*Kasia*
Mama Kubusia 07.09.2007r.
Najbardziej wkurza mnie i rzuca na kolana "proszenie" o kase i tłumaczenie się na co mi są potrzebne. Dziś rozpłakałam się bo powiedziałam R, że jak pojedziemy do M1 to muszę kupić sobie jakieś butki na wiosne, a ten mi na to a po co Ci przecież masz
kuźwa jakie to poniżające!!!!! Najbardziej boli mnie to, że jak ja pracowałam i miałam własne pieniądze to wciskałam mu kase w ręce, aby kupił sobie coś fajnego lub sama mu kupowałam. Ja ubierałam małego choć kase trzymamy razem.
Co do rozliczania to też niestety od stycznia rozliczam się i widze, że to nie idzie mi na lepsze
czuje się jednym wielkim zerem.
kuźwa jakie to poniżające!!!!! Najbardziej boli mnie to, że jak ja pracowałam i miałam własne pieniądze to wciskałam mu kase w ręce, aby kupił sobie coś fajnego lub sama mu kupowałam. Ja ubierałam małego choć kase trzymamy razem. Co do rozliczania to też niestety od stycznia rozliczam się i widze, że to nie idzie mi na lepsze
czuje się jednym wielkim zerem.
W tym miesiącu chełpi się,że wypłaty było dobry 1000 mniej,a jeszcze zostało na czynsz na przyszły miesiąc. Ale nie może zajażyć,że jeśli nie ma kasy to nie kupię zapasów np.chemii tylko wszytsko na bierząco. No na wsi zapasy muszą być,bo w mieście co innego, zapomnisz kupić czegoś i w 5 minut jesteś w sklepie.Ciekawe dlaczego on nie rozlicza się ze swoich wydatków? Niby głupia sprawa,ale jak jest koniec miesiąca to np. nie ma piwka, soczków, coli tylko schodzą kompociki i soczki z piwnicy.

poza tym pogoda robi się ładna więc przyja się spacerek.


). To chyba działa psychologicznie: jak wiem, że ten wydatek zapiszę i że MUSZĘ oszczędzać, to się trzy razy zastanowię, czy napewno to potrzebuję. No a poza tym to widzę w ciągu miesiąca czy przeżyjemy, a raczej na ile miesięcy naprzód jesteśmy w stanie przeżyć tak żebym nie musiała szukać pracy. No i mam plan wydatków na 3 miesiące naprzód. 