reklama

Wrześniówki u lekarza.

Sluchajcie a jak to jest z tym serduszkiem? Bo bije juz 20-23 dni po zaplodnieniu i jest widzialne jako pulsujaca kropka kilka dni pozniej ale od kiedy jest slyszalne?
ja bede miala pierwsza wizyte pod koniec tego, czyli 7. tygodnia - jest juz szansa?
 
reklama
Ja byłam w 7 tyg i serduszko juz pięknie pulsowało (specjalnie czekałam tak długo, żeby na pierwszej wizycie było już widać zarodek i właśnie serduszko). Moja fasolka ma 1 cm:) poza tym wszystko w jak najlepszym porządku:) mam zrobić badania i następna wizyta 17 lutego. Juz nie mogę się doczekać:tak:
 
Dziś miałam drugą wizytę u ginekologa. Pierwszą miałam tydzień temu. Sama nie wiem co mam o niej mysleć. Widać już zarodek w pęcherzyku, czyli ciąża rozwija się prawidłowo (dziś jest 5t6dc). Jest też torbiel, którą lekarz wykrył mi tydzień temu. Jest to tak zwana torbiel ciałka żółtego, która często u wielu kobiet towarzyszy ciąży, zwłaszcza w pierwszym trymestrze. Większość torbieli znika samoistnie przed 16. tygodniem ciąży. Do tego czasu wiekszość lekarzy wstrzymuje się z kuracją hormonalną. Mój jednak postanowił przepisać mi leki hormonalne za 120 euro na 15 dni kuracji!!! No i oczywiście powiedział, żebym za 2 tygodnie wróciła po kolejną receptę. Wszystko byłoby ok, gdybym nie usłyszała od moich pięciu bliskich kolerzanek, które też były w ciąży i poszły do tego samego ginekologa, że dostały dokładnie ten sam lek!!! Nasuwa sie więc pytanie, czy oby ten lekarz nie jest czasem zwykłym naciągaczem??? Bo ja przepraszam bardzo ale nie jest mnie stać na wizyty co 2 tygodnie kosztujęce 150 euro każda, plus kuracja hormonalna za 120e!!! To po pierwsze, a po drugie, czy to możliwe, żeby każda z nas miała aż takie problemy ciążowe, żeby już od samego początku rozpoczynać kurację hormonalną?? Żeby chociaż jedna dziewczyna lub dwie wyszły od niego zadowolone i usłyszały że ciąża rozwija się prawidłowo i że na kolejną wizytę mogą przyjść za 3-4 tyg, ale nie - każda z nas miała ten sam scenariusz! Postanowiliśmy z narzeczonym, że nie wykupimy recepty, poczekamy 2 tygodnie i zapiszemy się do innego ginekologa, żeby mnie zbadał i stwierdził, czy kuracja hormonalna rzeczywiscie jest mi potrzebna. Wiadomo, że opinie dwóch niezależnych profesjonalistów pozwolą mi racjonalnie ocenić, czy sytuacja na prawdę jest poważna, czy jestem najzwyczajniej w świecie naciągana na kase. Proszę napiszczie mi co o tym wszystkim sądzicie??? Jak wygląda to z waszego punktu widzenia??? Z góry dziękuję! :)
 
anusienka1986 , myślę, że trudno Nam oceniać Twoją sytuacje bo na pewno każda torbiel torbieli nie równa. Ja mogę tylko powiedzieć jak to jest u mnie - lekarz już na pierwszym usg w 5 tygodniu stwierdził torbiel (2,5 cm) ale powiedział, że nie ma się czym martwić. Torbiel jest otoczona jajnikiem więc jest to "pozostałość" po owulacji i powinna się sama wchłonąć. Za 2 tygodnie mam następną wizytę i zobaczymy jak będzie wyglądać dzidziuś i torbiel. Na razie nie przepisał mi żadnych leków.
 
Dziś miałam drugą wizytę u ginekologa. Pierwszą miałam tydzień temu. Sama nie wiem co mam o niej mysleć. Widać już zarodek w pęcherzyku, czyli ciąża rozwija się prawidłowo (dziś jest 5t6dc). Jest też torbiel, którą lekarz wykrył mi tydzień temu. Jest to tak zwana torbiel ciałka żółtego, która często u wielu kobiet towarzyszy ciąży, zwłaszcza w pierwszym trymestrze. Większość torbieli znika samoistnie przed 16. tygodniem ciąży. Do tego czasu wiekszość lekarzy wstrzymuje się z kuracją hormonalną. Mój jednak postanowił przepisać mi leki hormonalne za 120 euro na 15 dni kuracji!!! No i oczywiście powiedział, żebym za 2 tygodnie wróciła po kolejną receptę. Wszystko byłoby ok, gdybym nie usłyszała od moich pięciu bliskich kolerzanek, które też były w ciąży i poszły do tego samego ginekologa, że dostały dokładnie ten sam lek!!! Nasuwa sie więc pytanie, czy oby ten lekarz nie jest czasem zwykłym naciągaczem??? Bo ja przepraszam bardzo ale nie jest mnie stać na wizyty co 2 tygodnie kosztujęce 150 euro każda, plus kuracja hormonalna za 120e!!! To po pierwsze, a po drugie, czy to możliwe, żeby każda z nas miała aż takie problemy ciążowe, żeby już od samego początku rozpoczynać kurację hormonalną?? Żeby chociaż jedna dziewczyna lub dwie wyszły od niego zadowolone i usłyszały że ciąża rozwija się prawidłowo i że na kolejną wizytę mogą przyjść za 3-4 tyg, ale nie - każda z nas miała ten sam scenariusz! Postanowiliśmy z narzeczonym, że nie wykupimy recepty, poczekamy 2 tygodnie i zapiszemy się do innego ginekologa, żeby mnie zbadał i stwierdził, czy kuracja hormonalna rzeczywiscie jest mi potrzebna. Wiadomo, że opinie dwóch niezależnych profesjonalistów pozwolą mi racjonalnie ocenić, czy sytuacja na prawdę jest poważna, czy jestem najzwyczajniej w świecie naciągana na kase. Proszę napiszczie mi co o tym wszystkim sądzicie??? Jak wygląda to z waszego punktu widzenia??? Z góry dziękuję! :)
ja tez mam torbiel, i czekamy do poniedzialku, zeby sprawdzic czy sie wchlania, lekow nie mam zadnych na nia. no ale kazdy przypadek jest indywidualny i ciezko mi opisac, co mysle o Tobie, pisze tylko jak u mnie. tylko Twoj lekarz wie, jaka to torbiel, jak duza, gdzie jest umiejscowiona itp... wiec jak myslisz ze moze cos krecic, to chyba bez innej konsultacji sie nie obedzie, ale ja bym poszla na nią wczesniej niz za 2 tyg. takie moje zdanie :-)
 
anusieńka- ja z własnego doświadczenia powiem Tobie tak: idź do innego lekarza!!!

kilka lat temu szukałam dla siebie ginekologa opierając sie na opiniach i doświadczeniach innych. znalazłam i wydawał mi sie fachowy, rzeczowy. wysyłał mnie na badania co chwilę z uwagi na mój jeden jajnik zdawał sie dbać o mnie jak o żadną inną. Ktoregoś dnia do pracy przyszła zapłakana dziewczyna, której dał skierowanie na badanie tarczycy. Okazalo się, że chodzimy do tego samego lekarza i powiedzial jej dokladnie to samo obmacując szyję: że ma powiększoną tarczycę i trzeba zbadać. Zbadałyśmy obie- nic te badania nie wkazały, wszystko bylo oki. Nadal chodziłam. Aż któregoś razu usłyszałam, że coś się dzieje z moim jedynym jajnikiem i jest tam torbiel, którego on nie jest w stanie obejrzeć dokładnie przez usg i potrzebna jest opercja. Natychmiast. Nogi w kolanach sie ugięły. Wyszłam załamana. Mąż dzwoni, a ja nie potrafię z nim gadać. Mama trzeźwo mówi, że to trzeba sprawdzić jeszcze u innego lekarza, bo jak się ma jeden jajnik to nie można nim szrżować. :) idę więc umówiona przez matkę do innego gina. oczywiście nie mówię mu co powiedzial jego kolega po fachu. wszystko w porządku- nic sie nie dzieje. Więc pytam o tę czarną plamę którą tamten nazwał torbielem. O ten mówi, że to pęcholek dojrzewa tyle, że jest dość duży. Nie wierzę jadę do pani profesor. Wizyta prywatna, a cena mało mnie nie zabiła 300 zł za badanie plus USG (bez wymazu i cytologii). Okazało się, że właśnie mi sie kończy owulacja... A tego chyba nie trzeba operować :)))

dlatego aniusieńka- leć do innego lekarza, bo być może ten jest młodym lekarzem na dorobku i dlatego tak często zapisuje Cię na wizyty, albo ma jakiś lewy interes z wytwórnią tego leku, albo prowadzi jakieś sobie tylko znane badania na pacjentkach. Nie ryzykuj, że zrobi Ci krzywdę, bo nie zasługujesz. ;)))
 
Anusienka tak jak dziewczyny radza warto poradzic się innego lekarza,ja bym poszła jak najwczesniej nie dopiero za 2 tygodnie.

A ja znowu mam niewielkie brązowe plamienie.Niby wierze że jest wszystko ok ale chyba umówię się na jutro na wizyte dla świętego spokoju:(
A tak poza tym to mam zatokowy katar,głowa boli 3 dzień,a dzis to naprawde paskudnie mi dokucza.U lekarza nie byłam bo i tak mi nic nie da a sama tez nie biore nawet paracetamolu bo mam obawy czy napewno dziecku nie zaszkodzę tym bardziej ze to plamienie bam.Oj nie mam ja dzis nastroju:-(
 
reklama
Beacia a bierzesz duphaston albo luteine?? bo takie plamienia to zazwyczaj iski progesteron...

ja po wizycie jest maluszek i jest serduszko maluszek wiekowo jest na 6 tc i 2 dzień :)
następna wizyta 21 lutego:)
karta ciaży założona - z tego wszystkiego foteczka maluszka została w gabunecie lekarskim :/

a i po krwiaczku nie ma śladu :) co najważniejsze:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry