reklama

wrzesień 2011

Kołysanko - dobre wieści - super !
Ja wczoraj byłam z moim najmłodszym synkiem na szczepieniu - miał ponad miesiąc temu, a teraz druga dawka. Tzn. to były dwie szczepionki. Ostatnio był po nich ciężko chory - i bardzo się martwię czy teraz będzie ok. Zostawiłam go w domu do końca tygodnia - bo jak poprzednim razem po szczepieniu był w szkole - siedział i cichutko płakał - bolała go główka, a niestety jeszcze z angielskim nie radzi sobie i nie wiedział jak powiedzieć... więc siedział tak, płakał, a Panie nie zauważyły. Jak go odebrałam miał 39,6 gorączki. Serce mi pękało jak pomyślałam, że cały dzień tak się męczył...
Ok - namarudziłam ;-)

Miłego dzionka Kochane :-)

ciekawy artykuł:
http://www.pampers.pl/pl_PL/parenting-articles/jeste?-niemal-u-mety/1412
 
Ostatnia edycja:
reklama
kołysanka dobrze, ze jest wszystko ok!! ja tez wczoraj byłam na wizycie wszystko super wyniki idealne, oby tak dalej, synus waży 1200g
ewelina aż się rozczuliłam jak przeczytałam o twoim synku, oby teraz było dobrze

u mnie pogaoda beznadziejna niebo zachmurzone i chłodno, całe szczęście nie dałam się namówić na wyjazd na długi weekend, jakoś nie przepadam za wyjazdmi w takim okresie, bo wszędzie masakrycznie dużo ludzi i tłok. Pewnie skoczymy w nastepnym tygodniu w góry pogoda będzie pewnie lepsza i mniej ludzi.
Tak więc leżę i sie byczę no...może na jakiś spacerk się skuszę, ale jakoś mi dziwnie tak bo juz jestem na L-4 i co ja mam robić?? musze obrac jakiś plan działania na najbliższe 2 miesiące

ahha przez ostatni miesiąc przytyłam tylko 1 kg i jestem z siebie dumna:-)
 
witam,
ewelina - dobrze że w końcu udało sie synka zaszczepić normalnie!
kołysanka - super że jest w porządku, i Ty spokojniejsza...

ja dziś mam znowuż fazę na porządki, cholera co chwilę coś sprzątam a burdel się taki robi że szok :szok: i to w dwupokojowym mieszkaniu, a mąż cały czas mówi o budowie domu, to mój pierwszy argument aby być na NIE - kto będzie sprzątać??
 
Kasiula11- ja też tak miałam,że jak poszłam na L4 nie wiedziałam co mam robić,przeszkadzał mi brak zajęć,konkretnego planu i zaangażowania w cokolwiek,co ma sens. Teraz jestem na zwolnieniu już baardzo długo i wreszcie pogodziłam się z tym,że jestem sobie w domku,nie wariuję z braku zajęć i cieszę się,że mogę sobie poleniuchować,położyć się kiedy czuję się gorzej i niespiesznie sobie żyć we własnym trybie a nie trybie który narzuca praca.Pogodzisz się z tym,ale potrzebny jest czas:-)Poza tym to tylko 2 miesiące,zawsze można zainteresować się wyprawką dla dzidziusia,jakąś szkołą rodzenia itd.
 
dziuba ja mam to samo w jeden dzień posprzatm, a za pare dni znowu bałagan, a co dopiero jak bedzie dziecko
przypomniałam sobie, z episałaś coś o malowaniu paznokci u nóg, ze lubisz...no ja tez tak mam że w lecie paznokcie do klapek pomalowane muszą być i już, innej opcji nie ma, a wiadomo teraz to troche wysiłku mnie kosztowało i odkryłam coś rewelacyjnego manicure( i pedicure) hybrydowy, malujesz u kosmetyczki raz ona to utwardza i na 5-6 tygodni masz spokój w sumie póki paznokcie nie odrosną

martela tez tak właśnie myślę, ze tylko na poczatku będzie dziwnie, a potem sie przyzwyczaje, jeszcze mój G będzie miał teraz 2 tyg, przerwy w pracy tak wiec jakoś to będzie, we dwójkę raźniej. No i faktycznie muszę się wziąść za zakupy i przygotownie wszystkiego dla dzidziola:-)
 
Ostatnia edycja:
Ja lepiej nie wspominam o moich porządkach i bałaganie... Mam 3 chłopców w domu... i brata. A brat - tez jak dziecko ;-)
Najstarszy syn - olewka totalna - jesli chodzi o porządek w pokoju. Ale nie dotykam - niech sam sprząta. Chociaz czasami mnie korci...
Brata tez zmuszam do porządków u siebie - opornie mu to idzie...
Młodsi maja wspólny pokój... no i ten najmłodszy strasznie wykorzystuje sredniaka ;-) Jak mają sprzątać to młodego a to rączki bolą, to nózki... Więc Oskar przeważnie bierze wszystko na siebie - ale staram się pilnować, żeby nie czuł się pokrzywdzony.
Ja mam swoja sypialnię z łazienką - duuuuża sypialnia - i tutaj stanie łóżeczko dla malutkiej. Oprócz tej łazienki - są jeszcze dwie do sprzątania - a przy tylu facetach - mówię Wam - płąkać się chce.
No i nieszczęsny gościnny i kuchnia - zawsze jest kłótnia kto ma co zrobić - więc raczej na siebie to biorę. Raz w tygodniu maraton robię - generalnie... Straszne.
A ile gadania - ciągle - umyj po sobie, ustaw buty, wynies śmieci, podnies papierek - Dziewczyny - mam tak naokrągło.
Ale jest wesoło i nie wyobrażam sobie życia bez tych moich leniuszków :tak:
 
ewelina - kumam Cię,
ja z jednym niby dorosłym se nie mogę dać rady!! nawet jeszcze nie spojrzy do szafki już sie pyta "a gdzie jest sól?" :wściekła/y: kurna, no gorzej niż Martyna. Albo ciągle łazi po domu i szuka skarpetek... nosz kurde czy ja sie go pytam gdzie moje stringi? jak by ich nie kopnął gdzieś pod łóżko czy za szafkę to pewnie by były na samym środku pokoju, a tak - sorry...
za to Martyna - ciągle buszuje w ciuchach, ma rozwalone dokładnie WSZYSTKO, sama chce sobie wybierać stroje, a że burdel zrobi w pieciu szufladach przy okazji to co, stara przeciez posprząta!! nie mówię już o zabawkach, chyba dla sportu je układam...
 
Witam,

Agusia_x bardzo mi przykro z powodu pieska. Pomyśl, że już nie musi cierpieć, a to jest najważniejsze... Ja swojego uśpiłam 16 września. Zaraz będzie rok, a dzień w dzień za nią płaczę, jak robię obiad i odkrajam mięsko wołam ją, idąc do toalety 'omijam' kojec, którego nie ma... Bardzo za nią tęsknie, a 'tylko' 9 lat była z nami :-( Ale u nas było trochę inaczej. Poszłam na szczepienie z Wercią, kika dni wcześniej się uderzyła, miała guza, pani dr powiedziała, że to rakowy guzek, ale jest mały i można zoperować. Umówiłam się na zabieg na 20 września, a 16 moja kochana sunia, która była tak bardzo łagodna, nawet szczekać nie umiała :tak: rzuciła się na Adasia :-( Boże co wtedy przeżyliśmy, wszyscy... Ten Mały, raczkujący Szkrab w kuchni, ja myjąca naczynia i piesek biegnacy do dziecka... :-( I pomysleć, że chwilę wcześniej byłam w toalecie... Biegła do Adasia, więc ją kopnęłam, żeby ratować dziecko, Ona wystraszona poszła do kojca i z takimi smutnymi oczami siedziała w nim :-( Zadzwoniłam do pani dr, kazała nam przyjść. Poszliśmy, powiedziała, że w ciągu 2 tygodni guz urósł o 7 mm i że ona by nie operowała, bo nie byłoby sensu, zbadała ją i okazało się, że ma zaatakowane już coś w brzuszku i na mózgu był guzek. Jedyne co mogliśmy zrobić to ją uśpić :-( Jak dostawała zastrzyk dała mi łapkę i z takimi oczkami smutnymi, ale szczęśliwymi patrzyła na mnie :-( Pamiętam wszystko jakby to było 5 minut temu :-( Wiem, że Werka w ten sposób chciała mi powiedzieć, że się męczy, że jej źle, ale krzywdy Adasiowi by na pewno nie zrobiła :-) to był jedyny zwierzak, któremu ufałam bezgranicznie...:tak:
Teraz, mimo, że już tyle czasu minęło w domu wciąż jest jej sierść, jakim cudem nie wiem, ale wciąż jest, myślę, że gdzieś blisko zostanie z nami na zawsze :tak:

Ehhh rozpisałam się...
I też się znów poryczałam :tak:
Agusia pamiętaj co dobre było dla pieska i skup się na sobie i dzidzi!! Ściskam bardzo mocno!!:*

Miniaaaaa czuj się dobrze!! Skoro przeżyłaś ból nerek, to poród to będzie pikuś ;-)

Magda gratuluję serdecznie!! I szerokiej drogi... :-)

Dziuba zdrówka dla Martynki!! I udanego mimo wszystko weekendu Wam życzę!!
A co do sprzątania, to wydaje mi się, że w większym domku łatwiej utrzymać czystość, podłogi, kurze się zetrze i już, a w małym wszystko na kupie i od tego się bałagan robi :-)


Sylwia 8708 dla Twojego Synka również zdrówka!

Kolysanka cieszę się, że ok po wizycie!! :-)
4 rocznica ślubu - pięknie!! Dużo miłości Wam życzę, jeszcze więcej zrozumienia, uśmiechu na buźkach i samych pogodnych dni!! :*

Asia* nawdychaj się jodu i poodpoczywaj!! :-)


Nanusia mój mąż też mówi, że mam nic nie robić, a jak Adaś ma drzemkę, to mam spać z nim :-) ale jak iść spać, jak obiad, podłogi, kurze, pranie, prasowanie... A jak Mały nie śpi, to plac zabaw albo klocki ;-)
Wczoraj jednak wszystko miałam w nosie, położyłam się i to był mój największy błąd, drzemka od 11.30 do 13, a od 13 do wieczora nie byłam w stanie funkcjonować tak źle się czułam :-( więc lepiej coś robić nic nie robić nic!! :tak::-)
Mam nadzieję, ze problem z ginem uda się rozwiązać, trzymam kciuki!!


Ewelinak1 zdrówka dla synka!! Oby to szczepienie przeszedł lepiej!! :tak:

Kasiula poczekaj kilka dni, będziesz wiedzieć co robić na L4 ;-)


Staram się Dziewczyny czytać Was na bieżąco, ale ciężko jest cokolwiek napisać, bo czasu przy moim Szkrabie jest mało :-)
Jak już siądę do komputera, to przychodzi i mi go zamyka,nie lubi jak siedzę... :-(
M. nie ma w domu całymi dniami, od kiedy wróciliśmy z nad morza, 4 czerwca ani jednego popołudnia w nami nie spędził :-( Wkurza mnie to bardzo, dziś ma służbę, więc znów go nie ma, wróci jutro na wieczór, a w sobotę mamy ślub kuzynki, więc co to za rodzinny dzień... :-(
Zdenerwował mnie dziś bardzo, bo w minioną sobotę jego kolega z pracy miał ślub, 244 km od nas i chciał jechać tylko po to, żeby złożyć życzenia. (w dwie strony prawie 500 km!). Kolega na nasz ślub zyczeń nie przyszedł złożyć mimo, że miał 2 km... :-( Adaś miał zmiany na oskrzelach, ja super się nie czuję, w piątek jeszcze miałam przygodę, okradł mnie gówniarz jakiś, straciłam sporo pieniędzy, dokumenty, karty... :-( A on w sobotę chciał jechać... i nie pojechał w końcu i dziś koledzy zaczeli coś mu tam gadać, że żona nie pozwoliła, że to, że tamto i wkurzył mnie strasznie!! :-( Bo pretensje do mnie ma :-(
Nie wiem czy faktycznie powinnam być zdenerwowana, czy to hormony buzują. Może faktycznie powinien jechać na ten ślub? :-(
Ehh...

Dziś dzień Ojca. Ja mojemu Adasiowi nie kupiłam nic dla taty, on nie zadbał o to, żeby dziecko mi choćby buziaka z okazji dnia matki dało... O moich urodzinach zapomniał, a jak się smuciłam z tego powodu, to jeszcze skrzyczana zostałam, bo te moje nastroje są nie do wytrzymania... Ja zawsze pamiętam o wszystkim, on o niczym. Dziś pamiętam, ale mam go głęboko w nosie!! :tak:


Ciąża... W sumie źle nie jest, czasami mam wrażenie, że gorzej być nie może, ale za chwilę wracam do sił, usmiechu na twarzy i jest lepiej :-) Ciężko z 17 miesięcznym maluchem na tym etapie ciąży, ale za to za 4 lata będzie super!! :-)
Wymioty nadal mi nie odpuszczają, nie są tak często jak na początku, ale wciąż są... Ale dajemy radę ;-) truskawki jak się w końcu pojawiły zbrzydły mi, za to czereśnie, których nigdy nie lubiłam to najpyszniejsze cos ;-)

Rozpisałam się... ;-)

Miłego dnia Wam życzę i udanego, rodzinnego, długiego weekendu!!
 
Witam popołudniowo:)

Ja dziś jakoś tak sobie się czuję, więc nie ruszam się nigdzie z domu, postanowiłam nawet nie wyskakiwać z piżamy. A co, dzień lenistwa też się należy;), a do tego mąż w pracy, więc już wogóle nie ma co robić.
Na dzień ojca, zrobiłam tacie 3bita, bo tak chciał i mąż rano już zawiózł;)

A teraz leżę przed kompem i oglądam na czewrcowych i lipcowych mamach kompozycje pokików dla maleństw. Może wpadnie mi jakiś pomysł na dokończenie naszego, bo mebelki już mamy udekorowane, tylko brak pomysłu na ściany;). W lipcu planuję już przywiezienie od brata łóżeczka i może już firanki kupimy, by powoli pomieszczenie to przypominało pokoik maleństwa a nie jakiś magazyn;)
 
reklama
paula ale mnie rozczuliła ta historia twojego psa:( ja mam dwa husky i nie wyobrażam sobie życia bez nich a jeden już ma 7 lat i nie jest w najlepszej kondycji ale nie wyobrażam sobie żeby nie było go z nami....:( poryczałam się jak bóbr...

mam do was pyt od około miesiąca boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym z tyłu najpierw bolało jak za długo chodziłam albo siedziałam mówiłam o tym lekarzowi i kazał więcej leżeć ale teraz boli mnie cały czas nawet jak leże nie ma pozycji w której by nie bolał i zastanawiam sie czy to jest normalny objaw ciąży??? wczoraj z tego bólu az do 2 nie mogłam spać a już o 8 ból obudził mnie znowu...:(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry