• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wieści od cieżarówek

Hej Dziewczynki!

Psuje mi się komputer i nie mam jak pisać bo cały czas się wiesza poszła karta graficzna i jest zintegrowana z płytą głowna więc czeka mnie nowy zakup:wściekła/y: ale to dopiero jak wplynie moja wypłata.
Mój bobas dziś rano pożądnie dziś kupnął mamuśkę:-) a potem z tego wszystkiego poleciałam do kibelka kurde żeby jeszcze wymiotować kto to widział:wściekła/y: ale chyba wiem czemu bo to chyba on daje mi takie znaki bo ostatnio lapalam doly czy się uda i wogle a on tu mi takie znaki daje nono wole te delikatne kopniaczki.
A dziś w nocy śnily mi się bułki slokdkie i ciasta że kupowałam a jak się obudziłam na siusiu to bylam taka głodna aż ssało ale nie poszłam do lodówki:-)
a i umuwiłam się na usg połowkowe na 17 września na 3/4D z nagraniem i M ze mną pojedzie mam nadzieję że malec pokaże kim jest:tak:
Pozdrawiam Was Gorąco!!!!!
 
reklama
Czesc kochane.

She ja wyladowalam w niedziele w nocy w szpitalu.W niedziele rano mialam skorcze.Nie byly az tak mocne i szlo jakos wytrzymac.Pozniej ustapily i bylam wsciekla bo myslalam,ze to w koncu to.Ok 22 wzieli mnie na ktg i potem nie wracalam do pokoju.Pamietam ze jak siedzialam w wannie to mialam skorcze co 10 min.Pozniej jak juz lezalam w pokoju gdzie rodzilam byly coraz czesciej.Gdy przyszly co dwie minuty to czlowiek nie zdazyl dobrze oddychnac a zaraz zaczynal sie drugi.A najsmieszniejsze bylo to,ze sobie usypialam miedzy skorczami-hihi.Bylam taka zmeczona,ze szkoda gadac bo jak przywiezli mnie do szpitala to nie spalam cala noc no i w nastepna tez nie zdazylam pospac bo zaczl sie porod.Zastanawiali sie nawet czy nie zrobic mi cc bo mala nie byla do konca dobrze ulozona...Julia urodzila sie w poniedzialek nad ranem o 4.14.
To dopiero bylo cos.Szczescie nie do opisania.i nawet jesli czulo sie bol to wszystko da sie wytrzymac...
Ja jestem dopiero panikara a przezylam i Ty tez dasz rade:-)

Co do strachu to ja mialam taki porzadny jakos 2-3 tyg przed terminem.Pozniej jakos ustapil(tlumaczylam sobie,ze przeciez tak czy tak porod mnie czeka po co sie bac i ze miliony kobiet to przezyly jakos to i ja dam rade) i jak po terminie bylam codzienie na ktg to chcialam zeby w koncu sie juz zaczelo.
No,ale z tygodniowym poslizgiem sie doczekalam:-).Teraz sobie siedze i pisze do was a moje dzieciatko bawi sie zabawkami i po swojemu pyskuje -hihi.

Milego dnia kobietki.I pamietajcie,ze wszystkie dacie rade.
 
Olu masz racje,ze skurcze bardziej bola...Jak juz dziecko wychodzi to nie ma bolu(przynjmniej ja nie mialam)


Ps.A ja pisze jak taka analfabetka...W poprzednim poscie napisalam slowo skurcz przez o z kreska-hihi.
Oj musze sie jeszcze dobudzic.Milego dnia buziaki
 
olu masz racje juz niedlugo ja w kolejce a zanim sie obejrzysz bedziesz Ty:tak:
she no ty litosci nie masz :-) bo ja juz tu siedze jak na szpilkach ze ty w szpitalu a tu jak gdyby nigdy nic post od ciebie
martusionek no to faktycznie nieprzyzwoite zeby wlasna mame tak do kibelka gonic teraz;-)

a mojemu malemu cos sie sen poprzestawial i dzis znow jak sie obudzilam to ruszyl sie dopiero za godzine, ale nauczona dniem wczorajszym spokojnie czekalam
 
She ja w szpitalu miałam skurcze co 3minuty i to takie ,ze wyc chciałam z bolu ,ale rozwarcie na 2 cm ,wiec odsłyłali mnie do pokoju co chwile , niewiem jakie one powinny byc, mowia,ze jak masz w domu co 5 min regularnie przez np.4 godz to masz jechac ,ale jak to jest w rzeczywistosci to ja niewiem .

Ogolnie te skurcze do porodu to koszmar i cholerny bol nie da sie go opisac,bo jest taki sliny. :szok:
 
hejka!

Asiu, tak jak któraś dziewczyna napisała zaczynasz liczyć od momentu kiedy zaczyna boleć do momentu kiedy przestanie (czas trwania skurczu), a czas do momentu kiedy znów zaczyna po przerwie boleć daje - co ile są skurcze.

Tak sobie myśle, ze moj mozg porządnie zresetował sobie przeżycie pod tytułem poród. Pamiętam, że bolało i wtedy mówiłam sobie, że nigdy więcej i niech mi dają te znieczulenie, ale teraz jakoś ciężko mi konkrety przywołać. W sumie to najgorzej wspominam "cerowanie" po, ale też do przeżycia. Jak się już dostanie takiego okutanego człowieczka na ręce to nic nie jest ważne :-)

miłęgo dnia :-)
 
Dziewczyny ja na sekundkę, nauczyłam się przy dziecku znowu jednego, niczego się nie obiecuje :zawstydzona/y:
U nas wygrana walka o odbicia, jak z Adą nazywamy je "beki" :-D:-D:-D Powoli uczy się Ada zasypiać sama, bo mi kręgosłup siada :baffled::baffled::baffled:

She - ja pojechałam do szpitala jak bóle miałam co 3 minuty przez 30 minut, okazało się, że mogłam jeszcze w domu posiedzieć, ale to różnie bywa, inna przyjechała z bólami co 30 minut, a urodziła po 2 kolejnych godzinach. Nie ma reguły. Myślę, że skurcze co 5 minut w regularnych odstępach czasu to już czas by wziąć prysznic i powolutku się szykować. Ja jestem mało odporna na ból, A. mówi nawet, że jestem sporo poniżej normy, może dlatego nie było rozwarcia - blokada na ból.
Urodzić musisz i przeżyjesz, a że boli jak cholera to już inna sprawa, ważne by oddychać w trakcie skurczy, sprawdź jest niesamowita różnica, szybki głęboki wdech i powolny wydech. Broda do klatki piersiowej.

Dziewczyny dziecko to cudowna istotka i choć czasem myślisz, że już nie da człowiek rady to jednak daje, choć bywa ciężko. Nauczyłam się, że wtedy, w chwilach kiedy nie ma się sił, trzeba je odszukać w sobie głęboko i poświęcić swoją uwagę całkowicie dziecku, zniecierpliwienie musi iść w zapomnienie.

Przepraszam, że tylko o sobie, doczytałam, ale nie jestem wstanie odpisać :zawstydzona/y:

EDIT: She - kucaj przy skurczach by nogi były rozszerzone, też pomaga.
 
Ostatnia edycja:
Dzięki Dziewczyny za odpowiedzi. Czyli u mnie w sumie nie ma jeszcze co się nastawiać, bo regularności to brak. Różne są odstępy, różne nasilenie i czas trwania skurczu.

A jak to jest? Im bliżej porodu tym skurcze się wydłużają czy skracają?

Coś dostałam małpiego rozumu...
 
She - to nie tak do końca, bo mi w szpitalu po ok. dwóch godzinach skurcze się rozjechały i miałam i nieregularne i o różnym stopniu bólu, a akcja porodowa była i nie było mowy o powrocie do domu, a pytałam się kilkakrotnie. Dostałam oxy i ona wyregulowała skurcze na równe odstępy czasu i na jednakowym poziomie - tak wykazywało ktg, dzięki ktg wiedzieliśmy kiedy idą skurcze i to tez pozwoliło się przygotować na ból. No chyba, że się chodziło to wtedy było bardziej znienacka. :dry:

Pamiętaj jednak, że to co się działo u mnie wcale nie musi dziać się u Ciebie ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry