reklama

Wrzesień 2009

reklama
Moj chodzi na ryby, ale jak ja mam ochote to ide z nim
bylam trzecia corka i jakos tak wyszlo ze tata zaczal mnie zabierac na ryby od malego;-), wstawalam nawet o 5 rano aby z nim jechac-mama byla w szoku,
Teraz juz nie lowie bo jakos mnie to znudzilo, ale jak pogoda jest fajna to zawsze jade, posiedziec, poczytac sobie ksiazke....ognisko, kielbaski mniam mniam:happy2:
 
Reniferku - piosenka rzeczywiście rozczulająca!!!
Co do ryb - OMG!!! Ja mam to samo - z tym, że ja nie podzielam pasji męża:-D Ale jak on jedzie na te swoje rybki - to ja mam wtedy czas dla siebie - nadrabiam wtedy zaległości na BB :-D:-D:-D
 
Reniferku znam tą piosenkę i ryczałam na niej nawet jak nie byłam w ciąży :-)
A co do pasji naszych mężów to mój akurat nie ma żadnej takiej ale na Śląsku to chyba najbardziej przewalone mają żony gołębiarzy :-) Możecie mi wierzyć że przy gołębiach rybki to mały pikuś :-D
 
Ulubiona gra komputerowa, grana na dodatek online - to jest przekichane! Teraz jak jeszcze nie mamy neta w domu to mój M często w pracy zostaje po godzinach:sorry2:
 
-inka... i teraz co gorsze.. teściowa czy ryby hihi

moja kuzynka nie ma teściowej bo sie babeczce zmarło za młodu... ale za to te ryby.. okropnie na to narzeka

Hm...ciężko powiedzieć. Jak dla mnie to chyba teściowa byłaby gorsza. Bo na ryby to i ja czasem chętnie jadę, szczególnie jak jest ciepło.
Ale nie powiem, w zeszłym roku , właśnie przez ryby i ciągłe wypady a moje samotne wieczory po pracy, nasz związek wisiał na włosku. I mam nadzieję, że mój M dostał już solidną nauczkę ;-) i wyniósł coś z tamtej lekcji.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry