Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Ja mam bardzo niedużą wadę i unikałam noszenia okularów, ale się przemogłam kiedy kolejny raz mi okulista powiedział, że w ten sposób mogę nawet wadę cofnąć, a jeśli nie zacznę nosić okularów, to będzie lecieć dalej. No i to co zapamiętałam to również zdanie, że w ciąży wada "leci" - więc chyba coś w tym jest.
Napisałam tu bardzo dużo odnośnie dyskusji o rozpakowaniu itd., ale właśnie wszystko wykasowałam przypominając sobie historię po moim ostatnim wypowiedzeniu własnego zdania. Mimo to jedną rzecz chciałam powiedzieć.
Abstrahując już od nazewnictwa i kwalifikowania kogokolwiek gdziekolwiek, myślę, że na taki wątek mimo wszystko trochę wcześnie. Dziewczyny, może nie prowokujmy losu? Oczywiście, może się zdarzyć, że już niedługo któraś z nas urodzi i oby to zakończenie było szczęśliwe. Ale chyba każda z nas zdaje sobie sprawę z tego, że każdy kolejny dzień dla maluszków w naszych brzuszkach znaczy ogromnie dużo i zwiększa szanse dziecka na przeżycie pomimo przedwczesnego porodu. Nie wyprzedzajcie więc faktów. Nawet skończony 23 tc tak jak u mnie i jeszcze kilku dziewczyn (chyba najstarsze wrześniowe ciąże) to jest bardzo wcześnie! Dziecko urodzone w tym czasie ma tylko kilka procent szans na przeżycie. Medycyna może wiele, ale niestety wiele zależy też od tego, gdzie komu przyszło mieszkać. Nie wszędzie szpitale są przygotowane na ratowanie życia wcześniaczków. Oby żadna z nas nie musiała przeżywać tragedii utraty dziecka urodzonego przed czasem, pomimo urodzenia go żywego (znam taki przypadek). Oby żadnej z nas nie spotkało też nic tak potwornego, jak Agamati. Ja osobiście życzę każdej z nas szczęśliwego donoszenia ciąży przynajmniej do tego magicznego 37 tygodnia, urodzenia zdrowego dziecka i radości ze szczęśliwego zakończenia.
Nie kuśmy losu. Może po prostu zaczekajmy z zakładaniem wątku o "rozpakowanych" czy jakkolwiek to nazwać, do czasu aż urodzi się pierwsze zdrowe, żywe dziecko którejś z nas. Nie spieszmy się tak z tym rodzeniem...







Witam wszystkie przyszłe mamusie:-). Nie bardzo wiem jak się poruszać tutaj, bo nigdy wcześniej nie pisałam na forum. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona. Jestem tutaj z wami od samego początku ale teraz odważyłam się dopiero napisać. Początki ciąży były trudne. Bałam się, że zakończy się ona tak jak poprzednia w 8 tygodniu. Najpierw było USG w 6 i 8 tygodniu. Na przełomie 13 i 14 tygodnia miałam USG i test PAPPA, w ramach badań prenatalnych. Na USG wyszło wszystko Ok, potem czekałam na telefon w sprawie wyników testu...Telefon zadzwonił tydzień później-wyniki złe, konieczna konsultacja z genetykiem. Jak zobaczyliśmy wyniki zwyczajnie zwaliło nas z nóg. Czekała mnie amniopunkcja, ale po długich przemyśleniach postanowiłam nie wykonywać badań inwazyjnych, za bardzo bałam się poronienia, wiedziałam natomiast, że jej wynik nie wpłynie na dalszą kontynuację ciąży. Teraz czekam na USG połówkowe - 7 maja, mam nadzieję, że usłyszę iż podjęłam słuszną decyzję, że z dzieckiem jest wszysko OK. Strasznie się boję i nie chcę myśleć, że może być inaczej.
Witam juz wrocilam!
Bylo to najgorsze badanie jakie mialam do tej pory(echo serca blizniakow) trwalo ponad godzine, lekarz tak mi uciskal brzuch ze myslalam ze sie zesikam, bo byli bardzo niegrzeczni i nie chcieli sie dac zbadac, lekarz powiedzial ze juz pokazuja co mnie czeka jak sie urodza hihi :-):-):-) Naszczescie serduszka sa zdrowe i znow odetchnelam z ulga![]()
3mam kciuki za dzisiejsze wizyty![]()