reklama

Wrzesień 2009

Jakaś ciężka noc była z tego co czytam:-(.
Mam nadzieję ze z Kroptusią wszystko ok.Syla -ja bym oszalała na widok nawet kropli krwi!Skurczami się denerwuje a co dopiero krew...brrr.
Sarenka-jak się nie postawisz to nadal cie będą meczyć -a pamiętaj że teraz stresuje się Twój dzidziuś przy okazji.Może kup jej bilet do mexyku?Świńska grypa powinna pomóc;-).Zmykam zjeść coś przed USG a po powrocie zdam relacje.
Miłego dnia!
 
reklama
Hey Dziewczyny,

Moze wyjasnie na wstepie ze napisalam do Was by zapytac o rade bo skurcze mam od poczatku a omdlenia w ciazy sie zdarzaja, szczegolnie u mnie i jesli mialabym z kazdym skurczem jechac czy omdleniem to bym non toper....:-(, poza tym nie mial mnie kto zawiezc i nie moglam sie ruszyc a dwa napisalam do Was po fakcie jak sie lepiej poczulam juz, gdyby to nie minelo wiadomo ze nie mialam bym glowy ani sil na forum, zrozumiale, bylam zdenerwowana, probujac sie dodzwonic do gina chcialam zasiegnac porady moze ktoras tez tak miala :-(W srode mam tez wizyte wiec gin sprawdzi czy sie szyjka skraca itp bo narazie odpukac w sumie NIE mimo tych skurczy a co skurcz w sumie jade do szpitala o ile sa regularne i trwaja dluzej niz 10-15 min dlatego od razu nie pojechalam bo juz umiem je rozpoznawac liczyc, liczyc przerwy itp, wystraszylo mnie to omdlenie i potem biegunka ale gin uspokoil ze moglo wystapic

No nic skonczylo sie tak jak myslalam wzielam (jak Syla) standardowa porcje swoich prochow jaka mam w domu i lezenie a jakby powtorzylo sie choc 2 raz mam jechac do szpitala, gin juz uprzedzil ze moge sie zjawic i bez ceregieli itp od razu maja mnie przyjac...

Na szczescie sie nie powtorzylo, brzus cmi, doszla pozniej biegunka, wg gina to dobry znak, od razu zapytal czy ja mialam bo w koncu sie dodzwonilam...luteina i inne swinsta i lezenie...Na szczescie mam kochanego M, zwolnil sie troszku z pracy i byl w domu przed 23, sam wszystko zrobil co ja obiecalam mu lacznie z obiadkiem sobie i nawet mi czekolade do lozka przynosil...Rano wylaczyl budzik i zaprowadzil mala do przedszkola, do 12 lezalam plackiem, tylko kawusia dostarczana i sniadanko...zabronil mi gdziekolwiek sie dzis ruszac i sam wsio zalatwi a co moze poczeka wiec sobie weszlam do Was bo nawet obiad mam z glowy :)))

Potem Was poczytam, Syla mam nadzieje ze u Ciebie tez juz lepiej musimy sie wspierac. Mam nadzieje ze w srode dowiem sie czegos wiecej i oby szyjka byla nadal odpowiednia...Caluje Was dziewczynki potem do Was wpadne i przepraszam za panike :-( zwykle mam inny schemat postepowania a tu M w pracy, gin nie odbieral i to omdlenie poty ale skurcze wyjatkowo ustapily szybko gdyby bylo to co ostatnio - trwaly 5h pewnie bym jechala juz po 30 min
 
Dobrze kroptusia,że wszytsko się dobrze skonczyło. Nao ja wczoraj miałam taki bólz prawej strony jak się ruszyłam to się nasilał, więc lezałam bez ruchu. Kiedys tak miałam i ginka powiedziałą ze to taki nagły ruch może spowodowac skurcz mięsnia. Pózniej to ból przeniósl się pod sam mostek więc chyba spokojnie bo u góry to żołądek a na koniec dnia wymiotowałam dobry znak, może cos zaszkodziło. Martwi mnie takie ssanie takie ciągnięcie w dół. Niby dziecko czułam ale to mnie troszkę niepokoi choc ustępuje. Moze to na tle nerwowym?
W kazdym razie leżałam i sobie pomyślałam jakie to będzie piękne uczucie zostac obięta tymi małymi raczusiami za szyjkę, albo usłyszec słowo "mama". To dopiero szczęście:))Czuję jakby maluś mnie pocieszał i stuka w brzusio pewnie przekazując"mamuś nie przejmuj się masz mnie" to niezwykle podnosi na duchu.
 
Sarenka-jak się nie postawisz to nadal cie będą meczyć -a pamiętaj że teraz stresuje się Twój dzidziuś przy okazji.Może kup jej bilet do mexyku?Świńska grypa powinna pomóc;-).Zmykam zjeść coś przed USG a po powrocie zdam relacje.
Miłego dnia!
Hahaha O! I to jest good idea! :-D:-D:-D
 
Ona jest i tak już chora. Ma nerwice i nerwobóle i lezy w łóżku, tylko czemu mój mąż ma przy niej skakac kiedy ja go potrzebuję?
I taka chora, a jak na mnie gadałą przez telefon, słyszałam ją w drugim pokoju. Teraz to jej powiem, mówiłam, nie wtrącajcie się, przez te wtrącanie już niezle narozrabialiście a tu jesczze podpowaidanie i opowiadanie jaka jestem zła. Buntowanie mojego męża na mnie bo jak mąż powiedział jej przez tel, że ja się wkurzyłam że traktuje dom jak hotel, to Ona powiedziała że to jest hotel, bo On powiedział, ta własnie jej tak powiedziałem że to półka(mieskzam w bloku). Wiecie co ja najbardziej mam dośc teściów bo jak jestem z M jest idealnie pobył tam 2 dni i odrazu ustawka na mnie złą żonę, która gotuje, pierze, sprząta i czeka na męża po kilka godzin z ciepłym obiadkiem.
 
Sarenka - strasznie Cię podziwiam za cierpliwość. To jakaś masakra jest po prostu. A może powiedz mężowi ze Twoje nerwy strasznie wpływają na dziecko, jak nie docierają argumenty że Ty potrzebujesz pomocy to może wizja skarbika potrzebującego taty wpłynie na jego wyobraźnie.
Ewelinna - bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Teraz takie wiadomości są dla mnie jak powietrze. Muszę wierzyć że to się samo wchłonie. Jeszcze raz dziękuję
 
Kroptusia i Syla cieszę się, że troszkę lepiej.
Kroptusia z Twojego męża złoty chłopak! :-D


Sarenko!! Nawet nie mów, że poszłabyś do teściowej gdyby nie bóle. Przecież ta małpa jest bezczelna. Jak dzwoni, mów, że jesteś zajęta!! Nawet gdybyś właśnie przed tv lody wcinała. Nie i już!!
nie gniewaj się, ze to piszę, ale żyjesz jak kobieta samotna, z wszystkim radzisz sobie sama. Mąż nie daje Ci oparcia i bagatelizuje Twoje problemy. Wiem, że to strasznie trudne, ale chyba jednak spakowałabym mu walizki, bo takie życie to nie życie. Może w ten sposób coś dotarłoby do niego.
Sądze, że bóle możesz mieć na tle nerwowym...
Zrób coś i dla siebie i dla dzidziusia. Dasz radę!
 
reklama
Zgadzam się. Sarenko ty się tylko denerwujesz i do niczego dobrego to nie prowadzi. Nie masz w mężu wsparcia, robisz co tylko możesz,a z tego,co piszesz,wynika,że on i tak ma to gdzieś. Ja rozumiem,że relacje matka-syn są nieraz bardzo mocne,ale bez przesady...:no: Ja również nie mam oparcia w swoim mężczyźnie,chociaż to zupełnie z innego powodu,bo żyję z psychopatą i małymi kroczkami udaje mi się od niego uwalniać. Myślałam,że to będzie łatwiejsze,ale nie jest. Więc po części cię rozumiem i wiem co czujesz. Życzę ci,abyś wszystko sobie przemyślała i zrobiła co uważasz za słuszne i to,co najlepsze dla dzidziusia.:-)
Ja się zbieram do gina, od babci mam do niego dwa kroczki,więc się nie muszę spieszyć. :-) Jak wrócę,to napiszę co i jak. ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry