reklama

wrzesień 2011

Przepraszam, że jak z października tak się wtrynię do was... ale też obejrzałam ten filmik... to nie wiem co mam myśleć, ja się jeszcze nie boję. Mój mąż chce być ze mną przy porodzie, ja mu powiedziałam że narodziny dzidziusia owszem są piękne, ale też bolesne i różne rzeczy wtedy lecą... nie wiedziałam jak mu wytłumaczyć.
wracając do filmu to jednak trochę przeraża...:eek:
 
reklama
hej
ja wróciłam w niedziele z nad morza. Podróż nawet nienajgorzej mineła. Ale powrót do remontu to juz koszmar :(
Jeszcze roboty sie przeciągają. ja już coraz większa, niew iem jak to będzie potem ze sprzątaniem upychaniem rzeczy itd :( zaczyna mnie to przerażać jak dobrze pojdzie to może się to skończy na początku sierpnia. awtedy tylko miesiąć na przygotowania do przyjścia małaj, a ja już będę pewnie nie do życia.







Pomarudziłąm sobie :)
tak pozatym to u mnei ok, ale czasu na czytanie nie mam za dużo, ale próbuje być nabierząco

asia*,
ja mam podobny problem, remontuje całe mieszkanie. Tylko ze ja już dziś się wprowadzam do mojego mieszkania. Nie mieszkałąm tu 1,5 miesiąca. Umnie było generalnie wszędzie, ale jeszcze sporo upychania - jak piszesz :)
Bedzie dobrze nie martw sie :)

:sorry: mam pytanie nie na temat ...
do mamuskiem z dwojka dzieci :) Jak myslicie czy szeregowka 80 m kw. to nie za malo na rodzine z 2 dzieciakow ? Oczywiscie zalezy od rozkladu pomieszczen i wielkosci pokoikow dla dzieci..jutro ide ogladac, ale ciekawa jestem waszych doswiadczen. ;-)

Dla mnie 80m to ful dla 4 osób!

No to już wróciłam z wyprawy PKSem. 2 autobusy w jedna i 2 w drugą. Mamcia mi towarzyszyła;). Pojechaliśmy 3 godziny wcześniej i udało nam się tak,że Pani dr przyjęłam mnie od razu, więc szybko załatwiliśmy to co mieliśmy i wróciliśmy do Bydgoszczy. Poszliśy do galerii i rybkę NORTH Fish bo to stały element naszych wypraw w te rejony, a potem do Torunia. Teraz leżę i odpoczywam przed kompem i czekam ne mężusia, bo pojutrze w jednym z hoteli przygotowaują arabską imprezę na 120 osób, a dziś jedzenie to testują goście:).

Pytacie co z szyjką? Prawdopodobnie popękała mi podczas zaparać w okolicach 19tyg. I tak długo wraca do normy, naszczęście z 2 ran została jedna. Ale to nie jest nic groźnego a ni żadna nadżerka.

Jejku aż mnie ciarki przeszły, a ja tak się w kibelku męczę :( o llosie

Jejku Dziewczyny nie chciałam nikogo przestraszyć tym filmem - wybaczcie.
On jest taki czysto techniczny - w trakcie porodu nie zwraca się na takie rzeczy uwagi. Nie rezygnujcie zw wsparcia bliskich - bo poród to przeżycie, które dobrze jest dzielic z ukochaną osobą - wierzcie mi na słowo. A ta cała fizjonomia - hhhmmm - jak ludzie są sobie naprawdę bliscy - nic nie jest straszne. Pomimo tego - zawsze można w ostatnim momencie zostać sam na sam z lekarzem ;-)

Zgadzam się z Tobą, ładnie to napisałaś.

BigChild ja niestety po tym filmie tez mam takie przemyslenia :baffled: Dla mnie najgorsze jest to ciecie krocza... reszta juz nie tak bardzo przeraza ale tego strasznie sie boje. Ze bedzie bardzo bolalo, dlugo sie goilo no i ze potem to z seksem tez juz zupelnie inaczej bedzie :-(

Też mam takie obawy, ale łudze się że naciącie u mnie nie będzie potrzebne bbbrrrrr...
 
Mariolciaa mój to boi się że zemdleje, a ja że usłyszy takie bluzgi że normalnie padnie (w codziennym życiu to staram się powstrzymywać bo nie wypada ale przy porodzie to aż się boję co się będzie działo). Koleżanka opowiadała jak to ona swojego od najgorszych zwyzywała. Ból, stres różne rzeczy potrafi spowodować. Jednak jakoś przeżył to i są dalej ze sobą (mała ma 4 latka).
 
Mariolciaa mój to boi się że zemdleje, a ja że usłyszy takie bluzgi że normalnie padnie (w codziennym życiu to staram się powstrzymywać bo nie wypada ale przy porodzie to aż się boję co się będzie działo). Koleżanka opowiadała jak to ona swojego od najgorszych zwyzywała. Ból, stres różne rzeczy potrafi spowodować. Jednak jakoś przeżył to i są dalej ze sobą (mała ma 4 latka).
O! u nas było odwrotnie... to ja nie chciałam żeby mąż w tym uczestniczył, powiedziałam że ja pójde sama, urodzę a on poczeka na korytarzu. Ale biedaczek tak bardzo chce, że nie mam serca mu tego odmówić. Ale gdyby w ostatniej chwili zrezygnował to nie zrobi mi przykrości... bo jednak kobieta odbiera to inaczej, a mężczyznę wiadomo takie rzeczy przerażają...
i podobnie ja twoja koleżanka, właśnie też boję się że polecę równo z tekstami... :-)
 
Mariolcia - ja tak samo podchodziłam do porodu rodzinnego jak Ty. Nie chciałam, bałam się, wstydziłam. Jednak byliśmy razem, owszem, mąż widział wszystko (choć ja nie miałam zbyt ciężkiego i długiego porodu), to jednak teraz on nie chce iść ze mną na porodówkę a ja nie wyobrażam sobie być tam sama. Obecność męża pomaga przede wszystkim w tym, że możesz go ścisnąć za rękę, ugryźć w momencie najgorszego bólu, ale też masz gwarancję że gdyby coś się nie tak z Tobą działo, tzn. miałabyś okropne bóle, czy chciała sie o coś zapytać, to mąż pogada z lekarzami i położną, oni zupełnie inaczej traktują Cię wtedy; jak jesteś sama to mogą powiedzieć że po środkach znieczulających jesteś omamiona i nie wiesz co gadasz, a tak jak coś mąż wywalczy dla Ciebie wszystko. Przemyśl to. A z drugiej str. niech szanowny małżonek wie co to poród, jak boli i ile to kosztuje Ciebie!! mój na wieść że już widać czarne loczki nawet podszedł TAM i zajrzał do środka... poród to taki szok dla faceta że nawet nie zapamięta co widział. W naszym przypadku przynajmniej wcale nie wpłynęło to na dalsze życie i współżycie. Powodzenia!
 
u mnie znowu Sławek bardzo chce być przy mnie podczas porodu... ja się do niedawna zarzekałam że ja nie chcę i że go tam nie będzie ale teraz gdy jest coraz bliżej to ja coraz bardziej chcę żeby był ze mną:-D:-D:-D
wiem że on jest tak że nawet jak zobaczy coś czego nie powinien to nic się nie stanie więc czemu miałoby go nie być przy mnie w tej jak że pięknej chwili!!!!
 
A ja moj 1 porod super wspominam :P oprocz boli itd nie bylo za duzo krwi, moje dziecko bylo czyste jak po kapieli (pielegniarki nie chcialy go kapac i powiedzialy , ze tak czystego dziecka nie widzialy jeszcze :) tylko zostala maz plodowa ale bez krwi i nie jakas mega biala i nie chcialy go kapac zeby jej nie zmyc bo to bariera ochronna) Moj synek byl juz po 'wyjsciu' czysty jak na niektorych naiwnych amerykanskich filmach te noworodki :) az nie chcialo nam sie wierzyc jak go zobaczylismy :) W ogole moj maly cudek :) grubiutki, taki 'gotowy' juz :) jak to go wszyscy ocenili :) ani nie zabardzo pomarszczony, ani nie siny (tylko raczki troszke) :) Moj maz tez pozytywnie zaskoczony, a normalnie mdleje na widok krwi :) Nacinac mnie nie musieli ale niestety sama sie rozprulam ;/ szycie bez znieczulenia nie bolalo, bo bo takim bolu jak porod czegos takiego juz sie nie czuje tzn przynajmniej tak mi powiedziala lekarka, ktora mnie zaszywala i bylo to prawda ;-) zobaczymy jak to teraz bedzie....ale wole nie ogladac takich filmow :confused: Pozytywne nastawienie to podstawa, ja nie moglam doczekac sie kiedy zobacze mojego synka i teraz tez z takim nastawieniem mam zamiar rodzic a kazdy bol i skurcz to znak, ze coraz blizej momentu gdy zobaczymy naszego skarba :tak:
 
kolysanka - super podejście!! tak trzymaj!! moja niby też bez krwi była tylko troszkę tej mazi miała, ale za to rączki całe sine, skórka jej odchodziła płatami, bo ją przenosiłam 2tyg. A teraz też staram sie być pozytywnie nastawiona, tak jest łatwiej!!
 
:sorry: mam pytanie nie na temat ...
do mamuskiem z dwojka dzieci :) Jak myslicie czy szeregowka 80 m kw. to nie za malo na rodzine z 2 dzieciakow ? Oczywiscie zalezy od rozkladu pomieszczen i wielkosci pokoikow dla dzieci..jutro ide ogladac, ale ciekawa jestem waszych doswiadczen. ;-)
Dla mnie taki metraż to wielka przestrzeń.My teraz mieszkamy z dójką w blokach m3 38 m2.To 80 m2 to ogromny metraż dla nas ;-).
 
reklama
Dziuba - ja to pomimo 3 porodów - sama nie wiem kiedy to łożysko urodziłam.
Zastanawiałam się czy o tym pisać - ale chciałabym Wam - Dziewczynom, które jeszcze nie rodziły - przekazać cos co wydaje mi się ważne.
Kiedy jest się na tej sali - kiedy przechodzi się przez to wszystko - mija czas, potrzeba bliskości i obecności kogos bliskiego jest ogromna.
Wszystko inne przestaje być ważne.
Ja moich chłopców rodziłam z moim byłym mężem - i pomimo, że w tej chwili wiele nas dzieli - sa to moje najpiekniejsze wspomnienia z całego małżeństwa. Pomimo wielu żali, które tak w środku mnie męczą- mogę powiedzieć śmiało, że mój były mąż stanał na wysokości zadania. Nie przeraziły go krew, krzyk, krocze, wody i inne okropne rzeczy, które wydają się odpychające i obleśne.
Samego nacinania w ogóle się nie czuje - ja nigdy nie wiedziałam kiedy. Szycia też nie czułam, ani rodzenia łozyska - a mój mąż był tak zajęty synkiem, ze w ogóle nie wiedział, że jakieś łożysko się rodzi.
Trzymał mnie za ręce, wieszałm mu się na szyję, krzyczałam, robiłam różne bzdury, które wcale nie wpłynęły na nasze późniejsze pożycie - wręcz przeciwnie. I to on w momencie kiedy był problem - przywołał pielęgniarki do porządku i zażądał lekarza - w najbardziej odpowiedniej chwili. Powiem Wam szczerze, że to są chwile, które cementują - nie dziela.
A poród - niestety - wygląda jak wygląda - ja pamiętam wszystko oprócz bólu i pamietam ten moment euforii, kiedy przepełnia cię, ogarnia ogromne szczęście i poczucie spełnienia - kiedy dotykasz pierwszy raz swoje maleństwo. Chwila nie do opisania, nie do opowiedzenia - wszystko co dzieję się do tego momentu - przestaje istnieć. Więc Kochane - nie martwcie się na zapas - poród to ból, ale jednocześnie najcudowniejszy moment w zyciu rodziców :-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry