Witam dziś

13x13 rozumiem Twój instynkt dbania o siebie, ja też wolę pazurki zrobić niż lodówke posprzątać.
Gniesha- u mnie lekarz zalecił min. pół roku bo urodziłam w 23 tc, organizm musiał dojść do siebie. Rozumiem Cię, bo ja chciałam natychmiast być w ciąży. Ale porobiłam różne badania, schudłam, zdrowo się odżywiałam, zadbałam o zęby- generalnie zadbałam o dobrą kondycję fizyczną. I gdyy minęło pół roku, okazało się że psychicznie jeszcze nie byłam mgotowa. Jeszcze przeżywalam żałobę po moim synku, wybierałam nagrobek, sadziłam kwiaty- potrzebowałam tego czasu. Po roku- mąż zaczął b ardzo namawiać na ciążę- ja mu powiedziałam o moich obawach, o tym że następna ciąża to będzie dla mnie 9 miesięcy nerwów, wsłuchiwania się we własne ciało. W ciążę zaszłam po roku i 3 tygodniach od straty. Powiedzieliśmy sobie że się nie staramy, ale jesteśmy gotowi- zaskoczyło za pierwszym razem

. A teraz czekamy. I jest tak jak przypuszczałam: stresuję się, dbam o siebie jak o żubra pod ochroną i wogólę traktuję tę ciążę jak stan wyjątkowy. I już. A jak się komuś nie podoba to niech spada. Mam koleżankę która mówi że jestem śmieszna, że to nie choroba, że ona to by zwariowała tak. Ale ja swoje przeszłam, więc się pieszczę. Bo tak chcę i już!
Chciałam wstawić zdjęcie mojego Przystojniaka, ale gin zapisał w jakimś dziwnym formacie. Zeskanowałam ale jest za duże. Jeszcze popróbuję.