reklama

Wrześniówkowe mamy

Fajnie, dzięki za podpowiedzi. Papryki w płatkach nie mam, mam zwykłą słodką. I mam też miętę. Nie mam pojęcia do czego ją dodawać.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Cieszę się że mogłam się do czegoś przydać.

A mięte to do sosów do sałatek lub do sosu jogurtowego jako smaczny dip. Hmmm jakbyś zrobiła kotlety mielone z przyprawą kofte w kształcie szaszłyków (pieczone w piekarniku na patykach od szaszłyków) to idealnie byłoby zamaczać je w takim dipie. Aż mi ślina leci na samą myśl (zjeść bym pewnie nie zjadła bo mięso mi jeszcze nie wchodzi).
A gdybyś chciała się troszkę pomęczyć to polecam manty
Kuchnia Izy: Manty na turecką nutę

A ja dziś wstawiłam przepis na msemen, brzmi egzotycznie ale jest pyszne :-D Kuchnia Izy: Msemen z kurczakiem
 
Iza, jak czytam o Twoich wyczynach kulinarnych, to chyle głowę. ale fakt jest tez taki, ze gotujemy na tyle fantazyjnie, na ile nam pozwalaja zjadający. ja z moim P i Julitka to za duzo nie moge poszalec.P bardziej tradycyjnie lubi zjesc, a Julitka nigdy smakoszem nie byla. choc staram sie wprowadzac nowe przyprawy po troszku.

Majandra, ja miete uzywam jako swietny napoj schladzajacy latem. tylko mam an mysli taka swieza z ogrodka (Ty pewnie masz zmielona?) . zaparzam cale galazki, dodaje cytryne/pigwe lub nic i pije. ma fajne dzialanie orzezwiajace. oczywiscie zachwycaja sie tym same kobiety, a kazdy facet jak to zaobczy/powacha/posmakuje to sie krzywi. czeemu???:szok:
 
donkat moje kucharzenie to przede wszystkim przez niejadka Omara, który gdyby nie eksperymenty jadłby codziennie kopytka z kurczakiem i pomidorami. A dzięki temu ma trochę więcej ulubionych dań. Poza tym całe życie byłam beztalencie kulinarne, wolałam siedziec w warsztacie taty niż w kuchni. Jakoś tak mi się odmieniło.
Brakuje mi tylko ogródka z ziołami... kiedyś będę miała własny domek z wielką kuchnią z oknem i malutkim zielniczkiem. Pomarzyć dobra rzecz..
 
witam kobietki,


wczoraj mialam popoludnie pelne wrazen. na szczescie wszystko pokonczylo sie szczesliwie...

zdrowotnie juz duzo, duzo lepiej. czuje w koncu, ze zyje. NIE POLECAM nikomu naginy;-):-D

u nas dzis juz chlodniej i to sporo. w koncu jest czym oddychac

Co u Was bbonki???
 
Witam i ja.
Zaraz zmykamy na dłuzszy weekend do szwagierki, dzieciaki uradowane bo jedziemy pociągiem:-), a J dojedzie jutro na noc.
Załatwiłam Mai rehabilitację w Czarnem , ( tam gdzie mieszkailiśmy kiedyś, tam gdzie rodzice moi) Będzie chodziz z moja mamą bo ma też w tym, terminie ćwiczenia:tak:, więc babcia z wnuczka będą się rehabilitować a przy okazji Maja będzie na wakacjach u dziadków. Czas= 10 spotkań czli 2 tygodnie bez weekendu:tak::-) Majuska BARDZO się cieszy:-)

Zyczę miłego weekendu
 
My też jedziemy z Omarem pociągiem do dziadków dzisiaj. Od rana się szykuje... właśnie składa pościel. Musi posprzątać pokój przed wyjazdem. Jedziemy sami bo mężulek pracuje. Chłopinek o niczym innym nie mówi tylko o pociągu. Nawet dziś rano zapytał czy ja żartowałam czy mówiłam serio o wycieczce pociągiem :-D
 
pojadlam salatki i...bym poszla spac:-D:-D

nie mowilam wam, ze tesciowa mnie skomplementowala, ze schudlam:-)

Załatwiłam Mai rehabilitację w Czarnem , ( tam gdzie mieszkailiśmy kiedyś, tam gdzie rodzice moi) Będzie chodziz z moja mamą bo ma też w tym, terminie ćwiczenia:tak:, więc babcia z wnuczka będą się rehabilitować a przy okazji Maja będzie na wakacjach u dziadków. Czas= 10 spotkań czli 2 tygodnie bez weekendu:tak::-) Majuska BARDZO się cieszy:-)

Zyczę miłego weekendu

nooo, w koncu;-)
oj, to Adasiowi bedzie smutno samemu

My też jedziemy z Omarem pociągiem do dziadków dzisiaj. Od rana się szykuje... właśnie składa pościel. Musi posprzątać pokój przed wyjazdem. Jedziemy sami bo mężulek pracuje. Chłopinek o niczym innym nie mówi tylko o pociągu. Nawet dziś rano zapytał czy ja żartowałam czy mówiłam serio o wycieczce pociągiem :-D

oj, te nasze dzieci sa wozeone samochodami i tesknia za innymi srodkami lokomocji.
ja ktoregos lata przewiozalm Julitke i autobusem kuroswym i pociagiem. MPK sie wozi z babcia:-D
 
oj, te nasze dzieci sa wozeone samochodami i tesknia za innymi srodkami lokomocji.
ja ktoregos lata przewiozalm Julitke i autobusem kuroswym i pociagiem. MPK sie wozi z babcia:-D

My z Omarem mamy już taka tradycję że do logopedy jeździmy MPKiem, on to uwielbia dlatego tak chętnie ćwiczy u pani (w domu mniej chętnie). Pociągi sa takie drogie że na naszej trasie płacimy 2 razy drożej za pociąg niż autobus dlatego to taka wielka atrakcja.
Jedyne co mnie przeraża to komentarze Omara, czasem aż chcę się zapaść pod ziemie... ale co zrobić... to tylko dziecko :-D Staram się go nie uciszać, chyba że mówi coś nieprzyzwoitego lub obraźliwego co się raczej nie zdarza.
Kiedyś powiedział panu że śmierdzi, ale co zrobić jak faktycznie tak capił, że wszyscy pasażerowie siedzieli w drugiej części autobusu a Omar chciał usiąść na najwyższym krzesełku.
 
reklama
ja tez zawsze obawiam sie komentarzy Julitki w miejscach publicznych. wczoraj widzialam jak kreci nosem w pokoju na stacji diagnostycznej, ale na szczescie nic nie powiedziala. uczulam, zeby w razie czego nie mowila na glos swoich odczuc, ale dziecko jest spontaniczne
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry