Witam wieczorkiem!
Właśnie wróciłam od rodziców ale myślałam, że nie dojdę, uff... Niby to tylko parę ulic, ale całą drogę miałam wrażenie, że za chwilę urodzę na tym chodniku



.
Shinead - no na niedzielnego Tymka to już chyba raczej nie mam co liczyć:-(. Szkoda... Chyba, że przyszły tydzień, a to bardziej prawdopodobne, bo na przyszłą niedzielę mam termin. No chyba, że się doktorzy jutro nade mną zlitują, to będzie wtorkowy lub środowy i to już przyszło-tygodniowy



.
Xeone - ale wam zazdroszczę tego Rynku i tylu knajpek do wyboru. U nas w mieście dopiero coś się rozkręca pod tym względem. Też bym sobie wciągnęła jakąś pyszacką sałateczkę, mniam!
LizabetA - daj jakoś znać, jak już coś się "wykluje", he he



. Życzę porodu lekkiego, szybkiego i przyjemnego!
Agacis - nie znasz dnia ani godziny:-):-):-), ja tylko na 30% mogę spodziewać się tej cesarki w tym tygodniu. Już parę razy pisałam o naszym ordynatorze, a tylko on kwalifikuje pacjentki do cc. Na pewno według niego nie będzie żadnych wskazań do cięcia, a mój doktor stwierdzi, że tylko chciał się upewnić. I przy okazji podlizać się szefowi. Bardzo bym chciała mieć to już za sobą, ale w głębi serca wiem, że to mało realne i na pewno przyjdzie mi czekać do 23-go albo nawet dłużej.
Tygrysku - sama wiem, jak brak snu i zmęczenie działa na człowieka. To wszystko + marudne dziecko + inna osoba (czyt. mąż, teściowa, wredna sąsiadka) znajdująca się o niewłaściwej porze w niewłaściwym czasie = kurwica serca przemęczonej świeżo upieczonej mamy. Już się boję sama o siebie, jestem taka nerwowa, tak łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, w zasadzie byle co, np. płacz i jęki dwulatka doprowadzają mnie do rozstroju nerwowego. Jak ja sobie dam radę z tym wszystkim? Na pewno nie uniknę sytuacji, w której obaj synowie zaczną "koncerty" w tym samym czasie. Chyba będę musiała brać coś na uspokojenie


Ruda-iza - obstawiam, że jutro lub pojutrze odznaczę cię na naszej liście, jako rozpakowaną



.