reklama

Wrzesień 2010...

tosia no fakt, są też tacy któzy piją bez mrugniecia:tak::tak::tak:oby tobie posmakowało:tak:
To jest mniej wiecej cos takiego...hmmmm...nasyp sobie pół szkl cukru, dolej do pełna ciepłej wody, rozpuść i wypij:-D:-D:-D:-D
 
reklama
kerna, calineczka dołączam do mam które w przyszłym tygodniu idą na glukozę :-(:szok: A poza glukozą dostałyście jeszcze jakieś badania do zrobienia? Bo ja nie i tak sobie myślę czy by tu jakiś nie trzeba było zrobic??
morfologia i mocz

Mnie w przyszłym tygodniu także czeka glukoza:baffled: poza tym robię morfologię i ogólne badanie moczu. Poza tym mam wizytę u gina i usg. Słońca kochane czy usg połówkowe robi wam wasz prowadzący czy trzeba się gdzieś na nie udać? Dodam że chodzę prywatnie.
ja dostałam skierowanie do poradni przy szpitalu bo tam jest porządny sprzęt
 
tosia no fakt, są też tacy któzy piją bez mrugniecia:tak::tak::tak:oby tobie posmakowało:tak:
To jest mniej wiecej cos takiego...hmmmm...nasyp sobie pół szkl cukru, dolej do pełna ciepłej wody, rozpuść i wypij:-D:-D:-D:-D

no fakt.....okrpone to.....slyszalam o metodzie wycisniecia do tego cytryny...ale osobiscie nie probowalam
 
Mnie w przyszłym tygodniu także czeka glukoza:baffled: poza tym robię morfologię i ogólne badanie moczu. Poza tym mam wizytę u gina i usg. Słońca kochane czy usg połówkowe robi wam wasz prowadzący czy trzeba się gdzieś na nie udać? Dodam że chodzę prywatnie.

Z tego co się orientuję to połówkowe jest w większości wypadków robione przez tego samego gina-jest tylko nieco dłuższe i nieco dokładniejsze. Połówkowe z prawdziwego zdarzenia powinno trwać około 40 min i być wykonywane przez specjaliste najlepiej takiego,który robi USG genetyczne (bo tak jest połowkowe również nazywane). W 90% przypadków jest to badanie podobne do starndardowego tyle,że robione w połowie ciąży i dlatego nazywają je połówkowym. Gdyby coś zaniepokoiło gina przy takim USg to powinien zlecić wykonanie genetycznego,bo tak to po 35 roku życia kierują standardowo a do 35 roku nie. Ja mam 34 i czuję się dziwnie bo niby brakuje mi tego roku i nie było żdnych przykrych historii w rodzinie itd,ale zastanawiam się czy nie zrobić odpłatnie genetycznego (u nas 230 zł). Zobaczę co wyjdzie i jak będzie wyglądało moje badanie w połowie ciazy czyli za tydzień;-)
 
Mnie w przyszłym tygodniu także czeka glukoza:baffled: poza tym robię morfologię i ogólne badanie moczu. Poza tym mam wizytę u gina i usg. Słońca kochane czy usg połówkowe robi wam wasz prowadzący czy trzeba się gdzieś na nie udać? Dodam że chodzę prywatnie.

Co do Twojego pytanka, to mój ginek w ogóle nie mówi o połówkowym, chodze też prywatnie, a usg mam prawie co wizyte (chyba raz nie miałam). Może nie trwa ono 30 min. jak mają niektóre dziewuszki, ale też w miare wszystko sprawdza. I też się zastanawiałam czy nie iść do innego, ale raczej sobie odpuszczę

tosia no fakt, są też tacy któzy piją bez mrugniecia:tak::tak::tak:oby tobie posmakowało:tak:
To jest mniej wiecej cos takiego...hmmmm...nasyp sobie pół szkl cukru, dolej do pełna ciepłej wody, rozpuść i wypij:-D:-D:-D:-D

Oj to mi chyba bedzie trudno , bo nawet herbaty nie słodzę, a jak m. czasami mi dla żartu wsypie choc odrobine cukru to nie wypije:no:
 
Onionek gratuluję udanego usg.

Ja mam o 16.00 i już zaczynam się niecierpliwić. Plus z tego taki, że żeby się czymś zając poszalałam z obiadem i zrobiłam faszerowane bakłażany na ostro, mniam :D. Tylko z tego przejęcia wrzuciłam jedną papryczkę chilli za dużo i wyszło naprawdę na ostro;)
 
Pytanie z innej beczki...nosze szkla kontaktowe moja wada wzroku to -3,5 bylam u okulisty na poczatku ciazy jakos w lutym, wszytsko bylo ok, ale teraz normalnie czuje ze wzrok coraz bardziej mi sie pogorsza jestem zalamana czy ktos zauwazyl podobne objawy????
Ja mam bardzo niedużą wadę i unikałam noszenia okularów, ale się przemogłam kiedy kolejny raz mi okulista powiedział, że w ten sposób mogę nawet wadę cofnąć, a jeśli nie zacznę nosić okularów, to będzie lecieć dalej. No i to co zapamiętałam to również zdanie, że w ciąży wada "leci" - więc chyba coś w tym jest.

Napisałam tu bardzo dużo odnośnie dyskusji o rozpakowaniu itd., ale właśnie wszystko wykasowałam przypominając sobie historię po moim ostatnim wypowiedzeniu własnego zdania. Mimo to jedną rzecz chciałam powiedzieć.
Abstrahując już od nazewnictwa i kwalifikowania kogokolwiek gdziekolwiek, myślę, że na taki wątek mimo wszystko trochę wcześnie. Dziewczyny, może nie prowokujmy losu? Oczywiście, może się zdarzyć, że już niedługo któraś z nas urodzi i oby to zakończenie było szczęśliwe. Ale chyba każda z nas zdaje sobie sprawę z tego, że każdy kolejny dzień dla maluszków w naszych brzuszkach znaczy ogromnie dużo i zwiększa szanse dziecka na przeżycie pomimo przedwczesnego porodu. Nie wyprzedzajcie więc faktów. Nawet skończony 23 tc tak jak u mnie i jeszcze kilku dziewczyn (chyba najstarsze wrześniowe ciąże) to jest bardzo wcześnie! Dziecko urodzone w tym czasie ma tylko kilka procent szans na przeżycie. Medycyna może wiele, ale niestety wiele zależy też od tego, gdzie komu przyszło mieszkać. Nie wszędzie szpitale są przygotowane na ratowanie życia wcześniaczków. Oby żadna z nas nie musiała przeżywać tragedii utraty dziecka urodzonego przed czasem, pomimo urodzenia go żywego (znam taki przypadek). Oby żadnej z nas nie spotkało też nic tak potwornego, jak Agamati. Ja osobiście życzę każdej z nas szczęśliwego donoszenia ciąży przynajmniej do tego magicznego 37 tygodnia, urodzenia zdrowego dziecka i radości ze szczęśliwego zakończenia.
Nie kuśmy losu. Może po prostu zaczekajmy z zakładaniem wątku o "rozpakowanych" czy jakkolwiek to nazwać, do czasu aż urodzi się pierwsze zdrowe, żywe dziecko którejś z nas. Nie spieszmy się tak z tym rodzeniem...
 
reklama
no i jak kernusiowe słoneczko ta pizza? :-) aleś mi smaka narobiła... i znowu skończę na alcatraz w nocy :-) bo obiadek już zrobiłam tzn mięsko się piecze z ziemniaczkami i zupka jest... lenia mam okropnego, ale jakoś się zmuszam.. :-) a z dobrych wieści to dziś mi przyszedł aneks do umowy w którym mi przedłużają umowę do dnia porodu (tu mi łaski nie robili) ale równocześnie zwalniają mnie z obowiązku świadczenia pracy.. :-) no w sumie tu tez łaski mi nie robią, bo gdzie bym miała wrócić skoro oddział zlikwidowali??? :-) kurcze, jak mi szkoda tych ludzi z którymi się tak zżyłam.. :-( niedługo to będziemy mieć same biedronki, bo miejsc pracy już nie.. :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry