cayoo dzięki za piękny opis.Fajnie tak posłuchac jak to jest z detalami od dziewczyn które juz doświadzcyły cudu narodzin.
jloa ja się nie bałam jakoś tak nie myślałam o porodzie, mówiłam sobie inne przezyły to ja też i postaram się by dzidzia wyszła na świat prędko, ale jak poczytałam...włos się jeży na głowie, przez co musimy przejśc. Ale sama myśl że przyjdzie na świat ukochane maleństwo sprawia że już po przeczytaniu tych "raportów z podrodówk" mogłabym iśc i za chwilę rodzic. MOż eboimy się czegos co jest nieznane ? Ja będe próbowała iśc na łatwizne. Mam powiedziała ze mi da na znieczulenie ale zobaczymy czy nie będe miała przeciwskazan.
niononka wiesz co Ty bedziesz bardzo dobrą matka . jesteś bardzo wrażliwa i fajnie podchodzisz do swojego stanu. Ja jak się dowiedziała o ciązy szczęsliwa bardzo nie byłam razcej w szoku teraz również zakochałam się w mojej dzidzi i tez myslę że to cud mnie takie śliczne malesntwo w brzuszku
W sumie każda z nas będzie super mamą bo znlazłysmy się tutaj co znaczy ze żyjemy nasza ciażą
jloa ja się nie bałam jakoś tak nie myślałam o porodzie, mówiłam sobie inne przezyły to ja też i postaram się by dzidzia wyszła na świat prędko, ale jak poczytałam...włos się jeży na głowie, przez co musimy przejśc. Ale sama myśl że przyjdzie na świat ukochane maleństwo sprawia że już po przeczytaniu tych "raportów z podrodówk" mogłabym iśc i za chwilę rodzic. MOż eboimy się czegos co jest nieznane ? Ja będe próbowała iśc na łatwizne. Mam powiedziała ze mi da na znieczulenie ale zobaczymy czy nie będe miała przeciwskazan.
niononka wiesz co Ty bedziesz bardzo dobrą matka . jesteś bardzo wrażliwa i fajnie podchodzisz do swojego stanu. Ja jak się dowiedziała o ciązy szczęsliwa bardzo nie byłam razcej w szoku teraz również zakochałam się w mojej dzidzi i tez myslę że to cud mnie takie śliczne malesntwo w brzuszku

źle podane ZZO , na siłę naturalny i brak oddechu...

, potem sielanka, co godzinę badanie, rozwarcie nijake, 4 czopki, zastrzyki, kroplówka, skurcze co minutę na 40sek, a rozwarcie nijakie, płakałam jak widziałam tylko minę położnej...i tak do jakiejś 16, aha, dodam, ze wstać mi nie było wolno, bo wody odeszły i rozwarcie juz się zaczęło, wiec ryzyko wypadnięcia pępowiny, wiec kazali plackiem lezeć, myśłałam, że skonam, ok 16-17 dostałam zastrzyk przeciwbólowy, zaczęło wirować w głowie, czas ustąpił, weszła do mnie siostra, masowała krzyż bo zaczęły się bóle krzyżowe, masakra, po moim darciu pozwolono mi wstać, maż cierpliwie znosił wbijane w jego plecy łokcie, położna śmiała sie, że żona stoi a maż siedzi, i tak w tych bólach krzyżowych poszło rozwarcie szybciutko, ok 18-19 zmieniły się położne, dostałam taką krowę, france, ze mało do dziś nie umeiram, jak ją wspominam, kazała mi tylko lezeć na wznak, ja nie miałam siły, krzyczyałam, ze tak nie uleżę na skurczach, ona wydarła się na mnie, że co to, ze ma boleć itp. zadzwniłam do mojego gina, powiedział, ze niedługo przyjedzie. Zaczęły się parte, a baba do mnie, ze nie mam pełnego rozwarcia i mam nie przeć, a jak tu nie przeć, jak to samo sie prze??!! nagle w drzwiach zjawił sie anioł!!!mój ginekolog, pogłaskał mnie, pocieszył, sprawdził rozwarcie, i powiedział, ze jak prę to mam przeć, bo rozwarcie prawie pełne i w razie co mnie pozszywa ładnie, kazał wszystko rozłożyć i zaczęło sie, lekarka zmieniła sie w anioła przy nim, 4 razy poparłam nacięli mnie i po 10min Amelcia była na moich piersiach. Trochę sie wystraszyłam, bo była sina z tego wszystkiego, ale po minucie piękna różowa zaczęła płakać, zobaczyłam czy wszystko ma i wsłuchiwałam sie w szlochy męża

