szkoda, że miałabym to czuć rzadko.aa i jeszcze jedno, bo czasem czuję jakby pojedyncze ukłucia w nerce.miałam badane nerki i wszystko ok.znajoma powiedziała, że u niej tak mały dawał od początku.czy to możliwe, żeby w 18 tyg już mi się po nerkach gramolił?