reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
:tak::tak::tak:Za duzo znacznie za duzo :tak::tak::tak: ale ja już taka jestem romantyczka, płaczka w środku a na zewnatrz twarda jak skała :dry:

Oka ja mykam oczka się kleją, a jutro pewnie pobudka o 6 rano :/ jak będzie ładna pogoda to wyruszamy po 8 do babci i pewnie posiedzimy gdzieś do 15 :D tak więcdo jutra do popołudnia!!!!
 
NuŚka, i znów płakać mi się chce, ale teraz ze szczęścia:-D
Maciuś też nie raczkuje. Też już mamy basenik,ale taki malutki, okrągły. A ja mam lepiej, bo Maciuś urodzinki obchodzi w sierpniu.:-)
 
Luandzia w takim razie chyba jestem okropna :-( i bardzo mi teraz z tym źle bo chyba mnie tylko tak nerwy poniosły :-(:zawstydzona/y:
Mnie czasem też nerwy ponoszą więc nie jesteś jedyna... zwykle wychodze do drugiego pokoju a raz mi sie zdarzylo podniesc glos, maly zrobil wielkie oczy i patrzyl na mnie wystraszony a ja sie poczulam podle i beznadziejnie
staram sie nad soba panowac ale tez straszny nerwus jestem
moze kasie tak mają;)

majandra- opisalas mnie sprzed kilku tygodni, ale... w domu bajzel na kolkach? olalam to. czuje sie gruba (bo nie jestem, wiem o tym doskonale)? pisalam na innym watku co zaczelam robic. brak mi kontaktow z ludzmi? po prostu wyszlam z domu! da sie to wszystko zalatwic, wierz mi. u mnie najwiekszym problemem jest moj wyglad. co tu duzo mowic- laska bylam. po porodzie jest juz inaczej. i niewazne, ze mi maz mowi jaka to dalej jestem piekna. niech sobie mowi, ja wiem swoje. i doluje mnie to jak cholera. ale w koncu uznalam, ze jesli ja sobie sama nie pomoge to nikt tego nie zrobi. no i grunt to myslec pozytywnie

ja tez tak mam, ostatnio narzekalam męzowi ze jaka ja glupia bylam 10 lat temu ze sie nie cieszylam z tego ze bylam zgrabna i ladna bez zmarszczek itd. i czemu ja wtredy zamiast sie cieszyc zyciem to narzekalam ze gruba jestem jak teraz dopiero jestem tak naprawde gruba...
a on na to - zamiast narzekac teraz to sie ciesz bo za 10 lat bedziesz mowic to samo... i stwierdzilam ze racja za 10 lat moge wygladac 100 razy gorzej i bede narzekac na to czemu sie teraz nie cieszylam :-D:-D:-D

poza tym kobiety nie nadążam za wami i nie mam juz sily wiecej czytac ide sie polozyc bo po ostatniej nocy ledwo sie trzymam na nogach, wypilam dzisiaj chyba ze 4 kawy chociaz zwykle wcale nie pijam tego trunku
aha i
Nuśka - mój dawidek tez jeszcze nie raczkuje... zaczyna stawac na czworakach ale jakos kiepsko mu idzie nauka...
no i nadal bez zębow i ciekawe co bedzie sie dzisiaj w nocy dzialo
dobrej nocy !!!
 
kurna kolacja gotowa, swiece w lazience przygotowane, a jego jeszcze nie ma :-(...
moj piotrus tez jeszcze nie raczkuje.
blimka- ja obejrzalam dawne zdjecia i doszlam do tego samego wniosku co ty :-(
o juz przyjechal, zmykam ;-)
 
Mnie czasem też nerwy ponoszą więc nie jesteś jedyna... zwykle wychodze do drugiego pokoju a raz mi sie zdarzylo podniesc glos, maly zrobil wielkie oczy i patrzyl na mnie wystraszony a ja sie poczulam podle i beznadziejnie
staram sie nad soba panowac ale tez straszny nerwus jestem
moze kasie tak mają;)

Nie tylko Kasie. My z moim J przerabiamy to już drugi raz, i nauczyliśmy się wychodzic do łazienki, jak mamy nerwy a jak chcemy sie kłócic :angry:to też w towarzystwie kibelka.:tak: Choc przyznam się bez bicia, że kilka razy też mnie poniosło i na małego nakrzyczałam.
 
Wiesz Luandzia tak zawsze czytałam w Harlekinach "usiedli przy kominku na puszystym dywanie on podał jej kieliszek czerwonego jak jego usta wina, a ona zapatrzona w jego oczy piła z nich żar pożądania.... a za oknem pruszył śnieg..."

jeszcze "cicho" zapomniałaś :rofl2:

Taka mądrala byłam parę dni temu a teraz juz się martwię bo mój Igor nie raczkuje czy jeszcze jakieś dzieciątko oprócz mojego Igora i Stasia Hrudej nie raczkuje bo coś mi się wydaje że nasze bąbelki są tu jedyne:-(:szok:

Mój Łukasz też nie raczkuje.

Asia, raniutko, na 8:30 idę z Maciusiem do pediatry to trochę nie na rękę mi wracać do domu i znów wychodzić na 11. Chyba, że pasuje Ci tak rano?Albo jak mas zochote to byście do mnie przyjechali.

Nie wiem czy dam radę tak rano, bo Łukaszek to wstaje koło 5tej, moooże 6tej ale Paweł sypia dłużej. (A ja staram się jeszcze dłużej :zawstydzona/y:)

Wyślę Ci nr telefonu na priv oki?
I zgadamy się jutro, dobrze?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry