Mój ma jedyne 1000km ale nie chce być przy porodzie bo "on mi nie bedzie miał jak pomóc a patrzeć jak płacze albo krzyczę to on nie ma serca"
Co.do samej jazdy do szpitala to znajdę kogoś myślę.
Teoretycznie mam do dyspozycji mame, teścia, rodzeństwo chłopa i ciotke. Wszystko w promieniu max 3 km
Jak wyjdzie w praktyce to się okaże.
Chyba się wszyscy w jednym dniu nie napiją

hehehehe.
Bo na chłopa nie liczę. On wróci na weekend na koniec sierpnia, na urodziny młodszego syna. A potem już dopiero jak go przywołam ze szpitala. I zostanie ze mną dwa albo trzy tygodnie.
A że urodzę dwa tygodnie przed to nawet nie mam co marzyć