reklama

Wrzesniowe mamy 2026

reklama
Dziewczyny, ćwiczycie coś? Ja się chyba w 2 trymestrze zapiszę na jogę, ale chętnie bym coś teraz poćwiczyła w domu (o ile będą siły 🤪). Tylko myślę co, bo wszelkie treningi siłowe odpadają, męczące cardio i skakanie też. Może macie do polecenia jakieś filmiki na YT? Albo może warto zainwestować w bieżnię? Bo jednak w taką pogodę bardzo mało spacerujemy
 
Dziewczyny, ćwiczycie coś? Ja się chyba w 2 trymestrze zapiszę na jogę, ale chętnie bym coś teraz poćwiczyła w domu (o ile będą siły 🤪). Tylko myślę co, bo wszelkie treningi siłowe odpadają, męczące cardio i skakanie też. Może macie do polecenia jakieś filmiki na YT? Albo może warto zainwestować w bieżnię? Bo jednak w taką pogodę bardzo mało spacerujemy
Ja ma zakaz na chwile obecna więc narazie tylko chodzę na endermo ale mam nadzieję, że w drugim trymestrze dostanę zielone światło i pewnie wrócę na treningi z trenerem
 
Hej.
Parę dni mnie nie było ale dużo się działo...
W środę dostałam krwawienia ale po paru minutach się wyciszyło i już myślałam że to koniec - wizyta u mojego lekarza bo akurat przyjmował w ten dzień - ciąża żywa, krew niewiadomo skąd. (Ja obstawiam do tej pory że to przez tego krwiaka)

Czwartek od rana bolał mnie brzuch kłuł, jakby ktoś mi szpilki wbijał popołudniu poszłam do toalety i krew że mnie poprostu płynęła to już wtedy obstawiałam naprawdę koniec - telefon do lekarza kazał przyjechać do siebie do szpitala (mamy godzinę drogi)
Szykowałam się że niestety będę musiała zostać. Zrobił USG - ciąża żywa, zarodek rośnie serce bije jak dzwon. Skąd krwawienie. Niewiadomo...

Zwiększył mi prog na 3xdziennie.
Powiedział że może mnie przyjąć na oddział i powiedział wprost ,w będę leżeć i przyjmować te same leki co w domu więc postanowiłam wrócić do domu (tu też tylko leże ale wiadomo w domu zawsze lepiej)

Od czwartku cisza z krwawieniem.

Byłam w sobotę na pobraniu krwi i dziś mam niektóre wyniki.

TSH bardzo wysokie bo 4.99. nigdy nie miałam problemów z tarczyca albo poprostu o nich nie wiedziałam.
Po napisaniu smsa do lekarza odpisał tylko że trzeba ogarnąć endokrynologa. U mnie w mieście to bez szans bo to że jestem w ciąży to może bym się dostała w kwietniu takie są zapisy rezerwowe (mówię oczywiście prywatnie)
Więc o dzwoniłam pobliskie miejscowości i trafiło mi się jak ślepej kurze na środę 60km od domu....

Ale tak myślę że leki mógłby bez problemu wystawić też ginekolog.

Do czego zmierzam.

Jutro na 16.30 idę na wizytę do drugiego lekarza od którego chce usłyszeć co on o wszystkim sądzi. O tym krwiaku, rozwoju ciąży i wynikach badań. Jest to jeden z lepszych lekarzy ale niestety w szpitalu w którym pracuje zlikwidowali porodówkę. Ale będę spokojniejsza chyba znając jego myśli na to wszystko.

A dodatkowo syn od wczoraj załapał chyba ta potworna grupę która panuje. Wczoraj była temperatura, wymioty, inhalacje poprostu istny koszmar...
 
Ja jeszcze nie mam wyników z soboty :/ dziwne trochę.
Ja ma zakaz na chwile obecna więc narazie tylko chodzę na endermo ale mam nadzieję, że w drugim trymestrze dostanę zielone światło i pewnie wrócę na treningi z trenerem
A dlaczego masz zakaz? Właśnie ja się trochę boję, no bo jednak mam za sobą poronienia, ale nie wiem, czy to ma jakiś związek
 
Hej.
Parę dni mnie nie było ale dużo się działo...
W środę dostałam krwawienia ale po paru minutach się wyciszyło i już myślałam że to koniec - wizyta u mojego lekarza bo akurat przyjmował w ten dzień - ciąża żywa, krew niewiadomo skąd. (Ja obstawiam do tej pory że to przez tego krwiaka)

Czwartek od rana bolał mnie brzuch kłuł, jakby ktoś mi szpilki wbijał popołudniu poszłam do toalety i krew że mnie poprostu płynęła to już wtedy obstawiałam naprawdę koniec - telefon do lekarza kazał przyjechać do siebie do szpitala (mamy godzinę drogi)
Szykowałam się że niestety będę musiała zostać. Zrobił USG - ciąża żywa, zarodek rośnie serce bije jak dzwon. Skąd krwawienie. Niewiadomo...

Zwiększył mi prog na 3xdziennie.
Powiedział że może mnie przyjąć na oddział i powiedział wprost ,w będę leżeć i przyjmować te same leki co w domu więc postanowiłam wrócić do domu (tu też tylko leże ale wiadomo w domu zawsze lepiej)

Od czwartku cisza z krwawieniem.

Byłam w sobotę na pobraniu krwi i dziś mam niektóre wyniki.

TSH bardzo wysokie bo 4.99. nigdy nie miałam problemów z tarczyca albo poprostu o nich nie wiedziałam.
Po napisaniu smsa do lekarza odpisał tylko że trzeba ogarnąć endokrynologa. U mnie w mieście to bez szans bo to że jestem w ciąży to może bym się dostała w kwietniu takie są zapisy rezerwowe (mówię oczywiście prywatnie)
Więc o dzwoniłam pobliskie miejscowości i trafiło mi się jak ślepej kurze na środę 60km od domu....

Ale tak myślę że leki mógłby bez problemu wystawić też ginekolog.

Do czego zmierzam.

Jutro na 16.30 idę na wizytę do drugiego lekarza od którego chce usłyszeć co on o wszystkim sądzi. O tym krwiaku, rozwoju ciąży i wynikach badań. Jest to jeden z lepszych lekarzy ale niestety w szpitalu w którym pracuje zlikwidowali porodówkę. Ale będę spokojniejsza chyba znając jego myśli na to wszystko.

A dodatkowo syn od wczoraj załapał chyba ta potworna grupę która panuje. Wczoraj była temperatura, wymioty, inhalacje poprostu istny koszmar...
Współczuję przeżyć :( Jak się psychicznie z tym wszystkim czujesz? Taka niepewność na pewno najbardziej dobija
 
Hej.
Parę dni mnie nie było ale dużo się działo...
W środę dostałam krwawienia ale po paru minutach się wyciszyło i już myślałam że to koniec - wizyta u mojego lekarza bo akurat przyjmował w ten dzień - ciąża żywa, krew niewiadomo skąd. (Ja obstawiam do tej pory że to przez tego krwiaka)

Czwartek od rana bolał mnie brzuch kłuł, jakby ktoś mi szpilki wbijał popołudniu poszłam do toalety i krew że mnie poprostu płynęła to już wtedy obstawiałam naprawdę koniec - telefon do lekarza kazał przyjechać do siebie do szpitala (mamy godzinę drogi)
Szykowałam się że niestety będę musiała zostać. Zrobił USG - ciąża żywa, zarodek rośnie serce bije jak dzwon. Skąd krwawienie. Niewiadomo...

Zwiększył mi prog na 3xdziennie.
Powiedział że może mnie przyjąć na oddział i powiedział wprost ,w będę leżeć i przyjmować te same leki co w domu więc postanowiłam wrócić do domu (tu też tylko leże ale wiadomo w domu zawsze lepiej)

Od czwartku cisza z krwawieniem.

Byłam w sobotę na pobraniu krwi i dziś mam niektóre wyniki.

TSH bardzo wysokie bo 4.99. nigdy nie miałam problemów z tarczyca albo poprostu o nich nie wiedziałam.
Po napisaniu smsa do lekarza odpisał tylko że trzeba ogarnąć endokrynologa. U mnie w mieście to bez szans bo to że jestem w ciąży to może bym się dostała w kwietniu takie są zapisy rezerwowe (mówię oczywiście prywatnie)
Więc o dzwoniłam pobliskie miejscowości i trafiło mi się jak ślepej kurze na środę 60km od domu....

Ale tak myślę że leki mógłby bez problemu wystawić też ginekolog.

Do czego zmierzam.

Jutro na 16.30 idę na wizytę do drugiego lekarza od którego chce usłyszeć co on o wszystkim sądzi. O tym krwiaku, rozwoju ciąży i wynikach badań. Jest to jeden z lepszych lekarzy ale niestety w szpitalu w którym pracuje zlikwidowali porodówkę. Ale będę spokojniejsza chyba znając jego myśli na to wszystko.

A dodatkowo syn od wczoraj załapał chyba ta potworna grupę która panuje. Wczoraj była temperatura, wymioty, inhalacje poprostu istny koszmar...
Tak na logikę, to bardzo prawdopodobne, że winny jest tutaj krwiak. Bo dwa duże krwawienia i dwie wizyty u lekarza, które potwierdzają, że dzidziuś jest i serce bije. Przyczyna jest więc nie w dziecku a w czymś innym. Sprawdziłaś może jaki masz wynik progesteronu? U mnie w ciąży też zwiększyło się TSH, dostałam euthyrox.
Daj znać jak coś będziesz wiedzieć.
 
reklama
Tak na logikę, to bardzo prawdopodobne, że winny jest tutaj krwiak. Bo dwa duże krwawienia i dwie wizyty u lekarza, które potwierdzają, że dzidziuś jest i serce bije. Przyczyna jest więc nie w dziecku a w czymś innym. Sprawdziłaś może jaki masz wynik progesteronu? U mnie w ciąży też zwiększyło się TSH, dostałam euthyrox.
Daj znać jak coś będziesz wiedzieć.
Ja sprawdzałam prog jakoś w 6tym tygodniu i było 24.40.
Jak się czuje? Martwię się poprostu.
Może jutro będę trochę bardziej spokojniejsza jak usłyszę wersję od drugiego dobrego lekarza.
Ten krwiak jest przy pęcherzyku więc pod wpływem jak pęcherzyk rośnie, kształt krwiaka i jego wartości też są różne. 🤷🏼‍♀️
Chce jutro zobaczyć tylko że wszystko jest okej i serduszko bije.
A jak mnie tylko zaboli brzuch bądź cokolwiek to odrazu mam czarny scenariusz w głowie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry