Bonusowa z rozmowy z moim lekarzem wynika, że wynik badania nie ma znaczenia, bo antybiotyk przed cesarką zostanie zastosowany (pacjentka traktowana jest jak osoba z dodatnim wynikiem GBS).
Z tego co się orientuję niewielu lekarzy decyduje się na leczenie przy dodatnim wyniku antybiotykiem wcześniej, z reguły jest to informacja by przy porodzie obowiązkowo podać antybiotyk i kontrola zdrowia dziecka pod kątem zakażenia bakterią.
Wcześniejsze rozpoczęcie leczenia antybiotykiem też nie jest do końca bezpieczne. Paciorkowiec, o którym piszemy ogólnie nie jest niebezpieczny dla zdrowia kobiety. Podanie antybiotyku zaburza w całym organizmie gospodarkę bakteryjną i giną przy okazji "dobre" bakterie. Stwarza to sytuację, gdzie "złe" bakterie dostają wolne miejsce do rozrostu... Może wyjść z tego więcej kłopotu niż pożytku.
Antybiotyk podawany przy porodzie neutralizuje niebezpiecznego dla dziecka paciorkowca i utrudnia mu przeniknięcie do organizmu dziecka, ale nie zdąży zaburzyć gospodarki na tyle, by rozrosły się inne niebezpieczne szczepy bakterii.
Poza tym paciorkowiec jest niebezpieczny tylko wtedy, gdy nie zostanie zastosowana żadna kontrola (zero badań, zero antybiotyku, zero obserwacji dziecka). Natomiast w przypadku braku badania kobieta traktowana jest, jako "dodatnia", czyli podaje się antybiotyk, a dziecko podlega kontroli, by w razie czego można było od razu zareagować i podać dziecku antybiotyk. Nie ma potrzeby siać paniki i straszyć sepsą.
(Nie zrozumcie mnie źle, po prostu nie lubię, gdy wyolbrzymia się pewne kwestie).
I nie chcę się czepiać o szczegóły, ale wody płodowe mogą odejść nawet przed planowanym terminem odebrania wyników. Co wtedy? Rutynowa procedura - antybiotyk dla matki przy porodzie, badanie dziecka po porodzie i ewentualnie antybiotyk przy zaburzonych wynikach. Niestety wszystkiego nie da rady przewidzieć, a rodzić możemy zacząć w każdym momencie.
***
Swoją drogą można tu zadać pytanie: czy negatywny wynik gwarantuje nam spokój? Przecież między wykonaniem badania, a porodem może minąć wystarczająco dużo czasu, by paciorkowiec mógł znaleźć drogę i się rozgościć w naszym organizmie i w dniu badania wynik może być wątpliwy.
Osobiście już wolę by szpital zapobiegawczo zastosował rutynowe zachowania (antybiotyk itp), aniżeli dostarczać im papierów zwalniających z procedury (chociaż pewnie profilaktycznie i tak by zastosowali) i ryzykować zdrowiem dziecka.
***
Swoją drogą ciekawe, jak często zdarza się sytuacja wcześniejszego odejścia wód przy planowanej cesarce - mój największy koszmar, bo chociaż bardzo bym chciała urodzić SN to i w moim przypadku to niezbyt mądry wybór. Mam nadzieje, że Młody nie będzie się wcześniej pchał na ten świat. Wole w terminie cesarki stawić się w dwupaku na salę...
Hm... A jeśli już mi wody wcześniej odejdą, to coś czuję przez skórę, że paciorkowiec będzie najmniejszym problemem zaprzątającym mi głowę ;-)