Witam Szanowne Mamuśki!
Noc miałam bardzo fajną, dobrze się spało, po części z racji wygodnego łózia, po części dzięki wieczornym przytulankom z małżonkiem



.
Xeone - też bym wybrała się do kina (np. na Harrego Potter'a tak z ciekawości) ale podobnie jak
Ainaheled pewnie bym nie wysiedziała. U fryzjera wysiedziałam cudem 1,5 godziny, ale już wszystko mnie bolało, cisnęło, uwierało, aż się fryzjerka śmiała, żebym tylko nie zaczęła rodzić.
Co do sklepu to nie ich wina, bo oni zlecają przygotowanie foteli i sof jakiemuś tam Zakładowi Tapicerskiemu i to raczej w tym zakładzie powinny myszy się wylęgnąć. Już nawet nie mam sił się denerwować.
Niestety nie wiem co u Tygryska, wczoraj wysłałam jej sms'a z nowym numerem telefonu i nawet nie wiem, czy otrzymała. Zaraz do niej jeszcze napiszę.
Carioca - a ja uwielbiam słuchać Muzyki Bobasa, ale nie Klasyki tylko Usypianek Bobasa. Są po prostu cudowne, wspaniale relaksują i naprawdę pozwalają szybciej i przyjemniej zasnąć. W ciąży z Kubą słuchałam dużo muzyki, np. Anny Marii Jopek (tej płyty z Patem Metany - nie pamiętam, czy to się tak pisze:-)), tej płytki z muzyką relaksacyjną, którą apteki dołączały do tabletek Valerine (tych co reklamuje żona Małysza) i oczywiście Muyki Bobasa. I wiecie co, Kubuś po urodzeniu jak słyszał którąś z tych płyt w widoczny sposób się uspokajał i zasypiał. A teraz woli Mini-Mini Party i takie tam inne muzyczki z bajek. Kręci dupką i tańczy przezabawnie no i oczywiście wszystkich ciągnie do tańca.
Harsharani - trzymam kciuki za dzisiejszą wizytę. Mam nadzieję, że się dowiesz czegoś konkretnego. No i życzę ci, żebyś się w końcu zaczęła rozdwajać, bo się zrobiło jakoś tak cicho i spokojnie w tabelce, nie ma co uzupełniać, a na ciebie już najwyższa pora


Aina - nie martw się, za parę lat twoja córeczka znajdzie własną muzyczną ścieżkę i własne środowisko, a ty będziesz narzekać "co za szarpidrutów słuchasz, dziewczyno!"



.
Iza - mnie też męczy ten ból bioder... Nie wiem od czego to, bo przecież śpi mi się już wygodnie i łóżko proste, materac odpowiedni... A rano zawsze wstaję z połamanymi biodrami.
Etka - bidulko... Współczuję bólu głowy... Mam nadzieję, że już nie boli. Może jakimś cudem dośpisz trochę w dzień. Co do pieluch to takie argumenty nie docierają do mojego synka. Qurcze, już nie wiem, co mam z nim zrobić. Zazdroszczę ci sukcesu, jak nie wiem co. Cały czas się głowie, skąd wezmę kasę na pieluchy dla obu dzieciaków.Cała nadzieja w tym, że młodemu się "poprawi" i dostrzeże zalety bezpieluchowego trybu życia.
Shinead - ja też bardzo lubię zabiegi fryzjersko-kosmetyczne, pod warunkiem, że zajmuje się mną profesjonalna kosmetyczka i fryzjerka. Ja jestem antytalencie kosmetyczne i nie lubię nawet robić makijażu. Jak już coś to bardzo delikatny, tylko tylko. A samodzielne robienie fryzury ogranicza się u mnie do umycia włosów, nałożenia odżywki, podsuszenia suszarką i nakręcenia na grube wałki. Pół godziny i fryzura gotowa, he he



.
Dobra, uciekam na wyskubywanie. Potem zajrzę jeszcze. A co do zdjęć wypoczynku to poczekajcie aż posprzątam porządnie i skończę przemeblowanie (tudzież wstawianie łóżeczka itp.) to wam podeślę zdjęcia gotowego kącika Tymka i reszty pokoju.