P
pysia_23
Gość
85justyna kurcze nie za wesoło.
Myślę, że szczera rozmowa i np. pójście na ugodę.Latem palenie na dworze a zimą np w ich pokoju powinno być najrozsądniejsze.
Ja mieszkam z mamą, która czasami popala w nerwach ale zawsze w kuchni przy otwartym oknie więc szybko dym wyleci i nie ma go w całym domu.Goście palacze to też w kuchni przy otwartym oknie zawsze dymka puszczają.Mój T. palił, zwykl;e szedł z psami na podwórko spalił i wracał, ale dziecko to była wystarczająca motywacja, aby pożegnać się z nałogiem.
Wiadomo zależy ci, aby nie urazić rodziców, w końcu to ich dom, ale tez powinni popatrzeć na ciebie i maluszka, który się pojawi w domu i należałoby wyznaczyć jedno pomieszczenie dla palących, aby dymu nie było w każdym pomieszczeniu, bo z kuchni czy łazienki prędzej czy później maluszek też będzie korzystał.
Ja mam podobny problem jak odwiedzam tatę i babcię w ich domu, bo oboje palą na potęgę gdzie się da i pełno u nich dymu, ale na szczęście idę tam na trochę i uciekam z kłębowiska więc to nie, aż taki problem.Jak bym miała na co dzień mieszkać z palaczami, to niestety musiałabym powiedziec co myślę.Trudno nałóg nałogiem, ale można zrobić tak, reszcie nie palących domowników nie truć powietrze skoro mieszka się razem trzeba iść na ustępstwa niestety.
Myślę, że szczera rozmowa i np. pójście na ugodę.Latem palenie na dworze a zimą np w ich pokoju powinno być najrozsądniejsze.
Ja mieszkam z mamą, która czasami popala w nerwach ale zawsze w kuchni przy otwartym oknie więc szybko dym wyleci i nie ma go w całym domu.Goście palacze to też w kuchni przy otwartym oknie zawsze dymka puszczają.Mój T. palił, zwykl;e szedł z psami na podwórko spalił i wracał, ale dziecko to była wystarczająca motywacja, aby pożegnać się z nałogiem.

Wiadomo zależy ci, aby nie urazić rodziców, w końcu to ich dom, ale tez powinni popatrzeć na ciebie i maluszka, który się pojawi w domu i należałoby wyznaczyć jedno pomieszczenie dla palących, aby dymu nie było w każdym pomieszczeniu, bo z kuchni czy łazienki prędzej czy później maluszek też będzie korzystał.
Ja mam podobny problem jak odwiedzam tatę i babcię w ich domu, bo oboje palą na potęgę gdzie się da i pełno u nich dymu, ale na szczęście idę tam na trochę i uciekam z kłębowiska więc to nie, aż taki problem.Jak bym miała na co dzień mieszkać z palaczami, to niestety musiałabym powiedziec co myślę.Trudno nałóg nałogiem, ale można zrobić tak, reszcie nie palących domowników nie truć powietrze skoro mieszka się razem trzeba iść na ustępstwa niestety.

to mnie nerwa tłukła tylko
prosiłam, tłumaczyłam.....NIC! Tak iwec doszłam do wniosku że ryknę zdrowo to moze usłyszą
no i w moim przypadku udało się. Ojcu powiedziałam, że jak tylko poczuję fajki pod drzwiami, to pootwieram mu garaż(a były mrozy) i będę wietrzyć dopóki se nie przyjedzie zamknąć. Dzwoniłam też do mamy ( niepaląca) płakałam jej do słuchawki, że jak czegoś z tym nie zrobi to mnie chyba trafi...(no tkaie tam gadanie w nerwach). A potem jak doszła ciąża to już pety rzucają przed domem i luzik..nikt mi juznie łazi i nie smrodzi! ale popieram najpierw spokojnie wytłumaczyć, a potem uskutecznić jak nie będzie odzewu