Witam,
Agusia_x bardzo mi przykro z powodu pieska. Pomyśl, że już nie musi cierpieć, a to jest najważniejsze... Ja swojego uśpiłam 16 września. Zaraz będzie rok, a dzień w dzień za nią płaczę, jak robię obiad i odkrajam mięsko wołam ją, idąc do toalety 'omijam' kojec, którego nie ma... Bardzo za nią tęsknie, a 'tylko' 9 lat była z nami :-( Ale u nas było trochę inaczej. Poszłam na szczepienie z Wercią, kika dni wcześniej się uderzyła, miała guza, pani dr powiedziała, że to rakowy guzek, ale jest mały i można zoperować. Umówiłam się na zabieg na 20 września, a 16 moja kochana sunia, która była tak bardzo łagodna, nawet szczekać nie umiała

rzuciła się na Adasia :-( Boże co wtedy przeżyliśmy, wszyscy... Ten Mały, raczkujący Szkrab w kuchni, ja myjąca naczynia i piesek biegnacy do dziecka... :-( I pomysleć, że chwilę wcześniej byłam w toalecie... Biegła do Adasia, więc ją kopnęłam, żeby ratować dziecko, Ona wystraszona poszła do kojca i z takimi smutnymi oczami siedziała w nim :-( Zadzwoniłam do pani dr, kazała nam przyjść. Poszliśmy, powiedziała, że w ciągu 2 tygodni guz urósł o 7 mm i że ona by nie operowała, bo nie byłoby sensu, zbadała ją i okazało się, że ma zaatakowane już coś w brzuszku i na mózgu był guzek. Jedyne co mogliśmy zrobić to ją uśpić :-( Jak dostawała zastrzyk dała mi łapkę i z takimi oczkami smutnymi, ale szczęśliwymi patrzyła na mnie :-( Pamiętam wszystko jakby to było 5 minut temu :-( Wiem, że Werka w ten sposób chciała mi powiedzieć, że się męczy, że jej źle, ale krzywdy Adasiowi by na pewno nie zrobiła :-) to był jedyny zwierzak, któremu ufałam bezgranicznie...

Teraz, mimo, że już tyle czasu minęło w domu wciąż jest jej sierść, jakim cudem nie wiem, ale wciąż jest, myślę, że gdzieś blisko zostanie z nami na zawsze
Ehhh rozpisałam się...
I też się znów poryczałam

Agusia pamiętaj co dobre było dla pieska i skup się na sobie i dzidzi!! Ściskam bardzo mocno!!:*
Miniaaaaa czuj się dobrze!! Skoro przeżyłaś ból nerek, to poród to będzie pikuś ;-)
Magda gratuluję serdecznie!! I szerokiej drogi... :-)
Dziuba zdrówka dla Martynki!! I udanego mimo wszystko weekendu Wam życzę!!
A co do sprzątania, to wydaje mi się, że w większym domku łatwiej utrzymać czystość, podłogi, kurze się zetrze i już, a w małym wszystko na kupie i od tego się bałagan robi :-)
Sylwia 8708 dla Twojego Synka również zdrówka!
Kolysanka cieszę się, że ok po wizycie!! :-)
4 rocznica ślubu - pięknie!! Dużo miłości Wam życzę, jeszcze więcej zrozumienia, uśmiechu na buźkach i samych pogodnych dni!! :*
Asia* nawdychaj się jodu i poodpoczywaj!! :-)
Nanusia mój mąż też mówi, że mam nic nie robić, a jak Adaś ma drzemkę, to mam spać z nim :-) ale jak iść spać, jak obiad, podłogi, kurze, pranie, prasowanie... A jak Mały nie śpi, to plac zabaw albo klocki ;-)
Wczoraj jednak wszystko miałam w nosie, położyłam się i to był mój największy błąd, drzemka od 11.30 do 13, a od 13 do wieczora nie byłam w stanie funkcjonować tak źle się czułam :-( więc lepiej coś robić nic nie robić nic!!

:-)
Mam nadzieję, ze problem z ginem uda się rozwiązać, trzymam kciuki!!
Ewelinak1 zdrówka dla synka!! Oby to szczepienie przeszedł lepiej!!
Kasiula poczekaj kilka dni, będziesz wiedzieć co robić na L4 ;-)
Staram się Dziewczyny czytać Was na bieżąco, ale ciężko jest cokolwiek napisać, bo czasu przy moim Szkrabie jest mało :-)
Jak już siądę do komputera, to przychodzi i mi go zamyka,nie lubi jak siedzę... :-(
M. nie ma w domu całymi dniami, od kiedy wróciliśmy z nad morza, 4 czerwca ani jednego popołudnia w nami nie spędził :-( Wkurza mnie to bardzo, dziś ma służbę, więc znów go nie ma, wróci jutro na wieczór, a w sobotę mamy ślub kuzynki, więc co to za rodzinny dzień... :-(
Zdenerwował mnie dziś bardzo, bo w minioną sobotę jego kolega z pracy miał ślub, 244 km od nas i chciał jechać tylko po to, żeby złożyć życzenia. (w dwie strony prawie 500 km!). Kolega na nasz ślub zyczeń nie przyszedł złożyć mimo, że miał 2 km... :-( Adaś miał zmiany na oskrzelach, ja super się nie czuję, w piątek jeszcze miałam przygodę, okradł mnie gówniarz jakiś, straciłam sporo pieniędzy, dokumenty, karty... :-( A on w sobotę chciał jechać... i nie pojechał w końcu i dziś koledzy zaczeli coś mu tam gadać, że żona nie pozwoliła, że to, że tamto i wkurzył mnie strasznie!! :-( Bo pretensje do mnie ma :-(
Nie wiem czy faktycznie powinnam być zdenerwowana, czy to hormony buzują. Może faktycznie powinien jechać na ten ślub? :-(
Ehh...
Dziś dzień Ojca. Ja mojemu Adasiowi nie kupiłam nic dla taty, on nie zadbał o to, żeby dziecko mi choćby buziaka z okazji dnia matki dało... O moich urodzinach zapomniał, a jak się smuciłam z tego powodu, to jeszcze skrzyczana zostałam, bo te moje nastroje są nie do wytrzymania... Ja zawsze pamiętam o wszystkim, on o niczym. Dziś pamiętam, ale mam go głęboko w nosie!!
Ciąża... W sumie źle nie jest, czasami mam wrażenie, że gorzej być nie może, ale za chwilę wracam do sił, usmiechu na twarzy i jest lepiej :-) Ciężko z 17 miesięcznym maluchem na tym etapie ciąży, ale za to za 4 lata będzie super!! :-)
Wymioty nadal mi nie odpuszczają, nie są tak często jak na początku, ale wciąż są... Ale dajemy radę ;-) truskawki jak się w końcu pojawiły zbrzydły mi, za to czereśnie, których nigdy nie lubiłam to najpyszniejsze cos ;-)
Rozpisałam się... ;-)
Miłego dnia Wam życzę i udanego, rodzinnego, długiego weekendu!!