Hej dziewczyny.
Ja wczoraj byłam na wizycie. Jak wyszłam to się popłakałam, bo w zasadzie nie wiedziałam na czym stanęło. To znaczy u mnie i Małej ok, tylko jak ostatnio zapewniał mnie, że nie mam się co przejmować porodem, to teraz zamotał mnie tak, że zgłupiałam. On mi proponuje cc 7 stycznia, bo wcześniej to on jest na urlopie i to mam jechać 50 km od Lublina. Nie ważne, że termin mam na 3. A jak zapytałam, co mam robić, jak zacznę rodzić wcześniej, to odpowiedział, że wtedy to mam pomyśleć i jechać do szpitala jakiego uważam. Zbiło mnie z tropu, nie wydukałam nic, tylko potem do mnie dotarło, że tak naprawdę to zostawia mnie na pastwę losu, bo on ma święta. No i się zryczałam.
A dziś M. do niego zadzwonił i podobno pogadali tak, że będzie dobrze. Za tydzień mam się stawić na KTG i mamy obgadać wszystko jeszcze raz i sensownie. Najwyżej podeśle mnie koledze w lubelskim szpitalu. No zobaczymy. Na razie M. mnie uspokaja.