z wracania do formy "na zewnątrz" jestem w miarę zadowolona - wychodząc ze szpitala miałam -8kg, teraz -11kg, do wagi sprzed ciąży zostało 7kg a do ulubionej 10kg, brzucha brak - tyle ze moj brzuch byl zawsze bardzo umiesniony i w 9 m-cu wygladal na 6, rozstępów na brzuchu i piersiach brak, są stare z okresu dorastania wyblaknięte na udach i pośladkach - ale do tych jestem juz przyzwyczajona; zostały jeszcze poszerzone biodra i tyłek no i trochę tłuszczyku dookoła; nie moge się juz doczekać aż minie 6 tygodni od porodu, bo będzie mozna zacząć ćwiczyć, żeby sie pozbyć nadmiaru, do tego karmie tylko piersia więc chyba będzie ok - daje sobie czas do końca wakacji, na razie chodzę na długie spacery z małym - poprawia to pupę, nogi no i kondycję
mieszczę się w niektóre ciuchy sprzed porodu - z tym, że unikam spodni (uwydatniają biodra, tyłek i uda - które po porodzie nie sa mocna stroną) a chodzę w spódnicach (tak tez robiłam w ciąży) - wygląda się szczuplej, bardziej kobieco no i mąż bardziej zadowolony

)
śmiac mi się chce, jak się ubrałam na procesję w sukienkę i z zachwytem przeglądałam w lustrze (wygląd nie do porówniania przecież z 9 m-cem ciąży), zalotnie okręciłam sie przed mężem, czekając na komplement a ten powiedział - "no zrzucisz jeszcze z 10 kg - z tyłka, ramion - i będzie ok";
na szczęście grunt to dobre podejście do siebie samego - generalnie przyznaję sobie prawo do wyglądania tak jak teraz, z 10 kg nadwagi - czyli tak jak wygląda kobieta kilka tygodni po porodzie, cudów nie ma; jestem przeciez dzielną mamą, mam swojego synusia, a na spacerze - mając mojego skarba przy sobie - właśnie dzięki niemu wyglądam o niebo lepiej od tych wszystkich wychudzonych, wydekoltowanych, niedzietnych dziewczyn, i na pewno jestem od nich szczęśliwsza
na pocieszenie napiszę coś, co kilka lat temu powiedział mój dobry kolega z pracy - troche mnie to wtedy zdziwiło, ale teraz cieszę sie, że tak jest
jechaliśmy samochodem i mu się szyja mało co nie złamała przy oglądaniu sie za młodymi mamami z wózkami - wyjaśnił mi, "że te 30-letnie mamuśki z dziećmi - fajnie letnio ubrane to są dużo lepsze "dzidzie"(czyt. apetyczne) niż te krótko ubrane, wymalowane 20-stki"
a więc Majówki - od dziś zgodnie z zasadą
"bycie mamą jest sexi"